Oczami Rose…
Z piskiem
opon ruszyłam w kierunku mety. Zostawiłam po sobie tylko kurz. Już po chwili
byłam na celu mojego wyścigu. Wyszłam z samochodu i podeszłam do mojego gangu.
Zaczęli mi gratulować:
- Kurwa, Rose ty masz talent!- Powiedział Zayn.
- No raczej!- Odpowiedziałam dumnie.
- Chacha! Zobacz jaki twój przeciwnik jest wkurzony.-Zakpiła
Lara.
- I dobrze mu tak.- Powiedziałam zarozumiale.- To co, może
jakaś impreza?- Zaproponowałam.
- Ze zwycięzcą zawsze!- Powiedział Tom.
- Może wyrwę jakieś nowe laski?- Powiedział zacierając ręce
Nathan. Wszyscy się zaśmiali i wsiedliśmy do samochodów. Ja razem z Larą
wsiadłam do mojego super wypasionego autka, Tom i Nathan pojechali motorami, a
Zayn i Liam samochodem. Pojechaliśmy na imprezę do Rocka, czyli naszego
starego, dobrego znajomego. Przywitaliśmy się z nim buziakiem, a chłopacy
męskim uściskiem. Podeszliśmy do baru, aby nalać sobie drinka. Dostałam takiego
niebieskiego. Był zajebiście pyszny. Zobaczyłam, że do Lary zarywa jakiś
chłopak. Zaśmiałam się kpiąco, widząc jak fatalnie ją podrywa. Moja
przyjaciółka patrzyła na niego jak na idiotę. Nagle ruszyli w kierunku
parkietu. Zaczęli tańczyć.
Oczami Lary…
Siedziałam sobie na jednej z kanap, aż w pewnej chwili
podszedł do mnie jakiś facet. Zaczął rozmowę:
- Hej piękna! Czemu siedzisz tutaj sama?- zaczął tą
tradycyjnie nudną gadką.
- No wiesz…-zaczęłam znudzonym głosem.- Próbuję rozkoszować
się tym zajebistym drinkiem w samotności.- Odpowiedziałam chamsko.
- A może ze mną zatańczysz?- Zapytał.- Jestem doskonałym
tancerzem.- Powiedział.
- Mówisz, że doskonałym?- Zakpiłam.- Chacha! Nie rób z siebie
siary!- Powiedziałam chamsko.
- O i jaka zadziorna! Lubię takie!- Powiedział z cwaniackim
uśmieszkiem.
- No dobra! Rusz dupę i idziemy tańczyć!- Powiedziałam
ożywiona.
- Dobra!- Chwycił moją dłoń i pociągnął w stronę parkietu.
Leciała akurat szybka piosenka, dlatego doskonale się bawiłam. Tak było również
przy kolejnych kawałkach. Niestety, kiedyś musiała zacząć lecieć wolna, dlatego
oplotłam rękami jego szyje, a on położył swoje obleśne łapska na moje szczupłe
biodra. Po pewnym czasie zjechały na mój tyłek. Tego było za wiele. Miałam
tipsy, dlatego mocno go uszczypałam i kopnęłam w jego przyjaciela. Gdy on zgiął
się wpół ja podeszłam do rozbawionej Rose. Uśmiechnęłam się do niej:
- Z czego się tak chichrasz?- Zapytałam.
- Z tego jak potraktowałaś tego skurwisyna!- Powiedziała dalej się śmiejąc.
- Chacha tak!- Zaśmiałam się.- A ciebie, czemu nikt nie wyrywa?-
Zapytałam zaciekawiona.
- Chacha! Po dzisiejszym wyścigu każdy wie, kim jestem i się
mnie boją!- Powiedziała zwycięsko. Nagle zaproponowałam żebyśmy same poszły
tańczyć. Byłyśmy doskonałymi tancerkami. Po krótkiej chwili dołączył do nas
Zayn, Liam i Tom. Znając Nathana to na pewno flirtował z jakąś panienką.
Zaczęliśmy się wygłupiać. Zmęczeni poszliśmy napić się czegoś. Liam poszedł po
drinki. Ja dostałam tego zajebistego niebieskiego, z resztą tak samo jak Rose.
Chłopacy zamówili wódkę. Zaczęliśmy pić. Już po kilkunastu drinkach byliśmy tak
nachlani, że ja pierdole.
Oczami Rose…
Po kilkunastu drinkach byłam nachlana w trzy dupy. Zaczęłam
tańczyć i się wygłupiać. Około godziny 04: 00 zamówiliśmy taksówkę i wróciłam
do domu. Od razu położyłam się spać.
***
Kolejnego
dnia obudziłam się potwornie wyczerpana. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero
07:00. Łał… spałam trzy godziny. Dużo nie? No, ale muszę iść do szkoły, żeby
nie było, że kochanej i spokojnej Rose nie było. Poszłam do łazienki. Wzięłam
zimy prysznic. Och… jak ja go uwielbiam. On mnie trochę pobudził. Umyłam włosy
i zawiązałam w turban. Potem poszłam wybrać jakieś ciuchy. Wybrałam to:
Wiem, to kompletnie nie jest w moim stylu, ale tak maskuje
moją naturę. Może opowiem wam moją historię? Ach, więc…
Jestem
dziewiętnastolatką, która od dwóch lat jest w gangu Malika. Poznaliśmy się na
jednym z nielegalnych wyścigów, który poszłam oglądać. Tam spotkałam Larę,
która potem poznała mnie z Zaynem, Liamem, Nathanem i Tomem. Potem się z nimi
spotykałam, coraz bardziej wpadając w złe towarzystwo. Pewnego dnia
zaproponowali mi, żebym do nich dołączyła. Naturalnie się zgodziłam. Wtedy moje
życie obróciło się o 180®. Zaczęłam palić i pić.
Moi rodzice nic o tym nie wiedzą, dlatego że praktycznie całymi dniami i nocami
są w pracy. W szkole jesteś słodką, miłą i uprzejmą dziewczyną. Nikt nie zna
mojej prawdziwej natury. Cały czas praktycznie chodzę w sukienkach i mam dobre
oceny. Kumpluje się tam z taką Megi. Boże, jaka ona jest porządna. Całymi
dniami tylko się uczy. Ja umiem się doskonale maskować. Do szkoły chodzę
pieszo. W szkole aniołek, potem diabełek. Takie moje życie… Gdy skończę szkołę
wyprowadzam się z domu.
Gdy rozczesałam włosy, wysuszyłam je. Potem zrobiłam lekki
makijaż i ubrałam się we wcześniej uszykowany zestaw. Spakowałam potrzebne książki
i zeszłam na dół do kuchni. Jak zwykle nikogo tam nie zastałam? Zrobiłam sobie
mocną kawę, aby się pobudzić i nie zasnąć na tych nudnych lekcjach. Ruszyła w
stronę szkoły. Od razu zauważyłam Megi, dlatego do niej podeszłam. Przytuliłam
ją na przywitanie. Zaczęłyśmy rozmawiać. Nagle zauważyłam, że przez bramę wchodzi
szkolna elita. Nic sobie z tego nie robiłam, dlatego, że często z nimi gadałam,
a nawet kumplowałam. Abbie i Cara były naprawdę fajne. Potem zadzwonił dzwonek
na lekcje. Poszłyśmy do sali gdzie miałyśmy mieć angielski. Usiadłam razem z
Megi na naszym stałym miejscu obok okna i zaczęłyśmy czytać jakieś nudne
książki. Dzwonek był moi wybawieniem. Odliczałam sekundy. Nagle zabrzmiał.
Zabrałam wszystkie książki i wrzuciłam do torby. Skierowałam się do mojej
szafki. Wyłożyłam potrzebne książki, a niepotrzebne wrzuciłam niedbale.
Podeszła do mnie Megi i skierowałyśmy się do kolejnej sali. I tak minęły mi kolejne
sześciogodzinne lekcje. Po zakończonych tego dnia szkolnego wyszłam na dziedziniec
. To co zobaczyłam przeszło moje najmniejsze oczekiwania. Na parkingu stała i
gadała moja cała paczka. Wszyscy się na nich gapili z przerażeniem. No tak!
Najgroźniejszy gang w mieście. Wyciągnęłam mój dotykowy telefon i napisałam
wiadomość do Toma:
„, Co wy tu robicie?!”
Zobaczyłam, że wyciągnął telefon, pokazał to reszcie i
zaczęli się rozglądać, aż w końcu mnie znaleźli. Uśmiechnęłam się do nich, a
oni to odwzajemnili. Tom zaczął coś pisać na swoim telefonie. Nagle usłyszałam
dźwięk przychodzącej wiadomości. Otworzyłam ją i przeczytałam:
„ Postanowiliśmy cię
odwiedzić. Chacha.”
Odpisałam:
„chacha okey? No to ja
wychodzę ze szkoły J Papa”
Już chciałam schować telefon do torby, gdy usłyszała znany mi
dźwięk. Odblokowałam telefon i sprawdziłam:
„ Widzimy się o 16:00.
Mamy misję”
Odpisałam krótkie „okey” i wyszłam ze szkoły uśmiechając się
do Nathana, Liama, Lary, Toma i Zayna. Oni to odwzajemniali. Do domu szłam
sobie powoli spacerkiem. Po około piętnastu minutach byłam już w swoim pokoju.
Zeszłam potem do kuchni i odgrzałam sobie obiad, który przygotowała nasza
gosposia. Po około trzydziestu minutach skończyłam. Była 15:00. Postanowiłam,
ze poodrabiam lekcje. Około 15: 30 zaczęłam się szykować w strój do pracy,
czyli to:
Włosy związałam w luźną kitkę, aby potem łatwo było mi
założyć kominiarkę. Po chwili usłyszałam dzwonek telefonu. Dzwonił Zayn, że już
są pod moim domem. Weszłam jeszcze do
kuchni napić się soku, po czym zamknęłam dom i podeszłam w kierunku tego
samochodu:

W środku siedział już cały gang. Zaczęłam rozmowę:
- Ach, więc co robiliście w mojej szkole?- Zapytałam z
uśmiechem.
- Chacha… chcieliśmy zobaczyć jakim aniołkiem jesteś w
szkole.- Odpowiedziała z uśmiechem Lara.
- Bardzo śmieszne.- Zakpiłam.- I jak mi to wychodzi?- Zapytałam
podejrzliwie.
- No wiem jakbyśmy cię nie znali wiesz od jakiej strony, to
byśmy powiedzieli, że jesteś słodką, niewinną nastolatką, która uwielbia
sukienki.- Powiedział Liam z uśmiechem.
- To super!- Skomentowałam.- A teraz powiedzcie mi gdzie mamy
akcję?- Zapytałam.
-No musimy zabić takiego jednego Magellana Drogera. Wisi on
nam kasę i sama wiesz jak jest… Nie oddaje to musi zniknąć.- Skwitował Zayn.
- Zgadzam się!- Powiedziałam.
Już po chwili przystanęliśmy przy ogromnej willi:

- Tu mieszka?- Zapytałam.
- Yhym...-Odpowiedział Nathan. – To, co jaki plan?- Dopowiedział.
Zayn zaczął mówić:
- Lara i Rose pukają do drzwi i uciszają kucharki i sprzątaczki
dłonią w ręku. Ale ich nie zabijacie. Ewentualnie możecie je trzasnąć. Nathan i
Liam zajmują się ochroną. Tom będzie mnie osłaniał, żeby nikt mnie nie nakrył.
Ja pobiegnę do jego gabinetu i go zabiję. Potem szybko wybiegamy z willi,
wsiadamy do Vana i odjeżdżamy. Rozumiecie?- Zapytał.
- Tak!- Odpowiedzieliśmy równo i założyliśmy kominiarki.
Wyszliśmy z auta. Ja i Lara skierowałyśmy się w stronę drzwi wejściowych.
Zadzwoniłyśmy. Poczekałyśmy chwilę, aż w końcu drzwi otworzyła nam
pięćdziesięcioparoltnia, uśmiechnięta kobieta. Jej mina jednak zrzedła, gdy
zobaczyła nas. Nie zdążyła nawet krzyknąć, dlatego, że już od razu miała buzię
zatkaną ręką Lary. Ja w tym czasie pobiegłam po wszystkie inne kucharki. Już po
chwili wszystkie były zgromadzone w salonie. Nagle i niespodziewanie ze schodów
zbiegła roześmiana Megi. Nie mogłam uwierzyć. Lara widząc moją minę od razu
wkroczyła do akcji:
- Chodź tu!- Krzyknęła groźnie. Megi posłusznie wykonała jej
polecenie. Ja wolałam się nie odzywać, dlatego, że mogłaby mnie poznać.
- Kim jesteś dla Drogera?- Zapytała.
- Jjjaaa…- powiedziała jąkając się.- jaaa…
- No dalej mówi!- Krzyknęła Lara.
- Ja jestem jego córką.- Popłakała się.
- O cóż za cudowny zbieg okoliczności.- Zakpiła Lara.-
Zobaczysz śmierć twojego tatusia.- Powiedziała i się wrednie zaśmiałam ja razem
z nią.
- Ale jak to?! Nie!- Krzyknęła. W tym momencie usłyszałyśmy
strzał. Szybko wybiegłyśmy z domu i pognałyśmy do Vana. W środku siedziała już
cała reszta. Z piskiem opon odjechaliśmy. Ściągnęliśmy kominiarki. Wszyscy na mnie spojrzeli. Odezwała się Lara:
- To był jej ojciec?- Zapytała.
- Yhym…- opowiedziałam.- A mam to w dupie! Jedźmy się
zabawić- krzyknęłam.
-Okey! -Wszyscy przytaknęli. Pojechaliśmy do domu Lary i
chłopaków. To tam miałam większość moich rzeczy z tego niebezpiecznego świata.
Poszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy. W końcu wyciągnęłam to:
Poszłam do łazienki i się przebrałam. Włosy zostawiłam
rozpuszczone. Zrobiłam mocny makijaż.
Zeszłam do chłopaków na dół. Oglądali one jakiś program w telewizji. Nagle
pojawiła się taka informacja:
Dzisiaj po godzinie 16: 00 doszło do tragedii. W willi Magellana Drogera sześcioro zamaskowanych
bandytów wtargnęło do jego domu i go zabiło. Dwoje z nich przetrzymywało całą
służbę oraz jego córkę. Na szczęście nie
ma więcej ofiar. Niestety nikt nic nie widział i nie słyszał. Jakichkolwiek
świadków prosimy o kontakt!!!
Po przeczytaniu ten informacji wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
I tak nas nie znajdą. Jak pomyślałam, że będę musiała ją teraz wspierać to mi
się rzygać chciało. Po chwili przyszła Lara ubrana tak:
Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do klubu „Marco”. Nathan
od razu poszedł po drinki. Wrócił po piętnastu minutach. Po wypiciu alkoholu.
Poszliśmy tańczyć. Nagle podszedł do mnie przystojny brunet, poprosił do tańca.
Zgodziłam się i już po chwili wirowałam na parkiecie. Był znakomitym tancerzem.
Potem były odbijane. W końcu uświadomiłam sobie, że już chyba z każdym facetem
na tej imprezie zatańczyłam. Byłam z siebie dumna. Około 03: 00 wróciłam do
domu. Poszłam pod prysznic. Potem przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
***
Kolejnego dnia obudziłam się nawet wyspana. No bo dzisiaj
spałam cztery godziny. Łał… rekord.
Poszłam pod prysznic. Umyłam włosy i zrobiłam makijaż. Potem rozczesałam
i wysuszyłam moje śliczne kudły. Ułożyłam je w koka. Poszłam do garderoby.
Postanowiłam ubrać to:
Zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie dwa tosty z nutellą.
Wzięłam jeszcze jabłko na drogę i wyszłam z domu. Po dokładnym zakluczeniu
willi pokierowałam się w stronę budy. Dotarłam po dziesięciu minutach.
Domyśliłam się o czym wszyscy gadają. O śmierci taty Megi. Jakoś w ogóle nie
było mi go żal. Niestety, trzeba było udawać. L Zobaczyłam, że w kącie na trawie
siedzi w okropnym stanie Megi. Podeszłam do niej.
- Hej kochana! Tak mi przykro!- udawałam załamaną.
- Hej! Ty to rozumiesz?! Zastrzelili go!?- wybuchła płaczem.
- Tak, wiem! Mówili wczoraj o tym w telewizji… tak mi
przykro!- prawie co się popłakałam.
- Chodźmy już na lekcje.- zaproponowała.
- Okey!- przytaknęłam.
Weszłyśmy do szkoły. Podeszłam jeszcze do mojej szafki i
wyciągnęłam potrzebne książki. Nagle dostałam SMS-a. Brzmiał tak:
„ I jak tam ci idzie
udawanie milutkiej?”- Nathan
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam:
„ A wiesz, że
doskonale! Ale nie piszcie do mnie bo wiecie teraz muszę ją pocieszać :D”
Już nic nie napisali. Pewnie nie chcieli mnie wkurzać.
Schowałam telefon do torby i poszłam do Megi. Miałyśmy teraz matematykę. Cały
czas byłam zajęta myśleniem o kolejnym wyścigu, w którym miałam brać udział. Z
tą myślą przetrwałam kolejne lekcje. Ostatni miałam WF. Pani powiedziała, że
dzisiaj mamy z chłopakami. Poszłam się przebrać w to:
Zadzwonił dzwonek. Razem z kilkoma koleżankami poszłam na
boisko. Byli już tam chłopacy między innymi Louis i Justin- najpopularniejsi
chłopacy w szkole. Zaczęliśmy grać w piłkę nożną. Moja drużyna wygrywała 3:0
dzięki moim bramkom. Na koniec wygrałyśmy z tym oto wynikiem: 4:1. Poszłam się przebrać i wyszłam ze
szkoły. W domu byłam po około piętnastu minutach. Wchodząc do kuchni poczułam
cudownie zapachy dochodzące z kuchni. Okazało się, że Gerda, czyli nasza
kucharka ugotowała spaghetti. Nałożyła mi na talerz i zaczęłam jeść. Po
skończonym posiłku poszłam do mojego pokoju odrobić lekcje. Po około
trzydziestu minutach skończyłam i weszłam na facebooka i twittera. Popisałam
trochę ze znajomymi. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się nazwa:
„Lara :**”
Od razu odebrałam:
Rozmowa telefoniczna:
(Rose kolorem czarnym, Lara zielonym)
Hejka, co tam?!!
No wszystko okey. Dzwonię do ciebie po to żeby zapytać czy
dzisiaj do nas wpadniesz?
No pewnie że tak!
No to super! Przyjechać po ciebie?
Spokojnie przyjadę moim samochodem.
Okey to do zobaczenia! Uwielbiam Cię ;*
Ja ciebie też to papa !
Pa!
Kiedy
skończyłyśmy rozmawiać poszłam się przebrać. Założyła to:
Włosy
zostawiłam tak jak były. Poszłam do garażu i wyprowadziłam mój samochód:

Wsiadłam
auta i pojechałam do moich przyjaciół. Weszłam do domu i skierowałam się do
salonu. Zastałam tam ich oglądających jakiś film. Przywitałam się z nimi mocnym uściskiem. Usiadłam obok nich na kanapie i zapytałam:
-
To co robimy?- zapytałam.
-
Oglądamy film.- powiedzieli równo.
-
Okey… proponuję „ Komedia Romantyczna”- zaproponowałam,- Podobno fajny.-
dodałam. Wszyscy przytaknęli i już po chwili oglądaliśmy. Prawie cały czas się
śmialiśmy. Film był naprawdę zajebisty. Potem było już późno, dlatego stwierdziłam, że jadę do domu. Może chociaż
raz się wyśpię. Pożegnałam się z nimi i pojechałam do domu. Zrobiłam sobie
jakąś tam kolację, którą zjadłam w moim pokoju. Potem poszłam się umyć i ubrałam się w piżamę.
Byłam naprawdę zmęczona. Zasnęłam od razu.
***
Kolejnego dnia obudziłam się wypoczęta. Po
wielu staraniach w końcu wylazłam z mojego ciepłego łóżeczka i poszłam do
łazienki. Jak zwykle prysznic, mycie włosów, makijaż i szukanie ciuchów.
Dzisiaj zdecydowałam się na ten strój:
Z włosów zrobiłam kłosa na bok. Poszłam na
śniadanie. Zrobiłam sobie czekoladowe kuleczki z mlekiem. Mm… pycha. Gdy
zjadłam poszłam do szkoły. Po drodze zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się
nazwa:
„Zayn :D”
Odebrałam:
Rozmowa
telefoniczna… ( Rose czarnym Zayn fioletowym)
Witam szefa!-
Chacha
witam! Co robisz?
No właśnie idę do szkoły, a co?
Nie nic,
to nie będę ci dużo zajmował. Idziesz na pogrzeb tego skurwiela?
Yhym… niestety, a co?
Nie nic
tak się pytam J Ubierz się ładnie.
Chacha tak!
Okey
kończę papa!
Papa!
Tak zakończyłam moją rozmowę z Zaynem. Byłam
już obok szkoły. Miałam na szczęście dzisiaj tylko cztery lekcje, dlatego, że
potem mieliśmy iść do domu się przebrać, a potem na pogrzeb. Zadowolona poszłam
do szkoły. Nie było dzisiaj Megi, z czego bardzo się cieszyłam, bo nie muszę
wysłuchiwać jej jęków. Poszłam do szafki i wyciągnęłam książki. Poszłam pod
klasę. Reszta lekcji minęła mi w miarę szybko. Gdy doszłam do domu przebrałam
się w to:
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Wzięłam jeszcze
szybko suchą bułkę i wyszłam z domu. W kościele byłam po pięciu minutach.
Usiadłam na chórze. Msza była nudna, potem procesja na cmentarz i nareszcie do
domciu. Jak tam było nudno. Gdy weszłam do domu to ściągnęłam szpilki. Poszłam
do salonu i usiadłam na kanapie. Po chwili odpoczynku pognałam do kuchni. W
piekarniku znalazłam lazanię. Ogrzałam i zjadłam z apetytem. Poszłam do mojego
pokoju i wzięłam laptopa na kolana. Położyłam się na łóżku i weszłam na
facebooka. Dużo znajomych współczuło Megi. Ja nie. I tam przed laptopem
przesiedziałam do późnych godziny. Około 24:00 poszłam się umyć i spać.
***
Kolejnego dnia obudziłam się około 12:00.
Pomyślałam, że dziś mam kolejny wyścig. Już nie mogłam się doczekać. Poszłam do
łazienki. Umyłam się, zrobiłam mocny makijaż i rozczesałam włosy. Potem ubrałam
się w to:
I poszłam coś zjeść. Zrobiłam sobie kanapki z
pomidorem. Potem poszłam do garażu i odjechałam tym samochodem:

Kierowałam się w stronę domu moich przyjaciół.
Jadąc z prędkością 200km/h byłam tam po pięciu minutach. Wysiadłam z samochodu
i poszłam do domu. Jak się okazało wszyscy byli w kuchni i gotowali obiad.
Pomogłam im trochę, a potem zaczęliśmy jeść. Po obiedzie zaczęliśmy rozmawiać o
wyścigach. Chłopacy poszli jeszcze dokładnie sprawdzić mój samochód, a ja
poszłam się przebrać w to:
Zrobiłam mocny makijaż i zeszłam na dół. Była
już 16:00, dlatego pojechaliśmy na miejsce tego wydarzenia. Jeszcze nie było
nikogo, dlatego mogliśmy się spokojnie rozłożyć ze wszystkimi sprzętami. Po
około godzinie wszyscy zaczęli się zbierać. Siedziałam na masce mojego
samochodu i czekałam na mojego przeciwnika. Miałam się ścigać z niejakim Maxem
George. Byłam od niego sto razy lepsza, dlatego nie miałam co się martwić. Po
chwili się pojawił. Gdy wybiła odpowiednia godzina wsiedliśmy do aut. Jakiś
przystojny mężczyzna odliczał:
3…2…1…
START!
Ruszyliśmy z piskiem opon. Na początku już go
wyprzedziłam. Na mecie byłam oczywiście pierwsza. Mój gang od razu do mnie przybiegł
i zaczął gratulować, tak jak zwykle. Po tym jak zawsze impreza. Taka nasza
tradycja. Dzisiaj nie wracałam do domu, tylko zostawałam u mojej paczki.
***
Kolejnego dnia obudziłam się z bardzo bolącą
głową. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie zimny prysznic. Potem ubrałam się w
to:
Po wykonaniu tej czynności postanowiłam pójść
na dół w celu poszukania jakiejś tabletki. Zastałam tam Toma, który leżał na
stole z proszkami na ból głowy i butelką wody. Podeszłam do niego i mu to
zabrałam, po czym usiadłam na blacie i połknęłam leki. Nagle zobaczyłam, że ze
schodów schodzi jakaś dziewczyna. Tom też odwrócił się do mnie i zapytał po
cichu:
- Ejj kto to jest?- ja tylko wzruszyłam
ramionami i parzyłam na każdy ruch blondynki. Weszła ona do kuchni:
- Cześć!- powiedziała sztucznie. Tom jak
zwykle nie owijał w bawełnę. Mówił od rzeczy:
-Kim jesteś?- zapytał.
- No… yyy… - cały czas się jąkała- dziewczyną
Nathana.-odpowiedziała dumnie. Ja wyplułam wodę, którą właśnie piłam.
Zobaczyłam, że po schodach schodzi zaspana Lara. Weszła do kuchni i spojrzała
na „tajemniczą nieznajomą” wkurwiona. Po
chwili zapytała:
- Kto to jest i co robi w moim domu?- mówiła
od rzeczy.
- To jest „ Podobno” dziewczyna Nathana.-
odpowiedziałam robiąc w powietrzu cudzysłów na słowo „podobno”. Lara
odpowiedziała krótkim „Acha?” i podeszła do lodówki. W tym czasie do
pomieszczenia wszedł Nath. Spojrzał najpierw na blondynę, a potem na nas. Tak
kilka razy. Podszedł do dziewczyny i powiedział:
- Wypierdalaj z mojego domu. To była nic
nieznacząca noc!- krzyknął. Blondynka chyba naprawdę się wystraszyła, bo od
razu pobiegła na górę po swoje rzeczy i już po chwili jej nie było. Gdy
wszyscy wstali zjedliśmy śniadanie. Oznajmiłam im, że muszę już wracać do domu,
ponieważ umówiłam się z rodzicami. Pobiegłam jeszcze na górę przebrać się w to:
Pojechałam do domu. Ustawiłam samochód w
garażu i weszłam do salonu. Przywitałam się z rodzicami. To z nimi spędziłam
cały dzień…
NO I JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ :D MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA!!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ











