Hej... :(
Mam dla was smutną wiadomość, ponieważ zawieszam. Dlaczego? Idę teraz do nowej szkoły i w wakacje mam sporo rzeczy do zrobienia. Mam sporo znajomych, z którymi spędzam bardzo dużo czasu. Do tego dochodzi to, że nie mam weny pisanie go :(
Barzo przepraszam i obiecuję, że być może po wakacjach powtórnie będę go pisać, a może nawet wcześniej <3
M.
Mysterious Girl...:D
środa, 2 lipca 2014
niedziela, 25 maja 2014
Rozdział 4
Na /początku prze/prosiny. Bardzo was przepraszam, ale w ostatnim czasie mam bardzo dużo obowiązków, konkursów i ogólnie mało czasu. Na dodatek byłam jeszcze w szpitalu. Teraz rozdziały będą niestety dodawane nieregularnie. Bardzo was przepraszam, ale niestety. Nie mogę przecież całymi dniami przed komputerem. Przecież muszę się też uczyć!
Dodaję rozdział, ale krótszy!
W
poniedziałek obudziłam się kompletnie niewyspana. No ale nie ma co się dziwić.
W końcu/wróciłam do domu około 5:00. Teraz jest 7:00. Łał spałam dwie godziny.
Najlepiej w ogóle nie poszłabym do szkoły, ale to by było podejrzane. Ja już
chcę zakończenie roku szkolnego. Nie będę się musiała wtedy ukrywać.
Zrezygnowana poszłam do łazienki i wzięłam szybciutki prysznic, przy okazji
mając włosy. Potem /wybrałam zestaw do ubrania do szkoły.- Ciekawe, kto
o tej porze postanowił mnie odwiedzić?- pomyślałam sobie i poszłam otworzyć
drzwi. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam w nich Louisa. Wpuściłam go doa domu i
zaprosiłam do kuchni. Usiadłam powtórnie i dalej jadłam. Louis w tym czasie
zaczął rozmowę:- Po co
chcesz się z nim ścigać ?- O co ci
chodzi? – odburknęłam.- Jak to o
co?! On jest niebezpieczny!- krzyknął.- No i? - o
co temu człowiekowi chodzi./- Nie
pomyślałaś, że może ci się coś stać? – odpowiedział.z wyszłam z domu i poszłam
do szkoły. Lekcje minęły w miarę szybko i nim się obejrzałam już byłam w domu.
Zjadłam coś na obiad i odrobiłam lekcje. Po tych czynnościach przebrałam się w
to: STYLIZACJA! i postanowiłam wyjść z moim psem na spacer. Włożyłam słuchawki
do uszu i chwyciłam smycz. Pobiegłam w stronę parku. Gdy tak sobie po nim
biegałam nagle potknęłam się o coś i upadłam. W tym czasie Alex uciekł. Po
chwili gdy już się podniosłam, zauważyłam, że jakiś lokowaty ktoś prowadzi
mojego psa. Podeszłam:- Część! -
powiedziałam.- Dzięki, że złapałeś Alexa.- O hej! To
twój pies? - spytał.- No raczej!
Głuchy, czy co?- Jak zawsze
milutka.- zakpił.Wzięłam od
niego smycz i chciałam odejść, ale chwycił mnie za nadgarstki. Przeklnęłam pod
nosem i odwróciłam się.- Czego? !-Pamiętasz o
wyścigu w sobotę? - zapytał.- Jak bym
mogła zapomnieć o największej porażce Harry'ego Styles.- Chyba
chciałaś powiedzieć o swojej porażce. - zakpił - ze mną nie wygrasz, kotku...- Nie
nazywaj mnie tak!- Kochanie,
złość piękności szkodzi.- Pocałował mnie w policzek, pomachał i odszedł.- Skurwiel-
powiedziałam sobie pod nosem i pobiegłam dalej. Po jakimś czasie w końcu
wróciłam do domu. Wzięłam prysznic, przy którym umyłam moje włosy. Następnie
posmarowałam moje ciało balsamem fiołkowym. Jak ja kocham ten zapach. Z
uśmiechem wysyszyłam moje blond kudły i poszłam spać./Kolejnego
dnia obudziłam się wyspana. Ożywiona wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki.
Umyłam ząbki i wybrałam ciuchy na dziś. STYLIZACJA Zrobiłam
sobie śniadanie i wyszła podbić szkołę. Och... jak ją jej nie nawidzę. Tak
minął kolejny nudny szkolny dzień. Po szkole od razu pojechałam do Lary i
chłopaków, po to aby omówić jakim autem mam jechać w wyścigu. Wybór padł na
Audi. Kocham to auto. Potem oglądaliśmy " Martwe zło" . Był zajebisty.
Zadowolona wróciłam do domu i poszłam nunu.-Środa, dziś
wracają moi rodzice.- pomyślałam tuż po przebudzeniu. Wstałam z mojego łóżka i
pognałam do garderoby. Wybrałam ten zestaw: STYLIZACJA! /I poszłam
do łazienki. Umyłam włosy i zęby. Następnie je wysuszyłam i ułożyłam w
wysokiego koka. Ubrałam się we wcześniej wybrany zestaw i poszłam zrobić
śniadanie. Dziś przygotowałam sobie sałatkę grecką. Po zjedzeniu wzięłam torbę
i wyszłam do szkoły. Na placu zauważyłam Megi. Stała z jakąś inna dziewczyną.
Postanowiłam do nich podejść.- Hej Megi!
- przywitałam się z przyjaciółką i ją przytuliłam.- Hej
kochana! Poznaj Nathalie. Jest nowa.- Hej jestem
Rose. - podałam jej rękę.- Nathalie.-
przedstawiła się i odwzajemniła gest. Zauważyłam, że Louis razem ze swoim
plastykiem, Abbie i Jamesem zmierzają w naszą stronę.- Hej
człowieki !- powiedział Lou.- Och witaj
Tomlinson! Kope lat! - zaśmiałam się.- A kto to?-
spytał szatyn patrząc na Nathalie. Postanowiłam ją przedstawić, ponieważ Megi
była zbyt zajęta rozmową z Abbie o dzisiejszej klasówce z matematyki.- To jest
Nathalie. Nowa...- przedstawiłam. Zauważyłam, że Tommo jest w nią zapatrzony
jak w obrazek.- Coś mi się
wydaje, że chłopak ma na nią "ochotę" .- pomyślałam i się zaśmiałam.
Haha ...mina plastika była bezcenna. Nagle zadzwonił dzwonek zapowiadający
lekcje, dlatego ruszyliśmy na geografię. Usiadłyśmy z Megi w pierwszym rzędzie
i wyciągnęłyśmy książki. Tak nudno minęły mi wszystkie lekcje. Gdy wracałam do
domu na podjeździe zauważyłam samochód moich rodziców. Wbiegłam do willi i
rzuciłam się w jej objęcia. Mimo, że byłam w gangu to była dla mnie nadal tak
samo ważna.- Część
córeczko!- Hej mamo!
Tęskniłam!- Ja też!
Mam coś dla ciebie!- uśmiechnęłam się. Wyciągneła i podała mi granatową
paczuszkę. Przyjęłam i otworzyłam. Była w niej śliczna sukienka.Po raz
kolejny ją przytuliłam i podeszłam do taty. Go również uściskałam. Następnie
zjedliśmy razem obiad i tak jak zwykle pojechali do szpitala. Ją poszłam
odrobić lekcje i pojechłam do Lary. Tam poszliśmy na imprezę, podczas której
dowiedziałam się, że Louis ma zamiar wykorzystać Nathalie. Do domu wróciłam
około 3:00. Poszłam spać...- Jutro
wyścig! - była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy tuż po
przebudzeniu. Zadowolona pomaszerowałam do łazienki i dokonałam porannej
toalety. Następnie wybrałam ciuchy i je założyłam. Stwierdzając, że wyglądam w
miarę przyzwoicie wyszłam do szkoły. Cały czas wiedziałam jak na szpilkach,
ponieważ chciałam już piątek. Louis cały czas flirtuje z Nathalie i muszę
przyznać, że mu się to udaje. Nowa leży mu po prostu u stóp. Do domu wróciłam
cała w skowronkach. Usiadłam przed komputer i zaczęłam oglądać filmy. Późnym
wieczorem poszłam wziąć relaksującą kąpiel w moim fiołkowym /płynie do kąpieli.
Potem nauczyłam się na kolejny dzień do szkoły i poszłam spać…/W piątek tuż
po lekcjach szybko wróciłam do domu i się przebrałam w to: Zaczęliśmy
przygotowania do wyścigu.
+przepraszam, ale dziś nie ma stylizacji, ponieważ strona , na której je układam w ogóle nie odtwarza :(
sobota, 26 kwietnia 2014
Rozdział 3
Poniedziałek,
jak ją nie lubię poniedziałków. No bo pomyśleć na ludzki rozum, to są one
niepotrzebne. Po kilku nieudanych staraniach w końcu wyszłam z mojego ciepłego
łóżka. Leniwie poszłam do łazienki. Wzięłam szybciutki i zimny prysznic oraz
załatwiłam potrzebę fizjologiczną. Umyłam jeszcze zęby i poczłapałam do mojego
pokoju. Stanęłam przed szafą i zaczęłam się modlić. W końcu wybrałam ten
zestaw.
Zadowolona z
wyboru ubrałam się w uszykowany strój oraz rozczesałam dokładnie moje blond
włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam do kuchni, w której jak zwykle nie
było żywej duszy. Zrobiłam robiłam sobie płatki z mlekiem i zaczęłam zajadać. W
między czasie zadzwonił Louis. Nie wiem czemu, ale od jakiegoś czasu zaczęłam
się z nim bardziej kumplować. Był nawet spoko. No i jako jedyny znał moją
tajemnicę. A nawiązując do Cary, to Louis ją cały czas bije, a za tydzień jej
życie się skończy. W szkole już wszyscy o niej zapomnieli, a Louis ma już nowa
dziewczynę. Haha takiego plastika z 3b. A na dodatek dołączył do gangu. Z tą
myślą wyszłam z domu i pokierowałam się w stronę szkolnego placu. Byłam tam po
kilku minutach. Zauważyłam Megi więc do niej podeszłam i dałam buziaka w
policzek na powitanie. Zaczęliśmy rozmawiać i tak nam zleciało do dzwonka na
lekcje. Jak na złość nauczycielka wzięła mnie do odpowiedzi z I Wojny
Światowej. Na szczęście coś tam umiałam więc dostałam ocenę bardzo dobrą. Byłam
z siebie dumna. I tak zleciał mi cały dzisiejszy
dzień w szkole. Wychodząc że szkoły od mojej twarzy odbiło się świeże
powietrze. Ujrzałam wystraszone miny wszystkich obecnych na placu. Skierowałem
wzrok i mnie zamurowało. Stał tam cały mój gang. Próbowałam odszukać Louisa.
Stał obok ławek i patrzył na nich. Po cichu się do nich podśmiechiwał. Nagle
dostałam SMS- a. Wyjęłam mojego białego IPhona i odczytałam wiadomość. Była ona
od Zayna:
,, No
witam! Odwieźć cię do domu? "
Ją mu
odpisałam:
,,Haha...
bardzo śmieszne! Idziemy dziś na
imprezę? "
Zauważyłam,
że szef wyciąga telefon i odczytuje wiadomość. Pokazuje ją reszcie, a oni kiwają głowami. Mruknął do
mnie i Lou po kryjomu, znak potwierdzenia i wsiedli na motory. Wszyscy
odetchnęli z ulgą i powrócili do swoich obowiązków. Ja poszłam do domu. Tam zjadłam obiad i
zrobiłam zadania domowe. Potem założyłam to:
i pojechałam
do domu moich przyjaciół. Louis już chyba tam był, ponieważ stał jego samochód.
Wyszłam do domu i usłyszałam krzyk. Dochodził on z salonu, dlatego skierowałam
się w jego stronę. Byli tam wszyscy łącznie z Carą. Miała ona pistolet
przystawiony do głowy. Zdziwiłam się tym widokiem i trochę poruszyłam. Byłam
wściekła za zachowanie moich przyjaciół. Siedzieli oni na kanapie i fotelach i
śmiali się z najlepsze. Po chwili usłyszałam strzał. Cara leżała w kałuży krwi.
Nie mogłam na to patrzeć, dlatego wybiegłam z domu i postanowiłam nie iść z
nimi na imprezę. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do mojego domu. Przebrałam
się w to:
I
postanowiłam pójść z moim psem na spacer. Byłam naprawdę przygnębiona. To
dziwne, ponieważ nigdy się takimi rzeczami nie przyjmowałam. Nagle zadzwonił
mój telefon. Była to Lara. Odrzuciłam połączenie. Po chwili inni dzwonili,
poprzez co miałam chyba sto nieodebranych połączeń. Miałam to w dupie. Gdy
wróciłam do domu wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Nauczyłam się na
kolejny dzień szkolny. Zasnęłam ...
Szłam sobie
spokojnie ulicą. Nagle się zgubiłam. Wyszłam do jakiejś nieciekawej ulicy.
Nagle ktoś włożył mi chyba worek na głowę i mnie wrzucił do jakiegoś pojazdu.
Nagle samochód się zatrzymał i zostałam z niego wyciągnięta. Nareszcie
ściągnęli mi materiał z głowy. Znajdowałam się j jakieś opuszczonej
fabryce. Dopiero teraz zobaczyłam, że
mam pistolet przystawiony do głowy. Usłyszałam strzał i upadłam na ziemię ...
***
Obudziłam
się z krzykiem. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam na szczęście w moim
czerwono-białym pokoju. Dopiero teraz sprawdziłam, która godzina. Dochodziła
7:00, dlatego postanowiłam wstać i się uszykować do szkoły. Wzięłam szybki
prysznic, umyłam zęby i włosy. Poszłam do mojego pokoju i wybrałam ubrania:
I założyłam
je na siebie. Zrobiłam tradycyjnie delikatny makijaż. Włosy wysuszyłam i
związałam w luźnego warkocza na bok. Zeszłam na śniadanie. O dziwo moi rodzice
byli. Porozmawiałam z nimi chwilę. Dowiedziałam się, że wyjeżdżają na tydzień
do Polski. Jupii... chata wolna! Z tą myślą wyszłam do szkoły. Byłam tam po
dziesięciu minutach. Zauważyłam moją ,,przyjaciółkę”, która stała razem z Louisem,
plastikiem, Abbie i Jamesem. Byłam zła z
widoku szatyna. Niby nigdy nie ruszały mnie osoby, które zostały postrzelone
przez gang, ale teraz było inaczej. Wydawałoby się, że byli idealną parą.
Kochali się, to znaczy ona go kochała, on jej nie. Moje rozmyślania skończyły
się gdy przeszłam do grupki znajomych. Przywitałam się z nimi. Zaczęliśmy
rozmawiać o wszystkim i o niczym. Gdy zadzwonił dzwonek poszliśmy na lekcje.
Dziś bardzo szybko zleciały mi lekcje i nim się obejrzałem już byłam w domu.
Zjadłam pizzę i usiadłam przed telewizorem, w między czasie włączając mojego
tableta. Oglądałam jakieś nudne serialiki i serwowałam po facebooku. Nagle ktoś
zadzwonił do drzwi. Zdziwiłam się, że ktoś postanowił mnie odwiedzić, ponieważ
z nikim się nie umawiałam. Leniwie doczłapałam się do drzwi i je otworzyłam. W
progu stała Lara. Zdziwiła mnie jej wizyta, ale przypomniało mi się, że od
wczoraj nie odbieram od nich telefonów. Zapytała mnie czy może wejść.
Naturalnie się zgodziłam i już po chwili byłyśmy w salonie. Usiadłyśmy wygodnie
na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać:
- Coś się
stało? - zapytała spoglądając na mnie niepewnie.
- Właściwie
to tak...- powiedziałam- Chodzi mi o śmierć Cary...
- No i ? -
zapytała- Co w tym dziwnego?- czasami jej bezduszność mnie dobija.
- Boże! Ty nigdy nic nie rozumiesz!
- No to o co
ci chodzi? O to jak ją zabił czy co? -
nareszcie coś zrozumiała.
- No
nareszcie coś skumałaś!
- Chodzi ci
o to, że my nic nie robiliśmy jak ona
zabijał? - w tym momencie upiła łyk soku że szklanki.
- Yhym...-
pewnie zaraz zacznie prawić mi morały, że skoro jestem w gangu to powinnam się
do tego przyzwyczaić itp.
- Muszę ci
się przyznać, że też nie chciałam, tego widzieć itp., ale Zayn powiedział, że
mam przy tym być, bo jestem bandytą i muszę być na to odporna. Więc musiałam to
wiedzieć…- wytłumaczyła, a ją się uśmiechnęłam. Postanowiłyśmy iść do parku na
lody. Tak na poprawę humorków. Pobiegłam szybko do mojego pokoju się przebrać w
coś luźnego. Wybrałam to:
I zeszłam na
dół do Lary. Wyszliśmy z domu i pokierowałyśmy
się do parku. Chodziłyśmy po nim. Potem kupiliśmy sobie lody. Ja o smaku
Kinder, a Lara czekoladowe. Jadłyśmy ze smakiem. Nagle zadzwonił Lary telefon.
Jak się okazało był, to Zayn. Miałyśmy do nich iść, ponieważ. urządzają wieczór
filmowy. Powolnym krokiem skierowałyśmy się do ich domu. Po dwudziestu minutach
w końcu dotarłyśmy. Weszłyśmy do salonu
i ujrzałyśmy chłopaków rozłożonych na fotelach i kanapach. Był też Louis.
Przywitałyśmy się z nimi i usiadłyśmy pomiędzy nimi. Postanowiliśmy oglądać ,,
Kiedy dzwoni nieznajomy". Po filmie opowiedzieli mi jak to po ostatniej
imprezie Nath wypędził jakąś panienkę z domu. Śmiechu było co niemiara. Około
23:00 wróciłam do domu i od razu zasnęłam na kanapie.
***
Kolejnego
dnia obudziłam się wyspana. Nie wierzę w to!
Żebym ja Rose Jonhns- największy śpioch jest wyspany o 7:00 rano.
Zadowolona z mojego osiągnięcia poszłam do łazienki się odświeżyć. Po wyjściu
poszłam do garderoby i wybrałam ten zestaw:
Poszłam
sobie zrobić sobie coś do zjedzenia. Zrobiłam sobie lekką, owocową sałatkę z jogurtem naturalnym. Najedzona
wzięłam torbę leżąca na stole i wyszłam z domu. Pokierowałam się w stronę
budynku szkoły. Byłam tam po piętnastu minutach. No, dzisiaj coś mi się długo
szło. Dzisiaj nie zauważyłam Megi. Myślałam, że przyjdzie na jakąś inną lekcję.
Nie pojawiła się niestety. Po siedmiu nudnych lekcjach w końcu wróciłam do
domu. Zadzwoniłam do Natha. Umówiłam się z nimi na imprezę, ale tym razem ją
pojadę od razu do klubu, a oni dojadą. Zadowolona zrobiłam
sobie naleśniki i zaczęłam jeść przed telewizorem. Po zjedzonym posiłku
odrobiłam zadania domowe. W między czasie przyszła do mnie Megi po lekcje,
ponieważ nie mogła być dziś w szkole, dlatego że wyjeżdżała gdzieś że swoją
mamą. W mgnieniu oka podałam jej je i odprowadziłam do jej domu. Po powrocie
zaczęłam się szykować na imprezę. Wzięłam szybki prysznic, podczas którego
umyłam starannie włosy. Potem zrobiłam
makijaż i wysuszyłam dokładnie moje blond kudły. Uczesałam je w
wysokiego, dużego koka. Następnie
wybrałam ten zestaw:
Po ubraniu
spojrzałam na zegarek. O kurwa, zeszło mi trochę. Jest 19:00. Pośpiesznie
wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Pojechałam do klubu "Gruszka"
. Gdy weszłam do środka zaczęłam się rozglądać za moimi znajomymi. Po chwili
odnalazłam ich wzrokiem. Siedzieli oczywiście w miejscu dla vipów. Podeszłam do
nich i przytuliłam na powitanie. Zamówili mi drinka. Gdy go spróbowałam,
stwierdziłam, że jest zajebisty. I ten cudowny pomarańczowy kolor. W pewnym
momencie podszedł do mnie jakiś szatyn. Był w miarę przystojny. Poprosił mnie
do tańca. Już pi chwili wirowałam na parkiecie z tajemniczym szatynem. Nagle
zadał mi pytanie:
- To ty
jesteś ta dziewczyną z tego niebezpiecznego gangu?
- A co ciebie
to obchodzi? - zapytałam wrednie.
- Czyli
jesteś...- odpowiedział pewnie.
- A co ty masz do tego? - wściekłam się.
- No bo
mówili, że jesteś znakomitym kierowcą i jesteś śliczna- powiedział z uśmiechem.
- Yhym...
kto ci takich rzeczy na opowiadał?- spytałam.
- Kumpel-
odpowiedział.
- Jaki?
-Nieważne,
muszę już lecieć papa!- zniknął gdzieś w tłumie. Przeklęłam tylko pod nosem i
wróciłam do stolika.
- I jak tam
twój podrywacz? - zapytał rozbawiony Tom.
-
Haha... ale śmieszne! - zaśmiałam się.
- Ejj, a tak
a propos on wiedział, że ją jestem w gangu.- powiedziałam niepewnie.
- Ale jak
to? - zapytał zdziwiony Zayn.
- No nie
wiem, ale wiedział. Jak mu się spytałam skąd wie, to powiedział, że mu kumpel
powiedział...- powiedziałam niepewnie.
- A zostawmy
tą sprawę i chodźmy tańczyć! - krzyknęła napita Lara. Zaczęliśmy tańczyć. Około
4:00 nad ranem pojechaliśmy do domu gangu, gdzie zmęczeni położyliśmy się do
swoich łóżek. Nie wiedzieliśmy o naszym "gościu", którego
przyprowadził Nathan.
***
Kolejnego
dnia, gdy spojrzałam na zegarek to mnie zamurowano. Była już prawie 11:00.
-Spóźniłam
się do szkoły!- była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy. Postanowiłam
iść się ubrać i uczesać, ponieważ na pewno wyglądam jak widmo. Poszłam do łazienki i umyłam twarz oraz zęby.
Potem załatwiłam potrzebę fizjologiczną oraz wyprostowałam włosy. Potem
pomalowałam rzęsy tuszem i ubrałam moje szare dresy oraz czarną koszulkę Toma,
którą kiedyś mi pożyczył. Zadowolona z mojego wyglądu zeszłym na dół, do
kuchni. Ujrzałam tam cały gang, łącznie z Lou i jakąś brunetką. Powiedziałam
wszystkim "hej" . Nagle Tom krzyknął.
- Osz ty
świnio, to ty masz moją koszulkę! Wiesz ile ja jej szukałem!
- Ojj
kochanie wybacz mi!- krzyknęłam i go przytuliłam. Na ucho mu szepnęłam:
- I tak jej
nie dostaniesz z powrotem. .. - odsunęłam się od niego i chytrze uśmiechnęłam.
Tom tylko pokiwał śmieszne głową i spojrzał na resztę. Chichrali się z nas
wszyscy oprócz dziewczyny. Moja ciekawość wzięła górę:
- Kto to
jest? - spytałam.
- Nowa
panienka Nathana.- odpowiedziała mi Lara.
- Acha? - zdziwiłam się, ponieważ zawsze laski z nocy
wygania z chaty.
- A ty
co, nie jesteś w szkole? - zapytał
rozbawiony Tommo.
- Miałam
ciebie o to samo zapytać! - odpowiedziałam wystawiając mu język.
- Oj
nieładnie! Chyba wam uwagi wstawię ! -
krzyknął Zayn.
- Przecież
ją jestem taka grzeczna!- zrobiłam smutną minkę. Nagle usłyszałam głos
brunetki:
- Kochanie,
odwieziesz mnie do domu? - zapytała, a ją nie wytrzymałam, wybuchłam
śmiechem. Wszyscy się na mnie spojrzeli
i też zaczęli się śmiać. Damulka była rozkojarzona całą sytuacją. Po chwili
odezwał się Nath:
- Chyba
ciebie pojebało! Wynocha z domu! Wypierdalaj! - krzyknął. Dziewczyna poszła do
drzwi wejściowych, otworzyła je, wyszła i mocno nimi trzasła. Zaczęliśmy jeść
śniadanie. Po skończonym posiłku musiałam jechać do domu. Pożegnałam się że
wszystkimi i odjechałam. W domu odrobinkę posprzątałam. Potem wyruszyłam do
domu Megi po lekcje. Gdy mi je podała chwilkę porozmawiałyśmy i wróciłam do
domu. Spakowałam torbę z książkami na jutro i zaczęłam oglądać ,,Titanica",
który akurat leciał w telewizji. Gdy się skończył poszłam do łazienki, a potem
spać!
***
Piątek, jak
ja kocham piątek. Po pierwsze, moje wyścigi, po drugie, weekend, po trzecie
imprezy i wszystko co najlepsze. Zadowolona wyskoczyłam z mojego cieplutkiego łóżeczka
i pomaszerowałam do łazienki. Szybki i zimny prysznic to było to. Potem umyłam
starannie moje zęby i poszłam wybrać strój na dzisiejszy dzień. Po długiej modlitwie przed szafą w końcu
zdecydowałam się na to:
Zjadłam
szybko banana i poszłam do szkoły.
Lekcje minęły w miarę szybko. Do domu wróciłam po 12:00, dlatego że nie było
nauczycielki od matematyki. Zjadłam zrobioną przeze mnie sałatkę grecką. Potem
zrobiłam zadania domowe i wyszłam na facebooka, twittera i sama. Popisałam
chwilkę że znajomymi i zaczęłam przygotowywać się do wyścigu. Wybrałam to:
Zrobiłam
mocny makijaż, a wpisy wyprostowałam. Wyszłam z domu i pokierowałam się w
stronę mojego czerwonego lamborghini. Wsiadłam do niego i pojechałam do domu.
Chłopacy poszli sprawdzić mój samochód, a ja w tym czasie razem z Larą
oglądałyśmy filmy w telewizji. Po godzinie przyszli i powiedzieli, że możemy
już jechać. Wsiedliśmy do aut i pojechaliśmy na miejsce wyścigu. Gdy wysiadłam
z auta wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. No tak, przecież jestem królową wyścigów. Podpisałam kilka autografów i ruszyłam w
stronę mojego przeciwnika. Był nim James McGuoned czyli człowiek, który jest
zwykłym gównem w porównaniu do mnie. Po chwili sędzia krzyknął, abyśmy wsiedli do aut. Po chwili zaczął
obliczać... 3...2...1... START.! Nasze auta ruszyły. Na początku dałam mu fory, ale potem
przyspieszyłam, poprzez co zostawiłam po sobie tylko kurz. Na mecie byłam
oczywiście pierwsza. Zadowolona z tego, że wygrałam pobiegłam do mojego gangu.
Zaczęli mi składać gratulacje. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie cały czas
obserwował. Zaczęłam się rozglądać, aż w końcu zauważyłam wysokiego,
wytatuowanego chłopaka z burzą loków na głowie.
Zaczął kierować się w moja stronę.
Po chwili stał tuż obok mnie. Przywitał się z Louisem uściskiem
przyjacielskim, jakby się znali od lat. Po chwili podszedł bliżej mnie i się
odezwał:
- Ty, ja za
tydzień wyścig wszechczasów.
- Po pierwsze
powiedz kim jesteś! - powiedziałam wrednie.
- Harry
Styles- odezwał się, a mi kopara opadła. Przecież to jest znakomity kierowca i
niebezpieczniejszy chłopak w Londynie.
- No
nareszcie ktoś z kim mogę się zmierzyć- odpowiedziałam z uśmiechem.
- No to
nara! - powiedział i puścił m oczko. Ja przewróciłam teatralnie oczami. W tym
czasie Styles powiedział do Tomlinsona ,, To co niedługo się widzimy" .
Szatyn odrzekł mu krótkie ,,tak" i
tak skończyła się ich rozmowa. Potem była impreza. I tak cały weekend.
No i jest rozdział. Sory za opóźnienie, ale problemy techniczne :)
Pozdrawiam!
M.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
wtorek, 22 kwietnia 2014
Przepraszam!
HEJ MISIE!
Mam dla was smutną informację... rozdział pojawi się dopiero pod koniec tygodnia, ponieważ mam małe problemy techniczne :( Rozdziały piszę na moim telefonie, a to bardzo wolno wychodzi. Mam nadzieję, że nie będziecie mi tego mieli za złe i zrozumiecie. Wczoraj tak mnie goniły terminy rozdziałów, że pisałam do 4:00 nad ranem :) + jeszcze szkoła!
Pozdrawiam!
M.
piątek, 21 marca 2014
Rozdział 2
Kolejnego
dnia obudziłam się wściekła. Nie ma to jak wstać lewą nogą. Wściekła, że dziś
będzie Megi i będzie jej cholerne biadolenie mnie przytłacza. Kompletnie
załamana poszłam do łazienki. Wzięłam szybki i zimny prysznic, na złagodzenie
mojego humorku, żeby nie palnąć czegoś. Wydałaby się wtedy moja prawdziwa
natura. Szybko wysuszyłam włosy i poszłam do mojego pokoju. Zajrzałam do szafy
i wyciągnęłam to:
Zrobiłam
lekki makijaż a włosy związałam w wysokiego kucyka. Zeszłam na śniadanie.
Zjadłam dwa tosty z nutellą i wzięłam jabłko na drogę. Wyszłam z domu. Na
parkingu szkolnym byłam po piętnastu minutach. Weszłam przez bramę i ujrzałam
Megi. Zadowolona (na niby) podeszłam do niej i dałam jej całusa na powitanie i
zaczęłyśmy gadać. Nagle temat zszedł na temat
mojego gangu. Megi zaczęła:
- Słyszałaś
o tym najgroźniejszym gangu w mieście?- zapytała.
- No coś mi
się o uszy obiło.-odpowiedziałam bez emocji.- coś się stało?- zapytała.
- No nie
nic, ale słyszałam, że mają jakąś dziewczynę, która wygrywa wszystkie wyścigi.-
powiedziała zaaferowana.
- Acha?-
powiedziałam ze znakiem zapytania.- Po co się nimi interesujesz?- zapytałam ni
stąd, ni zowąd.
- No nie
wiem! Tak sobie…- powiedziała.- Idziemy na lekcję?- zapytała.
- Pewnie
-powiedziałam zdezorientowana i pokierowałyśmy
się w stronę klasy. Usiadłyśmy na naszym stałym miejscu i zaczęłyśmy jeszcze
chwilę rozmawiać. Po chwili weszła
nauczycielka do klasy i zaczęła się lekcja. Po 45 minutach udręki się
skończyła. Wyszłyśmy z pomieszczenia i podeszłyśmy do naszych szafek.
Włożyłyśmy książki i pokierowałyśmy się pod inną klasę. I tak minęły kolejne
lekcję. Do domu wróciłam około
czternastej. Postanowiłam zadzwonić do Lary.
Rozmowa telefoniczna… ( Rose czarny, Lara
fioletowy)
Hejo!
Hejka!
Co robisz???
No
właśnie siedzimy wszyscy i się nudzimy. A ty?
Ta ja leżę i
się nudzę.
No
to wpadaj do nas!
Chacha nie
no nie chcę wam przeszkadzać!
Ty
nigdy nie przeszkadzasz!
No okey!
Będę za góra pół godziny.
Czekamy!
To papa J
Od razu
pobiegłam do łazienki. Włosy związałam w luźnego koka i zrobiłam makijaż. Potem
poszłam do garderoby i założyłam to:
Wbiegłam
jeszcze do kuchni i wzięłam banana na drogę. Tym razem wybrałam to auto:
Pojechałam
do moich przyjaciół. Stanęłam przed domem i pokierowałam się w stronę wejścia. Oczywiście
bez pukania weszłam i od razu poszłam do salonu, ponieważ słyszałam stamtąd śmiechy. Weszłam i usiadłam obok nich
na kanapie:
- Siemka!-
powiedział Zayn, a reszta za nim.
- Hejo!-Odpowiedziałam.
- I jak tam
było dzisiaj w szkole, bo nie raczyłaś do nas napisać.- odpisał ze smutną minką
Liam.
- Oj
przepraszam was.- przytuliłam go- ale nie wiem czemu, Megi gadała dziś coś o
naszym gangu, że podobno jedna z tych, która do niego należy, to jest najlepsza
i…- nie dokończyłam, bo Nathan mi przerwał.
- Ale skąd
ona mogła o nas słyszeć, Przepraszam bardzo?- zapytał się. Wszyscy wzruszyliśmy
tylko ramionami. Dzisiaj nie mieliśmy ochoty na imprezę, dlatego postanowiliśmy
urządzić sobie wieczór filmowy. Ja i Lara miałyśmy jechać do sklepu po
słodycze. Poszłyśmy się przebrać, na włazie jakby w supermarkecie był ktoś z
mojej szkoły. Pobiegłam do mojego pokoju. Wybrałam to:
Włosy
związałam w luźnego koka. Zeszłam na dół. Czekała już tam na mnie Lara ubrana
tak:
Wsiadłyśmy do mojego samochodu i pojechałyśmy
do najbliższego supermarketu. Weszłyśmy i pokierowałyśmy się w stronę półek ze
słodyczami. Gdy wybierałyśmy chipsy nagle zauważyłam Megi. Szturchnęłam Larę.
Ta się na mnie dziwnie spojrzała. Pokazywałam jej oczami, ale nie zdążyłam.
Moja rówieśniczka ze szkoły do nas podeszła:
- O hej!-
powiedziała- Nie mówiłaś, że tu będziesz.
- No wiesz
plany się zmieniają.-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
- No tak.-
odpowiedziała- to może się razem pouczymy?
- Wiesz co,
akurat już się umówiłam z koleżanką.- odpowiedziałam pospiesznie.
- A to może
mogę się razem z wami wybrać ?- zapytała. Wtedy wtrąciła się Lara:
- Sorry, że
wam przerywam, ale chyba z Rose musimy już iść, ponieważ jesteśmy
umówione.-powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Byłam jej za to wdzięczna.
Poszłyśmy jeszcze po żelki i alkohol. Przy okazji zabierając papierosy dla
Zayna i Toma. Podeszłyśmy do kasy. Zapłaciłyśmy i pojechałyśmy do domu.
Zaparkowałyśmy i weszłyśmy do domu. Pokierowałyśmy się do kuchni i wszystko
przygotowałyśmy. Potem poszłyśmy do chłopaków. Rzuciłyśmy w nich papierosami i
rozsiadłyśmy się wygodnie na fotelach. Wzięłam paczkę chipsów i zaczęliśmy
oglądać. Dzisiaj postawiliśmy na film na faktach, czyli „Mój Biegun”. Trzeba
było przyznać, że był naprawdę fajny. Gdy się skończył opowiedziałam im o
spotkaniu Megi. Wszyscy się śmiali tym, jak Lara ją spławiła. I tak długo
jeszcze rozmawialiśmy. Zasnęłam na fotelu.
***
Kolejnego
dnia obudził mnie budzik, który mam codziennie włączony. Byłam cała obolała.
Zlazłam z fotela i chyba na coś nadepnęłam, to znaczy chyba na kogoś. Jak się
okazało był to Nathan. Moją stopę postawiłam na jego uchu. On cały czas jęczał,
a ja tak się śmiałam, że po chwili wszyscy
się obudzili. Gapili się na nas jak na idiotów. Po chwili Nath się też śmiał.
Wtedy przypomniałam sobie o szkole. Wybiegłam z pokoju i pognałam do mojego
pokoju. Ubrałam się w to:
I poszłam do
łazienki. Włosy związałam w kłosa na bok i zrobiłam lekki makijaż, jaki mam w
zwyczaju szkolnym. Potem zbiegłam na dół do kuchni. Wszyscy już tam siedzieli i pili kawę. Gdy mnie zobaczyli w
tradycyjnych pastelowych kolorach wybuchli śmiechem. Nie dziwię się. Zostało mi
jeszcze 9 tygodni do pokazania mojej natury. Wzięłam jabłko na drogę z
koszyczka na stole. Pożegnałam się ze wszystkimi. Byli zawiedzeni, że już jadę,
ale przecież muszę jeszcze odstawić samochód do garażu i iść na piechotę do
szkoły. Po kilkunastu minutach byłam w domu. Wzięłam torbę z książkami i
pognałam do szkoły. Gdy weszłam na jej teren zauważyłam Megi gadającą z Louisem,
Carą, Abbe i Jamsem. Podeszłam do nich. Lou wydawał mi się dzisiaj jakiś
dziwny. Bardzo mi się przeglądał. Olałam to. Potem zadzwonił dzwonek na lekcję.
Pognałyśmy więc z Megi do klasy. Po tej lekcji, gdy stałyśmy
obok mojej szafki zaczęła mówić:
- Czemu mnie
wczoraj olałaś?- zapytała patrząc mi prosto w oczy z bólem. Ja jak to ja w
myśli musiałam do siebie gadać: „ Ale idiotka, ale idiotka”- powtarzałam sobie
w mojej jakże to mądrej główne. Wróciłam na ziemię. Zaczęłam mówić:
- Po prostu
była u mnie kuzynka, której nie widziałam od dawna i chciałyśmy trochę czasu
spędzić razem.- kłamałam jak z nut.- Ojj nie gniewaj się na mnie!- szturchnęłam
ją w żarcie.
- Acha, to
kiedy się spotkamy tak po szkole?- zapytała.
- Wiesz co…
- nie wiedziałam co odpowiedzieć- jakoś się umówimy. Chodź pod sale gdzie mamy
mieć kolejną lekcję.- powiedziałam i pociągnęłam ją w stronę klasy nr 200. Tak
minęły mi kolejne lekcję, na których marzyłam o powrocie do domu i zadzwonieniu
do Lary. Wreszcie nadszedł upragniony czas. Wyszłam ze szkoły i pokierowałam
się w stronę domu. Nagle zadzwonił mój telefon. Pokazała się nazwa „Liaś”. Odebrałam.
Rozmowa telefoniczna… (Rose czarny,
Liam fioletowy)
Halo
Siemka! Co robisz?
No wracam ze
szkoły, a co ?
No bo mamy misję… o 15:00 bądź
gotowa. Okey?
No dobra.
To papa!
Pa
Rozłączyłam
się i weszłam do domu. Szybko zjadłam obiad i poszłam do mojego pokoju. Była dopiero 14:30, dlatego postanowiłam
zrobić lekcje. Potem poszłam się szykować
w strój do pracy, czyli czarne legginsy, czarny T-shirt, czarna bluza z
kapturem i glany. Włosy jak zwykle związałam w kucyka i zbiegłam po schodach na dół. Wyciągnęłam z
lodówki sok bananowy i usiadłam na blacie. Zaczęłam pić. Spojrzałam w okno i
ujrzałam czarnego vana. Wyszłam więc z domu i wsiadłam do samochodu. Byli już
tam wszyscy. Opowiedziałam im o mojej wymówce, na co oni zaczęli się głośno
śmiać. Po chwili zapytałam:
- No więc,
jaka dziś misja?- uśmiech zagościł na mojej buźce, bo w końcu kocham wyzwania.
- Musimy
porwać taką jedną laskę.- powiedział zacierając ręce Nath. Wszyscy się
zaśmialiśmy.
- Jaki
plan?- zapytałam Zayna.
- Wjeżdżamy
na posesję. Wybiegamy. Ja, Nathan i Liam idziemy tylnym wejściem a wy z Larą
tym normalnym. I to wy porywacie. My przetrzymujemy służbę. – wytłumaczył.
- A tak w
ogóle to kogo porywamy?- spytałam.
- Cara
Jones.- powiedział bez emocji.
- Kogo?!-
zapytałam wytrzeszczając oczy.
- No Care
Jones. Znasz ją?- zapytali.
- No jasne!
Należy do szkolnej elity, dziewczyna Louisa Tomlinsona.- odpowiedziałam.
- Jak to
jego dziewczyna?!- zapytali równo.
- No
normalnie, a co?- powiedziałam zirytowana.
- Bo to on
to zlecił.- odpowiedział Liam.
- Co?!?-
krzyknęłam.
- A ciul z
tym!- powiedział. – On ma potem przyjść.
- A jak mnie
rozpozna?- przestraszałam się.
- On cię nie
wyda, bo się nas w pewnym sensie boi.
Nagle
odezwał się Tom, że już jesteśmy na miejscu. Założyliśmy kominiarki i
niezauważeni weszliśmy na teren jej domu. Rozdzieliliśmy się tak, jak mieliśmy
ustalone w planie. Zadzwoniłyśmy do drzwi. Otworzyła nam ona. Szybko zakryłyśmy
jej buzię rękoma, na których były rękawiczki i wyprowadziłyśmy ją z budynku.
Szybko wzięłyśmy ją do samochodu i zadzwoniłyśmy do chłopaków. Po chwili byli
koło nas. Cara siedziała pomiędzy nami przestraszona. Po chwili Zayn
zaproponował abyśmy zdjęli kominiarki. Wszyscy zdjęli oprócz mnie. Po chwili
się odezwał Nathan:
- Rose pokaż
się koleżance.- zaśmiał się. Ja również. Po chwili się jej pokazałam. Krzyknęła
z przerażenia.
- Rose, to
ty?- zapytała ze zdziwieniem.
- A co nie
poznajesz swojej koleżanki?- spytałam z wrednym uśmieszkiem.
- Ale Rose,
przecież ty nie jesteś w żadnym gangu!- powiedziała.
- Chacha!-
zaśmiałam się- mylisz się, ale nie smutaj nigdy stąd nie uciekniesz!-
powiedziałam milutko.
- Ale jak
to??!- krzyknęła.
- Normalnie- odpowiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się w domu. Zayn trzymał Carę, żeby nie uciekła, a my weszliśmy. Zaprowadzili ją do „Pokoju dla więźniów” i zamknęli na klucz. Poszłam do kuchni się czegoś napić, a po chwili dołączyła do mnie Lara. Zaczęłyśmy gadać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Tomlinsona i od razu zamarłam. Nagle Zayn krzyknął, że mamy iść po Carę. Pobiegłyśmy po nią i zaprowadziłyśmy do salonu. Gdy Louis mnie zobaczył zatkało go. Nie wiedział co powiedzieć. Po chwili się odezwał:
- Normalnie- odpowiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się w domu. Zayn trzymał Carę, żeby nie uciekła, a my weszliśmy. Zaprowadzili ją do „Pokoju dla więźniów” i zamknęli na klucz. Poszłam do kuchni się czegoś napić, a po chwili dołączyła do mnie Lara. Zaczęłyśmy gadać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Tomlinsona i od razu zamarłam. Nagle Zayn krzyknął, że mamy iść po Carę. Pobiegłyśmy po nią i zaprowadziłyśmy do salonu. Gdy Louis mnie zobaczył zatkało go. Nie wiedział co powiedzieć. Po chwili się odezwał:
- Rose, co
ty tu robisz?- zapytał zdezorientowany.
- Nie
widać?! Jestem w gangu!- powiedziałam wściekła.
- Nie
wierzę!- powiedział opadając na fotel.
- To
uwierz!- uśmiechnęłam się do niego.- a tak w ogóle dlaczego kazałeś nam porwać
Carę?- zapytałam, a on w tej chwili na nią spojrzał z nienawiścią:
- Louis, to
prawda co ona mówi?- krzyknęła z żalem. – Jak mogłeś!- rozbeczała się.
- Ojj nie
histeryzuj!- powiedział Louis.- I tak nigdy stąd nie wyjdziesz o ile
przeżyjesz.- powiedział z chytrym uśmieszkiem. Szczerze mówiąc to go o takie
coś nie podejrzewałam.
-
Odprowadźcie ją z powrotem do pokoju.- powiedział i zwrócił się do mnie:
- Możemy
pogadać na osobności ?
- Ta pewnie,
chodź do kuchni.
( Rozmowa- Rose czarnym, Louis pomarańczowym)
Muszę
cię o coś zapytać
No o co ?
Długo
jesteś w gangu?
Ta jak już wiesz, że jestem w gangu
to wiedz, że jestem w nim 2 lata. Wydasz mnie ?
Nie.
Bo nie chcę, ponieważ ty powiesz o tym,
że miałem coś wspólnego z porwanie Cary.
Dzięki jesteś wielki. Pamiętaj w
szkole jestem aniołkiem.
Tak
tak.
I tak
skończyła się nasza rozmowa. Louis poszedł jeszcze do chłopaków uzgodnić sprawy
związane z jego byłą dziewczyną. Ja w tym czasie szykowałam się na kolejną
imprezę, tym razem i z Louisem. Wzięłam szybki prysznic i założyłam to:
Włosy
zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół. Czekali już tam wszyscy. Pojechaliśmy
do kluby „Oko jak Maroko” i to tam spędziłam całą noc. Do domu wróciłam około
04:00. Byłam bardzo zmęczona, dlatego zasnęłam od razu.
***
Kolejnego
dnia obudziłam się kompletnie niewyspana. Leniwie wywlekłam się z mojego
ciepłego łóżeczka i poszłam do łazienki. Zimny prysznic na ochłodę to było to. Po tej czynności poszłam do
garderoby i zaczęłam modlić się przed szafą. Po chwili zdecydowałam się na ten
zestaw:
Włosy
związałam w koka i bez śniadania wyszłam do szkoły. Gdy przekroczyłam jej mury
zauważyłam pełno ulotek o Carze. Udawałam, że nie wiem o co chodzi. Louis
siedział podobno „załamany” na murku. Poszłam do Megi. Była ona bardzo
zmartwiona, zresztą tak jak ja. Podobno. Potem były lekcje, na których cały
czas o niej trąbili. Czy ktoś jej nie widział… i takie bla bla bla. Na
szczęście w końcu lekcje się skończyły, dlatego od razu poszłam do domu. Zjadłam
obiad i poszłam odrabiać lekcje. Po tej czynności włączyłam telewizję i tak
minął mi cały dzień.
***
Przez
kolejne dni wiecznie trąbili o Carze. Mnie to szczerze mówiąc nie obchodziło,
bo tylko ja i Louis wiedzieliśmy gdzie ona jest.
Nareszcie
nadszedł piątek. Cały dzień chodziłam cała w skowronkach, ponieważ mam dziś
wyścig. Mam się ścigać z nijakim Karłem Jones. Jest totalną porażką, ale
pomińmy ten fakt. I tak na pewno wygram! Założyłam to :
Pomalowałam
się i wyszłam z domu. Wsiadłam do mojego sportowego samochodu:
I pojechałam
do domu chłopaków i Lary. Byłam tam po pięciu minutach. Weszłam do domu i
pokierowałam się do salonu. Siedział tam cały gang razem z Carą. Przywitałam
się z nimi. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na moją koleżankę ze szkoły. Była
zapłakana i poobijana. Po chwili zapytałam :
- Kto ją tak
pobił?
- Louis.-
odpowiedział Nathan.
- Jak to
on!- krzyknęłam.- nie wierze!- dopowiedziałam.
- To
uwierz!- powiedział Zayn.
- Ale wy jej
nie będziecie bić ?- ruszyło mnie sumienie.
- My nie!
Chyba, że będzie nieposłuszna. – powiedział Liam. Wtedy odezwał się Zayn:
- Dobra
Rose, skończmy ten temat. Idziemy sprawdzić twój samochód, a wy tu zostańcie z
nią.- powiedział i wraz z Nathanem, Tomem i Liamem założyli kurtki i wyszli. My
z Larą wygodnie rozłożyłyśmy się na kanapie. Poklepałyśmy Carze na fotelu, aby
mogła usiąść. Niepewnie to zrobiła. Zaczęłyśmy gadać. Nagle odezwała się nasza
porwana:
- To ty się
ścigasz Rose?- zapytała.
- No
i?-zapytałam.
- No nic! Po
prostu nie podejrzewała bym ciebie o podejrzewała. Wypuście mnie!- pobeczała
się.
- Nie!-
powiedziała Lara.
- Dlaczego!-
wybuchła.
- Bo mamy
takie zadanie.- odpowiedziałam i wyciągnęłam telefon, ponieważ usłyszałam
wibrację. Był to SMS-s od Zayna, o treści:
„Okey, zamknijcie ją i chodźcie,
wyjeżdżamy!”
Nie
odpisywałam, tylko zaprowadziłam Carę do pokoju i dokładnie zamknęłam.
Poszłyśmy do samochodu i po kilku minutach byliśmy na miejscu. Spokojnie się
rozłożyliśmy ze sprzętami i czekaliśmy na mojego przeciwnika. Zjawił się po
dobrych kilkunastu minutach. Oczywiście zaczęłam na niego przeklinać. Potem
zaczął się wyścig. Jak zwykle wygrałam. Następnie impreza. I tak spędziłam cały
weekend. W ogóle nie wracałam do domu.
No witam! No to macie rozdział :) Widzimy się 21.04.2014r.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !
wtorek, 18 marca 2014
Infooo
No witam! Mam dla was informację :P Każdy rozdział dodawany będzie 21 dnia każdego miesiąca :) Czyli widzimy się w piątek :D POZDRAWIAM!!!
piątek, 7 marca 2014
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

