Na /początku prze/prosiny. Bardzo was przepraszam, ale w ostatnim czasie mam bardzo dużo obowiązków, konkursów i ogólnie mało czasu. Na dodatek byłam jeszcze w szpitalu. Teraz rozdziały będą niestety dodawane nieregularnie. Bardzo was przepraszam, ale niestety. Nie mogę przecież całymi dniami przed komputerem. Przecież muszę się też uczyć!
Dodaję rozdział, ale krótszy!
W
poniedziałek obudziłam się kompletnie niewyspana. No ale nie ma co się dziwić.
W końcu/wróciłam do domu około 5:00. Teraz jest 7:00. Łał spałam dwie godziny.
Najlepiej w ogóle nie poszłabym do szkoły, ale to by było podejrzane. Ja już
chcę zakończenie roku szkolnego. Nie będę się musiała wtedy ukrywać.
Zrezygnowana poszłam do łazienki i wzięłam szybciutki prysznic, przy okazji
mając włosy. Potem /wybrałam zestaw do ubrania do szkoły.- Ciekawe, kto
o tej porze postanowił mnie odwiedzić?- pomyślałam sobie i poszłam otworzyć
drzwi. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam w nich Louisa. Wpuściłam go doa domu i
zaprosiłam do kuchni. Usiadłam powtórnie i dalej jadłam. Louis w tym czasie
zaczął rozmowę:- Po co
chcesz się z nim ścigać ?- O co ci
chodzi? – odburknęłam.- Jak to o
co?! On jest niebezpieczny!- krzyknął.- No i? - o
co temu człowiekowi chodzi./- Nie
pomyślałaś, że może ci się coś stać? – odpowiedział.z wyszłam z domu i poszłam
do szkoły. Lekcje minęły w miarę szybko i nim się obejrzałam już byłam w domu.
Zjadłam coś na obiad i odrobiłam lekcje. Po tych czynnościach przebrałam się w
to: STYLIZACJA! i postanowiłam wyjść z moim psem na spacer. Włożyłam słuchawki
do uszu i chwyciłam smycz. Pobiegłam w stronę parku. Gdy tak sobie po nim
biegałam nagle potknęłam się o coś i upadłam. W tym czasie Alex uciekł. Po
chwili gdy już się podniosłam, zauważyłam, że jakiś lokowaty ktoś prowadzi
mojego psa. Podeszłam:- Część! -
powiedziałam.- Dzięki, że złapałeś Alexa.- O hej! To
twój pies? - spytał.- No raczej!
Głuchy, czy co?- Jak zawsze
milutka.- zakpił.Wzięłam od
niego smycz i chciałam odejść, ale chwycił mnie za nadgarstki. Przeklnęłam pod
nosem i odwróciłam się.- Czego? !-Pamiętasz o
wyścigu w sobotę? - zapytał.- Jak bym
mogła zapomnieć o największej porażce Harry'ego Styles.- Chyba
chciałaś powiedzieć o swojej porażce. - zakpił - ze mną nie wygrasz, kotku...- Nie
nazywaj mnie tak!- Kochanie,
złość piękności szkodzi.- Pocałował mnie w policzek, pomachał i odszedł.- Skurwiel-
powiedziałam sobie pod nosem i pobiegłam dalej. Po jakimś czasie w końcu
wróciłam do domu. Wzięłam prysznic, przy którym umyłam moje włosy. Następnie
posmarowałam moje ciało balsamem fiołkowym. Jak ja kocham ten zapach. Z
uśmiechem wysyszyłam moje blond kudły i poszłam spać./Kolejnego
dnia obudziłam się wyspana. Ożywiona wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki.
Umyłam ząbki i wybrałam ciuchy na dziś. STYLIZACJA Zrobiłam
sobie śniadanie i wyszła podbić szkołę. Och... jak ją jej nie nawidzę. Tak
minął kolejny nudny szkolny dzień. Po szkole od razu pojechałam do Lary i
chłopaków, po to aby omówić jakim autem mam jechać w wyścigu. Wybór padł na
Audi. Kocham to auto. Potem oglądaliśmy " Martwe zło" . Był zajebisty.
Zadowolona wróciłam do domu i poszłam nunu.-Środa, dziś
wracają moi rodzice.- pomyślałam tuż po przebudzeniu. Wstałam z mojego łóżka i
pognałam do garderoby. Wybrałam ten zestaw: STYLIZACJA! /I poszłam
do łazienki. Umyłam włosy i zęby. Następnie je wysuszyłam i ułożyłam w
wysokiego koka. Ubrałam się we wcześniej wybrany zestaw i poszłam zrobić
śniadanie. Dziś przygotowałam sobie sałatkę grecką. Po zjedzeniu wzięłam torbę
i wyszłam do szkoły. Na placu zauważyłam Megi. Stała z jakąś inna dziewczyną.
Postanowiłam do nich podejść.- Hej Megi!
- przywitałam się z przyjaciółką i ją przytuliłam.- Hej
kochana! Poznaj Nathalie. Jest nowa.- Hej jestem
Rose. - podałam jej rękę.- Nathalie.-
przedstawiła się i odwzajemniła gest. Zauważyłam, że Louis razem ze swoim
plastykiem, Abbie i Jamesem zmierzają w naszą stronę.- Hej
człowieki !- powiedział Lou.- Och witaj
Tomlinson! Kope lat! - zaśmiałam się.- A kto to?-
spytał szatyn patrząc na Nathalie. Postanowiłam ją przedstawić, ponieważ Megi
była zbyt zajęta rozmową z Abbie o dzisiejszej klasówce z matematyki.- To jest
Nathalie. Nowa...- przedstawiłam. Zauważyłam, że Tommo jest w nią zapatrzony
jak w obrazek.- Coś mi się
wydaje, że chłopak ma na nią "ochotę" .- pomyślałam i się zaśmiałam.
Haha ...mina plastika była bezcenna. Nagle zadzwonił dzwonek zapowiadający
lekcje, dlatego ruszyliśmy na geografię. Usiadłyśmy z Megi w pierwszym rzędzie
i wyciągnęłyśmy książki. Tak nudno minęły mi wszystkie lekcje. Gdy wracałam do
domu na podjeździe zauważyłam samochód moich rodziców. Wbiegłam do willi i
rzuciłam się w jej objęcia. Mimo, że byłam w gangu to była dla mnie nadal tak
samo ważna.- Część
córeczko!- Hej mamo!
Tęskniłam!- Ja też!
Mam coś dla ciebie!- uśmiechnęłam się. Wyciągneła i podała mi granatową
paczuszkę. Przyjęłam i otworzyłam. Była w niej śliczna sukienka.Po raz
kolejny ją przytuliłam i podeszłam do taty. Go również uściskałam. Następnie
zjedliśmy razem obiad i tak jak zwykle pojechali do szpitala. Ją poszłam
odrobić lekcje i pojechłam do Lary. Tam poszliśmy na imprezę, podczas której
dowiedziałam się, że Louis ma zamiar wykorzystać Nathalie. Do domu wróciłam
około 3:00. Poszłam spać...- Jutro
wyścig! - była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy tuż po
przebudzeniu. Zadowolona pomaszerowałam do łazienki i dokonałam porannej
toalety. Następnie wybrałam ciuchy i je założyłam. Stwierdzając, że wyglądam w
miarę przyzwoicie wyszłam do szkoły. Cały czas wiedziałam jak na szpilkach,
ponieważ chciałam już piątek. Louis cały czas flirtuje z Nathalie i muszę
przyznać, że mu się to udaje. Nowa leży mu po prostu u stóp. Do domu wróciłam
cała w skowronkach. Usiadłam przed komputer i zaczęłam oglądać filmy. Późnym
wieczorem poszłam wziąć relaksującą kąpiel w moim fiołkowym /płynie do kąpieli.
Potem nauczyłam się na kolejny dzień do szkoły i poszłam spać…/W piątek tuż
po lekcjach szybko wróciłam do domu i się przebrałam w to: Zaczęliśmy
przygotowania do wyścigu.
+przepraszam, ale dziś nie ma stylizacji, ponieważ strona , na której je układam w ogóle nie odtwarza :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz