środa, 2 lipca 2014

Przepraszam!

Hej... :(
Mam dla was smutną wiadomość, ponieważ zawieszam. Dlaczego? Idę teraz do nowej szkoły i w wakacje mam sporo rzeczy do zrobienia. Mam sporo znajomych, z którymi spędzam bardzo dużo czasu. Do tego dochodzi to, że nie mam weny pisanie go :(
Barzo przepraszam i obiecuję, że być może po wakacjach powtórnie będę go pisać, a może nawet wcześniej <3
M.

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 4

Na /początku prze/prosiny. Bardzo was przepraszam, ale w ostatnim czasie mam bardzo dużo obowiązków, konkursów i ogólnie mało czasu. Na dodatek byłam jeszcze w szpitalu. Teraz rozdziały będą niestety dodawane nieregularnie. Bardzo was przepraszam, ale niestety. Nie mogę przecież całymi dniami przed komputerem. Przecież muszę się też uczyć!

Dodaję rozdział, ale krótszy!



W poniedziałek obudziłam się kompletnie niewyspana. No ale nie ma co się dziwić. W końcu/wróciłam do domu około 5:00. Teraz jest 7:00. Łał spałam dwie godziny. Najlepiej w ogóle nie poszłabym do szkoły, ale to by było podejrzane. Ja już chcę zakończenie roku szkolnego. Nie będę się musiała wtedy ukrywać. Zrezygnowana poszłam do łazienki i wzięłam szybciutki prysznic, przy okazji mając włosy. Potem /wybrałam zestaw do ubrania do szkoły.- Ciekawe, kto o tej porze postanowił mnie odwiedzić?- pomyślałam sobie i poszłam otworzyć drzwi. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam w nich Louisa. Wpuściłam go doa domu i zaprosiłam do kuchni. Usiadłam powtórnie i dalej jadłam. Louis w tym czasie zaczął rozmowę:- Po co chcesz się z nim ścigać ?- O co ci chodzi? – odburknęłam.- Jak to o co?! On jest niebezpieczny!- krzyknął.- No i? - o co temu człowiekowi chodzi./- Nie pomyślałaś, że może ci się coś stać? – odpowiedział.z wyszłam z domu i poszłam do szkoły. Lekcje minęły w miarę szybko i nim się obejrzałam już byłam w domu. Zjadłam coś na obiad i odrobiłam lekcje. Po tych czynnościach przebrałam się w to: STYLIZACJA! i postanowiłam wyjść z moim psem na spacer. Włożyłam słuchawki do uszu i chwyciłam smycz. Pobiegłam w stronę parku. Gdy tak sobie po nim biegałam nagle potknęłam się o coś i upadłam. W tym czasie Alex uciekł. Po chwili gdy już się podniosłam, zauważyłam, że jakiś lokowaty ktoś prowadzi mojego psa. Podeszłam:- Część! - powiedziałam.- Dzięki, że złapałeś Alexa.- O hej! To twój pies? - spytał.- No raczej! Głuchy, czy co?- Jak zawsze milutka.- zakpił.Wzięłam od niego smycz i chciałam odejść, ale chwycił mnie za nadgarstki. Przeklnęłam pod nosem i odwróciłam się.- Czego? !-Pamiętasz o wyścigu w sobotę? - zapytał.- Jak bym mogła zapomnieć o największej porażce Harry'ego Styles.- Chyba chciałaś powiedzieć o swojej porażce. - zakpił - ze mną nie wygrasz, kotku...- Nie nazywaj mnie tak!- Kochanie, złość piękności szkodzi.- Pocałował mnie w policzek, pomachał i odszedł.- Skurwiel- powiedziałam sobie pod nosem i pobiegłam dalej. Po jakimś czasie w końcu wróciłam do domu. Wzięłam prysznic, przy którym umyłam moje włosy. Następnie posmarowałam moje ciało balsamem fiołkowym. Jak ja kocham ten zapach. Z uśmiechem wysyszyłam moje blond kudły i poszłam spać./Kolejnego dnia obudziłam się wyspana. Ożywiona wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki. Umyłam ząbki i wybrałam ciuchy na dziś. STYLIZACJA Zrobiłam sobie śniadanie i wyszła podbić szkołę. Och... jak ją jej nie nawidzę. Tak minął kolejny nudny szkolny dzień. Po szkole od razu pojechałam do Lary i chłopaków, po to aby omówić jakim autem mam jechać w wyścigu. Wybór padł na Audi. Kocham to auto. Potem oglądaliśmy " Martwe zło" . Był zajebisty. Zadowolona wróciłam do domu i poszłam nunu.-Środa, dziś wracają moi rodzice.- pomyślałam tuż po przebudzeniu. Wstałam z mojego łóżka i pognałam do garderoby. Wybrałam ten zestaw: STYLIZACJA! /I poszłam do łazienki. Umyłam włosy i zęby. Następnie je wysuszyłam i ułożyłam w wysokiego koka. Ubrałam się we wcześniej wybrany zestaw i poszłam zrobić śniadanie. Dziś przygotowałam sobie sałatkę grecką. Po zjedzeniu wzięłam torbę i wyszłam do szkoły. Na placu zauważyłam Megi. Stała z jakąś inna dziewczyną. Postanowiłam do nich podejść.- Hej Megi! - przywitałam się z przyjaciółką i ją przytuliłam.- Hej kochana! Poznaj Nathalie. Jest nowa.- Hej jestem Rose. - podałam jej rękę.- Nathalie.- przedstawiła się i odwzajemniła gest. Zauważyłam, że Louis razem ze swoim plastykiem, Abbie i Jamesem zmierzają w naszą stronę.- Hej człowieki !- powiedział Lou.- Och witaj Tomlinson! Kope lat! - zaśmiałam się.- A kto to?- spytał szatyn patrząc na Nathalie. Postanowiłam ją przedstawić, ponieważ Megi była zbyt zajęta rozmową z Abbie o dzisiejszej klasówce z matematyki.- To jest Nathalie. Nowa...- przedstawiłam. Zauważyłam, że Tommo jest w nią zapatrzony jak w obrazek.- Coś mi się wydaje, że chłopak ma na nią "ochotę" .- pomyślałam i się zaśmiałam. Haha ...mina plastika była bezcenna. Nagle zadzwonił dzwonek zapowiadający lekcje, dlatego ruszyliśmy na geografię. Usiadłyśmy z Megi w pierwszym rzędzie i wyciągnęłyśmy książki. Tak nudno minęły mi wszystkie lekcje. Gdy wracałam do domu na podjeździe zauważyłam samochód moich rodziców. Wbiegłam do willi i rzuciłam się w jej objęcia. Mimo, że byłam w gangu to była dla mnie nadal tak samo ważna.- Część córeczko!- Hej mamo! Tęskniłam!- Ja też! Mam coś dla ciebie!- uśmiechnęłam się. Wyciągneła i podała mi granatową paczuszkę. Przyjęłam i otworzyłam. Była w niej śliczna sukienka.Po raz kolejny ją przytuliłam i podeszłam do taty. Go również uściskałam. Następnie zjedliśmy razem obiad i tak jak zwykle pojechali do szpitala. Ją poszłam odrobić lekcje i pojechłam do Lary. Tam poszliśmy na imprezę, podczas której dowiedziałam się, że Louis ma zamiar wykorzystać Nathalie. Do domu wróciłam około 3:00. Poszłam spać...- Jutro wyścig! - była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy tuż po przebudzeniu. Zadowolona pomaszerowałam do łazienki i dokonałam porannej toalety. Następnie wybrałam ciuchy i je założyłam. Stwierdzając, że wyglądam w miarę przyzwoicie wyszłam do szkoły. Cały czas wiedziałam jak na szpilkach, ponieważ chciałam już piątek. Louis cały czas flirtuje z Nathalie i muszę przyznać, że mu się to udaje. Nowa leży mu po prostu u stóp. Do domu wróciłam cała w skowronkach. Usiadłam przed komputer i zaczęłam oglądać filmy. Późnym wieczorem poszłam wziąć relaksującą kąpiel w moim fiołkowym /płynie do kąpieli. Potem nauczyłam się na kolejny dzień do szkoły i poszłam spać…/W piątek tuż po lekcjach szybko wróciłam do domu i się przebrałam w to: Zaczęliśmy przygotowania do wyścigu.



+przepraszam, ale dziś nie ma stylizacji, ponieważ strona , na której je układam w ogóle nie odtwarza :(

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 3

Poniedziałek, jak ją nie lubię poniedziałków. No bo pomyśleć na ludzki rozum, to są one niepotrzebne. Po kilku nieudanych staraniach w końcu wyszłam z mojego ciepłego łóżka. Leniwie poszłam do łazienki. Wzięłam szybciutki i zimny prysznic oraz załatwiłam potrzebę fizjologiczną. Umyłam jeszcze zęby i poczłapałam do mojego pokoju. Stanęłam przed szafą i zaczęłam się modlić. W końcu wybrałam ten zestaw.
Szkolno :)

Zadowolona z wyboru ubrałam się w uszykowany strój oraz rozczesałam dokładnie moje blond włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam do kuchni, w której jak zwykle nie było żywej duszy. Zrobiłam robiłam sobie płatki z mlekiem i zaczęłam zajadać. W między czasie zadzwonił Louis. Nie wiem czemu, ale od jakiegoś czasu zaczęłam się z nim bardziej kumplować. Był nawet spoko. No i jako jedyny znał moją tajemnicę. A nawiązując do Cary, to Louis ją cały czas bije, a za tydzień jej życie się skończy. W szkole już wszyscy o niej zapomnieli, a Louis ma już nowa dziewczynę. Haha takiego plastika z 3b. A na dodatek dołączył do gangu. Z tą myślą wyszłam z domu i pokierowałam się w stronę szkolnego placu. Byłam tam po kilku minutach. Zauważyłam Megi więc do niej podeszłam i dałam buziaka w policzek na powitanie. Zaczęliśmy rozmawiać i tak nam zleciało do dzwonka na lekcje. Jak na złość nauczycielka wzięła mnie do odpowiedzi z I Wojny Światowej. Na szczęście coś tam umiałam więc dostałam ocenę bardzo dobrą. Byłam z siebie dumna.  I tak zleciał mi cały dzisiejszy dzień w szkole. Wychodząc że szkoły od mojej twarzy odbiło się świeże powietrze. Ujrzałam wystraszone miny wszystkich obecnych na placu. Skierowałem wzrok i mnie zamurowało. Stał tam cały mój gang. Próbowałam odszukać Louisa. Stał obok ławek i patrzył na nich. Po cichu się do nich podśmiechiwał. Nagle dostałam SMS- a. Wyjęłam mojego białego IPhona i odczytałam wiadomość. Była ona od Zayna:
,, No witam!  Odwieźć cię do domu? "

Ją mu odpisałam:
,,Haha... bardzo śmieszne!  Idziemy dziś na imprezę? "

Zauważyłam, że szef wyciąga telefon i odczytuje wiadomość. Pokazuje ją  reszcie, a oni kiwają głowami. Mruknął do mnie i Lou po kryjomu, znak potwierdzenia i wsiedli na motory. Wszyscy odetchnęli z ulgą i powrócili do swoich obowiązków.  Ja poszłam do domu. Tam zjadłam obiad i zrobiłam zadania domowe. Potem założyłam to:
v/d//awQGb///
i pojechałam do domu moich przyjaciół. Louis już chyba tam był, ponieważ stał jego samochód. Wyszłam do domu i usłyszałam krzyk. Dochodził on z salonu, dlatego skierowałam się w jego stronę. Byli tam wszyscy łącznie z Carą. Miała ona pistolet przystawiony do głowy. Zdziwiłam się tym widokiem i trochę poruszyłam. Byłam wściekła za zachowanie moich przyjaciół. Siedzieli oni na kanapie i fotelach i śmiali się z najlepsze. Po chwili usłyszałam strzał. Cara leżała w kałuży krwi. Nie mogłam na to patrzeć, dlatego wybiegłam z domu i postanowiłam nie iść z nimi na imprezę. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do mojego domu. Przebrałam się w to: 
nnuuJ/K
I postanowiłam pójść z moim psem na spacer. Byłam naprawdę przygnębiona. To dziwne, ponieważ nigdy się takimi rzeczami nie przyjmowałam. Nagle zadzwonił mój telefon. Była to Lara. Odrzuciłam połączenie. Po chwili inni dzwonili, poprzez co miałam chyba sto nieodebranych połączeń. Miałam to w dupie. Gdy wróciłam do domu wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Nauczyłam się na kolejny dzień szkolny. Zasnęłam ...


Szłam sobie spokojnie ulicą. Nagle się zgubiłam. Wyszłam do jakiejś nieciekawej ulicy. Nagle ktoś włożył mi chyba worek na głowę i mnie wrzucił do jakiegoś pojazdu. Nagle samochód się zatrzymał i zostałam z niego wyciągnięta. Nareszcie ściągnęli mi materiał z głowy. Znajdowałam się j jakieś opuszczonej fabryce.  Dopiero teraz zobaczyłam, że mam pistolet przystawiony do głowy. Usłyszałam strzał i upadłam na ziemię ...

                                                                   ***

Obudziłam się z krzykiem. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam na szczęście w moim czerwono-białym pokoju. Dopiero teraz sprawdziłam, która godzina. Dochodziła 7:00, dlatego postanowiłam wstać i się uszykować do szkoły. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i włosy. Poszłam do mojego pokoju i wybrałam ubrania:
 s gfcxbmk
I założyłam je na siebie. Zrobiłam tradycyjnie delikatny makijaż. Włosy wysuszyłam i związałam w luźnego warkocza na bok. Zeszłam na śniadanie. O dziwo moi rodzice byli. Porozmawiałam z nimi chwilę. Dowiedziałam się, że wyjeżdżają na tydzień do Polski. Jupii... chata wolna! Z tą myślą wyszłam do szkoły. Byłam tam po dziesięciu minutach. Zauważyłam moją ,,przyjaciółkę”, która stała razem z Louisem, plastikiem,  Abbie i Jamesem. Byłam zła z widoku szatyna. Niby nigdy nie ruszały mnie osoby, które zostały postrzelone przez gang, ale teraz było inaczej. Wydawałoby się, że byli idealną parą. Kochali się, to znaczy ona go kochała, on jej nie. Moje rozmyślania skończyły się gdy przeszłam do grupki znajomych. Przywitałam się z nimi. Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Gdy zadzwonił dzwonek poszliśmy na lekcje. Dziś bardzo szybko zleciały mi lekcje i nim się obejrzałem już byłam w domu. Zjadłam pizzę i usiadłam przed telewizorem, w między czasie włączając mojego tableta. Oglądałam jakieś nudne serialiki i serwowałam po facebooku. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Zdziwiłam się, że ktoś postanowił mnie odwiedzić, ponieważ z nikim się nie umawiałam. Leniwie doczłapałam się do drzwi i je otworzyłam. W progu stała Lara. Zdziwiła mnie jej wizyta, ale przypomniało mi się, że od wczoraj nie odbieram od nich telefonów. Zapytała mnie czy może wejść. Naturalnie się zgodziłam i już po chwili byłyśmy w salonie. Usiadłyśmy wygodnie na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać:
- Coś się stało? - zapytała spoglądając na mnie niepewnie.
- Właściwie to tak...- powiedziałam- Chodzi mi o śmierć Cary...
- No i ? - zapytała- Co w tym dziwnego?- czasami jej bezduszność mnie dobija.
- Boże!  Ty nigdy nic nie rozumiesz!
- No to o co ci chodzi?  O to jak ją zabił czy co? - nareszcie coś zrozumiała.
- No nareszcie coś skumałaś!
- Chodzi ci o to,  że my nic nie robiliśmy jak ona zabijał? - w tym momencie upiła łyk soku że szklanki.
- Yhym...- pewnie zaraz zacznie prawić mi morały, że skoro jestem w gangu to powinnam się do tego przyzwyczaić itp.
- Muszę ci się przyznać, że też nie chciałam, tego widzieć itp., ale Zayn powiedział, że mam przy tym być, bo jestem bandytą i muszę być na to odporna. Więc musiałam to wiedzieć…- wytłumaczyła, a ją się uśmiechnęłam. Postanowiłyśmy iść do parku na lody. Tak na poprawę humorków. Pobiegłam szybko do mojego pokoju się przebrać w coś luźnego. Wybrałam to: 
/b///rftf/////
I zeszłam na dół do Lary.  Wyszliśmy z domu i pokierowałyśmy się do parku. Chodziłyśmy po nim. Potem kupiliśmy sobie lody. Ja o smaku Kinder, a Lara czekoladowe. Jadłyśmy ze smakiem. Nagle zadzwonił Lary telefon. Jak się okazało był, to Zayn. Miałyśmy do nich iść, ponieważ. urządzają wieczór filmowy. Powolnym krokiem skierowałyśmy się do ich domu. Po dwudziestu minutach w  końcu dotarłyśmy. Weszłyśmy do salonu i ujrzałyśmy chłopaków rozłożonych na fotelach i kanapach. Był też Louis. Przywitałyśmy się z nimi i usiadłyśmy pomiędzy nimi. Postanowiliśmy oglądać ,, Kiedy dzwoni nieznajomy". Po filmie opowiedzieli mi jak to po ostatniej imprezie Nath wypędził jakąś panienkę z domu. Śmiechu było co niemiara. Około 23:00 wróciłam do domu i od razu zasnęłam na kanapie.
                                                                   ***
Kolejnego dnia obudziłam się wyspana. Nie wierzę w to!  Żebym ja Rose Jonhns- największy śpioch jest wyspany o 7:00 rano. Zadowolona z mojego osiągnięcia poszłam do łazienki się odświeżyć. Po wyjściu poszłam do garderoby i wybrałam ten zestaw:
Błękit nieba
Poszłam sobie zrobić sobie coś do zjedzenia. Zrobiłam sobie lekką, owocową  sałatkę z jogurtem naturalnym. Najedzona wzięłam torbę leżąca na stole i wyszłam z domu. Pokierowałam się w stronę budynku szkoły. Byłam tam po piętnastu minutach. No, dzisiaj coś mi się długo szło. Dzisiaj nie zauważyłam Megi. Myślałam, że przyjdzie na jakąś inną lekcję. Nie pojawiła się niestety. Po siedmiu nudnych lekcjach w końcu wróciłam do domu. Zadzwoniłam do Natha. Umówiłam się z nimi na imprezę, ale tym razem ją pojadę  od razu  do klubu, a oni dojadą. Zadowolona zrobiłam sobie naleśniki i zaczęłam jeść przed telewizorem. Po zjedzonym posiłku odrobiłam zadania domowe. W między czasie przyszła do mnie Megi po lekcje, ponieważ nie mogła być dziś w szkole, dlatego że wyjeżdżała gdzieś że swoją mamą. W mgnieniu oka podałam jej je i odprowadziłam do jej domu. Po powrocie zaczęłam się szykować na imprezę. Wzięłam szybki prysznic, podczas którego umyłam starannie włosy. Potem zrobiłam  makijaż i wysuszyłam dokładnie moje blond kudły. Uczesałam je w wysokiego, dużego koka.  Następnie wybrałam ten zestaw:
c/vbn/hbgvc
Po ubraniu spojrzałam na zegarek. O kurwa, zeszło mi trochę. Jest 19:00. Pośpiesznie wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Pojechałam do klubu "Gruszka" . Gdy weszłam do środka zaczęłam się rozglądać za moimi znajomymi. Po chwili odnalazłam ich wzrokiem. Siedzieli oczywiście w miejscu dla vipów. Podeszłam do nich i przytuliłam na powitanie. Zamówili mi drinka. Gdy go spróbowałam, stwierdziłam, że jest zajebisty. I ten cudowny pomarańczowy kolor. W pewnym momencie podszedł do mnie jakiś szatyn. Był w miarę przystojny. Poprosił mnie do tańca. Już pi chwili wirowałam na parkiecie z tajemniczym szatynem. Nagle zadał mi pytanie:
- To ty jesteś ta dziewczyną z tego niebezpiecznego gangu?
- A co ciebie to obchodzi?  - zapytałam wrednie.
- Czyli jesteś...- odpowiedział pewnie.
 - A co ty masz do tego? - wściekłam się.
- No bo mówili, że jesteś znakomitym kierowcą i jesteś śliczna- powiedział z uśmiechem.
- Yhym... kto ci takich rzeczy na opowiadał?- spytałam.
- Kumpel- odpowiedział.
- Jaki?
-Nieważne, muszę już lecieć papa!- zniknął gdzieś w tłumie. Przeklęłam tylko pod nosem i wróciłam do stolika.
- I jak tam twój podrywacz? - zapytał rozbawiony Tom.
 -  Haha... ale śmieszne! - zaśmiałam się.

- Ejj, a tak a propos on wiedział, że ją jestem w gangu.- powiedziałam niepewnie.
- Ale jak to? - zapytał zdziwiony Zayn.
- No nie wiem, ale wiedział. Jak mu się spytałam skąd wie, to powiedział, że mu kumpel powiedział...- powiedziałam niepewnie.
- A zostawmy tą sprawę i chodźmy tańczyć! - krzyknęła napita Lara. Zaczęliśmy tańczyć. Około 4:00 nad ranem pojechaliśmy do domu gangu, gdzie zmęczeni położyliśmy się do swoich łóżek. Nie wiedzieliśmy o naszym "gościu", którego przyprowadził Nathan.
                                                         ***
Kolejnego dnia, gdy spojrzałam na zegarek to mnie zamurowano. Była już prawie 11:00.
-Spóźniłam się do szkoły!- była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy. Postanowiłam iść się ubrać i uczesać, ponieważ na pewno wyglądam jak widmo.  Poszłam do łazienki i umyłam twarz oraz zęby. Potem załatwiłam potrzebę fizjologiczną oraz wyprostowałam włosy. Potem pomalowałam rzęsy tuszem i ubrałam moje szare dresy oraz czarną koszulkę Toma, którą kiedyś mi pożyczył. Zadowolona z mojego wyglądu zeszłym na dół, do kuchni. Ujrzałam tam cały gang, łącznie z Lou i jakąś brunetką. Powiedziałam wszystkim "hej" . Nagle Tom krzyknął.
- Osz ty świnio,  to ty masz moją koszulkę!  Wiesz ile ja jej szukałem!
- Ojj kochanie wybacz mi!- krzyknęłam i go przytuliłam. Na ucho mu szepnęłam:
- I tak jej nie dostaniesz z powrotem. .. - odsunęłam się od niego i chytrze uśmiechnęłam. Tom tylko pokiwał śmieszne głową i spojrzał na resztę. Chichrali się z nas wszyscy oprócz dziewczyny. Moja ciekawość wzięła górę:
- Kto to jest? - spytałam.
- Nowa panienka Nathana.- odpowiedziała mi Lara.
- Acha?  - zdziwiłam się, ponieważ zawsze laski z nocy wygania z chaty.
- A ty co,  nie jesteś w szkole? - zapytał rozbawiony Tommo.
- Miałam ciebie o to samo zapytać! - odpowiedziałam wystawiając mu język.
- Oj nieładnie!  Chyba wam uwagi wstawię ! - krzyknął Zayn.
- Przecież ją jestem taka grzeczna!- zrobiłam smutną minkę. Nagle usłyszałam głos brunetki:
- Kochanie, odwieziesz mnie do domu? - zapytała, a ją nie wytrzymałam, wybuchłam śmiechem.  Wszyscy się na mnie spojrzeli i też zaczęli się śmiać. Damulka była rozkojarzona całą sytuacją. Po chwili odezwał się Nath:
- Chyba ciebie pojebało!  Wynocha z domu!  Wypierdalaj! - krzyknął. Dziewczyna poszła do drzwi wejściowych, otworzyła je, wyszła i mocno nimi trzasła. Zaczęliśmy jeść śniadanie. Po skończonym posiłku musiałam jechać do domu. Pożegnałam się że wszystkimi i odjechałam. W domu odrobinkę posprzątałam. Potem wyruszyłam do domu Megi po lekcje. Gdy mi je podała chwilkę porozmawiałyśmy i wróciłam do domu. Spakowałam torbę z książkami na jutro i zaczęłam oglądać ,,Titanica", który akurat leciał w telewizji. Gdy się skończył poszłam do łazienki, a potem spać!

                                                           ***

Piątek, jak ja kocham piątek. Po pierwsze, moje wyścigi, po drugie, weekend, po trzecie imprezy i wszystko co najlepsze. Zadowolona wyskoczyłam z mojego cieplutkiego łóżeczka i pomaszerowałam do łazienki. Szybki i zimny prysznic to było to. Potem umyłam starannie moje zęby i poszłam wybrać strój na dzisiejszy dzień.  Po długiej modlitwie przed szafą w końcu zdecydowałam się na to: 
/bhrn/SV///
Zjadłam szybko banana  i poszłam do szkoły. Lekcje minęły w miarę szybko. Do domu wróciłam po 12:00, dlatego że nie było nauczycielki od matematyki. Zjadłam zrobioną przeze mnie sałatkę grecką. Potem zrobiłam zadania domowe i wyszłam na facebooka, twittera i sama. Popisałam chwilkę że znajomymi i zaczęłam przygotowywać się do wyścigu. Wybrałam to: 
v/////////////
Zrobiłam mocny makijaż, a wpisy wyprostowałam. Wyszłam z domu i pokierowałam się w stronę mojego czerwonego lamborghini. Wsiadłam do niego i pojechałam do domu. Chłopacy poszli sprawdzić mój samochód, a ja w tym czasie razem z Larą oglądałyśmy filmy w telewizji. Po godzinie przyszli i powiedzieli, że możemy już jechać. Wsiedliśmy do aut i pojechaliśmy na miejsce wyścigu. Gdy wysiadłam z auta wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. No tak,  przecież jestem królową wyścigów.  Podpisałam kilka autografów i ruszyłam w stronę mojego przeciwnika. Był nim James McGuoned czyli człowiek, który jest zwykłym gównem w porównaniu do mnie. Po chwili sędzia krzyknął,  abyśmy wsiedli do aut. Po chwili zaczął obliczać... 3...2...1... START.! Nasze auta ruszyły.  Na początku dałam mu fory, ale potem przyspieszyłam, poprzez co zostawiłam po sobie tylko kurz. Na mecie byłam oczywiście pierwsza. Zadowolona z tego, że wygrałam pobiegłam do mojego gangu. Zaczęli mi składać gratulacje. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie cały czas obserwował. Zaczęłam się rozglądać, aż w końcu zauważyłam wysokiego, wytatuowanego chłopaka z burzą loków na głowie.  Zaczął kierować się w moja stronę.  Po chwili stał tuż obok mnie. Przywitał się z Louisem uściskiem przyjacielskim, jakby się znali od lat. Po chwili podszedł bliżej mnie i się odezwał:
- Ty, ja za tydzień wyścig wszechczasów. 
- Po pierwsze powiedz kim jesteś! - powiedziałam wrednie.
- Harry Styles- odezwał się, a mi kopara opadła. Przecież to jest znakomity kierowca i niebezpieczniejszy chłopak w Londynie.
- No nareszcie ktoś z kim mogę się zmierzyć- odpowiedziałam z uśmiechem.
- No to nara! - powiedział i puścił m oczko. Ja przewróciłam teatralnie oczami. W tym czasie Styles powiedział do Tomlinsona ,, To co niedługo się widzimy" . Szatyn odrzekł mu krótkie ,,tak"  i tak skończyła się ich rozmowa. Potem była impreza.  I tak cały weekend.


No i jest rozdział. Sory za opóźnienie, ale problemy techniczne :) 
Pozdrawiam!
M.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


wtorek, 22 kwietnia 2014

Przepraszam!



HEJ MISIE!

Mam dla was smutną informację... rozdział pojawi się dopiero pod koniec tygodnia, ponieważ mam małe problemy techniczne :( Rozdziały piszę na moim telefonie, a to bardzo wolno wychodzi. Mam nadzieję, że nie będziecie mi tego mieli za złe i zrozumiecie. Wczoraj tak mnie goniły terminy rozdziałów, że pisałam do 4:00 nad ranem :) + jeszcze szkoła!

Pozdrawiam!
M.

piątek, 21 marca 2014

Rozdział 2

Kolejnego dnia obudziłam się wściekła. Nie ma to jak wstać lewą nogą. Wściekła, że dziś będzie Megi i będzie jej cholerne biadolenie mnie przytłacza. Kompletnie załamana poszłam do łazienki. Wzięłam szybki i zimny prysznic, na złagodzenie mojego humorku, żeby nie palnąć czegoś. Wydałaby się wtedy moja prawdziwa natura. Szybko wysuszyłam włosy i poszłam do mojego pokoju. Zajrzałam do szafy i wyciągnęłam to:
Sweeet
Zrobiłam lekki makijaż a włosy związałam w wysokiego kucyka. Zeszłam na śniadanie. Zjadłam dwa tosty z nutellą i wzięłam jabłko na drogę. Wyszłam z domu. Na parkingu szkolnym byłam po piętnastu minutach. Weszłam przez bramę i ujrzałam Megi. Zadowolona (na niby) podeszłam do niej i dałam jej całusa na powitanie i zaczęłyśmy gadać.  Nagle temat zszedł na temat mojego gangu. Megi zaczęła:
- Słyszałaś o tym najgroźniejszym gangu w mieście?- zapytała.
- No coś mi się o uszy obiło.-odpowiedziałam bez emocji.- coś się stało?- zapytała.
- No nie nic, ale słyszałam, że mają jakąś dziewczynę, która wygrywa wszystkie wyścigi.- powiedziała zaaferowana.
- Acha?- powiedziałam ze znakiem zapytania.- Po co się nimi interesujesz?- zapytałam ni stąd, ni zowąd.
- No nie wiem! Tak sobie…- powiedziała.- Idziemy na lekcję?- zapytała.
- Pewnie -powiedziałam zdezorientowana  i pokierowałyśmy się w stronę klasy. Usiadłyśmy na naszym stałym miejscu i zaczęłyśmy jeszcze chwilę rozmawiać.  Po chwili weszła nauczycielka do klasy i zaczęła się lekcja. Po 45 minutach udręki się skończyła. Wyszłyśmy z pomieszczenia i podeszłyśmy do naszych szafek. Włożyłyśmy książki i pokierowałyśmy się pod inną klasę. I tak minęły kolejne lekcję.  Do domu wróciłam około czternastej. Postanowiłam zadzwonić do Lary.
 Rozmowa telefoniczna… ( Rose czarny, Lara fioletowy)
Hejo!
Hejka!
Co robisz???
No właśnie siedzimy wszyscy i się nudzimy. A ty?
Ta ja leżę i się nudzę.
No to wpadaj do nas!
Chacha nie no nie chcę wam przeszkadzać!
Ty nigdy nie przeszkadzasz!
No okey! Będę za góra pół godziny.
Czekamy! To papa J
Od razu pobiegłam do łazienki. Włosy związałam w luźnego koka i zrobiłam makijaż. Potem poszłam do garderoby i założyłam to:Spotkaććć

Wbiegłam jeszcze do kuchni i wzięłam banana na drogę. Tym razem wybrałam to auto:
Pojechałam do moich przyjaciół. Stanęłam przed domem i pokierowałam się w stronę wejścia. Oczywiście bez pukania weszłam i od razu poszłam do salonu, ponieważ słyszałam  stamtąd śmiechy. Weszłam i usiadłam obok nich na kanapie:
- Siemka!- powiedział Zayn, a reszta za nim.
- Hejo!-Odpowiedziałam.
- I jak tam było dzisiaj w szkole, bo nie raczyłaś do nas napisać.- odpisał ze smutną minką Liam.
- Oj przepraszam was.- przytuliłam go- ale nie wiem czemu, Megi gadała dziś coś o naszym gangu, że podobno jedna z tych, która do niego należy, to jest najlepsza i…- nie dokończyłam, bo Nathan mi przerwał.
- Ale skąd ona mogła o nas słyszeć, Przepraszam bardzo?- zapytał się. Wszyscy wzruszyliśmy tylko ramionami. Dzisiaj nie mieliśmy ochoty na imprezę, dlatego postanowiliśmy urządzić sobie wieczór filmowy. Ja i Lara miałyśmy jechać do sklepu po słodycze. Poszłyśmy się przebrać, na włazie jakby w supermarkecie był ktoś z mojej szkoły. Pobiegłam do mojego pokoju. Wybrałam to:
na szybko
Włosy związałam w luźnego koka. Zeszłam na dół. Czekała już tam na mnie Lara ubrana tak:
grugru
 Wsiadłyśmy do mojego samochodu i pojechałyśmy do najbliższego supermarketu. Weszłyśmy i pokierowałyśmy się w stronę półek ze słodyczami. Gdy wybierałyśmy chipsy nagle zauważyłam Megi. Szturchnęłam Larę. Ta się na mnie dziwnie spojrzała. Pokazywałam jej oczami, ale nie zdążyłam. Moja rówieśniczka ze szkoły do nas podeszła:
- O hej!- powiedziała- Nie mówiłaś, że tu będziesz.
- No wiesz plany się zmieniają.-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
- No tak.- odpowiedziała- to może się razem pouczymy?
- Wiesz co, akurat już się umówiłam z koleżanką.- odpowiedziałam pospiesznie.
- A to może mogę się razem z wami wybrać ?- zapytała. Wtedy wtrąciła się Lara:
- Sorry, że wam przerywam, ale chyba z Rose musimy już iść, ponieważ jesteśmy umówione.-powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Byłam jej za to wdzięczna. Poszłyśmy jeszcze po żelki i alkohol. Przy okazji zabierając papierosy dla Zayna i Toma. Podeszłyśmy do kasy. Zapłaciłyśmy i pojechałyśmy do domu. Zaparkowałyśmy i weszłyśmy do domu. Pokierowałyśmy się do kuchni i wszystko przygotowałyśmy. Potem poszłyśmy do chłopaków. Rzuciłyśmy w nich papierosami i rozsiadłyśmy się wygodnie na fotelach. Wzięłam paczkę chipsów i zaczęliśmy oglądać. Dzisiaj postawiliśmy na film na faktach, czyli „Mój Biegun”. Trzeba było przyznać, że był naprawdę fajny. Gdy się skończył opowiedziałam im o spotkaniu Megi. Wszyscy się śmiali tym, jak Lara ją spławiła. I tak długo jeszcze rozmawialiśmy. Zasnęłam na fotelu.
                                                                  ***
Kolejnego dnia obudził mnie budzik, który mam codziennie włączony. Byłam cała obolała. Zlazłam z fotela i chyba na coś nadepnęłam, to znaczy chyba na kogoś. Jak się okazało był to Nathan. Moją stopę postawiłam na jego uchu. On cały czas jęczał, a ja tak się śmiałam, że  po chwili wszyscy się obudzili. Gapili się na nas jak na idiotów. Po chwili Nath się też śmiał. Wtedy przypomniałam sobie o szkole. Wybiegłam z pokoju i pognałam do mojego pokoju. Ubrałam się w to:
Yellow
I poszłam do łazienki. Włosy związałam w kłosa na bok i zrobiłam lekki makijaż, jaki mam w zwyczaju szkolnym. Potem zbiegłam na dół do kuchni. Wszyscy już tam  siedzieli i pili kawę. Gdy mnie zobaczyli w tradycyjnych pastelowych kolorach wybuchli śmiechem. Nie dziwię się. Zostało mi jeszcze 9 tygodni do pokazania mojej natury. Wzięłam jabłko na drogę z koszyczka na stole. Pożegnałam się ze wszystkimi. Byli zawiedzeni, że już jadę, ale przecież muszę jeszcze odstawić samochód do garażu i iść na piechotę do szkoły. Po kilkunastu minutach byłam w domu. Wzięłam torbę z książkami i pognałam do szkoły. Gdy weszłam na jej teren zauważyłam Megi gadającą z Louisem, Carą, Abbe i Jamsem. Podeszłam do nich. Lou wydawał mi się dzisiaj jakiś dziwny. Bardzo mi się przeglądał. Olałam to. Potem zadzwonił dzwonek na lekcję. Pognałyśmy więc  z  Megi do klasy. Po tej lekcji, gdy stałyśmy obok mojej szafki zaczęła mówić:
- Czemu mnie wczoraj olałaś?- zapytała patrząc mi prosto w oczy z bólem. Ja jak to ja w myśli musiałam do siebie gadać: „ Ale idiotka, ale idiotka”- powtarzałam sobie w mojej jakże to mądrej główne. Wróciłam na ziemię. Zaczęłam mówić:
- Po prostu była u mnie kuzynka, której nie widziałam od dawna i chciałyśmy trochę czasu spędzić razem.- kłamałam jak z nut.- Ojj nie gniewaj się na mnie!- szturchnęłam ją w żarcie.
- Acha, to kiedy się spotkamy tak po szkole?- zapytała.
- Wiesz co… - nie wiedziałam co odpowiedzieć- jakoś się umówimy. Chodź pod sale gdzie mamy mieć kolejną lekcję.- powiedziałam i pociągnęłam ją w stronę klasy nr 200. Tak minęły mi kolejne lekcję, na których marzyłam o powrocie do domu i zadzwonieniu do Lary. Wreszcie nadszedł upragniony czas. Wyszłam ze szkoły i pokierowałam się w stronę domu. Nagle zadzwonił mój telefon. Pokazała się nazwa „Liaś”. Odebrałam.
Rozmowa telefoniczna… (Rose czarny, Liam fioletowy)
Halo
Siemka! Co robisz?
No wracam ze szkoły, a co ?
No bo mamy misję… o 15:00 bądź gotowa. Okey?
No dobra.
To papa!
Pa
Rozłączyłam się i weszłam do domu. Szybko zjadłam obiad i poszłam do mojego pokoju.  Była dopiero 14:30, dlatego postanowiłam zrobić lekcje. Potem poszłam się szykować  w strój do pracy, czyli czarne legginsy, czarny T-shirt, czarna bluza z kapturem i glany. Włosy jak zwykle związałam w kucyka i  zbiegłam po schodach na dół. Wyciągnęłam z lodówki sok bananowy i usiadłam na blacie. Zaczęłam pić. Spojrzałam w okno i ujrzałam czarnego vana. Wyszłam więc z domu i wsiadłam do samochodu. Byli już tam wszyscy. Opowiedziałam im o mojej wymówce, na co oni zaczęli się głośno śmiać. Po chwili zapytałam:
- No więc, jaka dziś misja?- uśmiech zagościł na mojej buźce, bo w końcu kocham wyzwania.
- Musimy porwać taką jedną laskę.- powiedział zacierając ręce Nath. Wszyscy się zaśmialiśmy.
- Jaki plan?- zapytałam Zayna.
- Wjeżdżamy na posesję. Wybiegamy. Ja, Nathan i Liam idziemy tylnym wejściem a wy z Larą tym normalnym. I to wy porywacie. My przetrzymujemy służbę. – wytłumaczył.
- A tak w ogóle to kogo porywamy?- spytałam.
- Cara Jones.- powiedział bez emocji.
- Kogo?!- zapytałam wytrzeszczając oczy.
- No Care Jones. Znasz ją?- zapytali.
- No jasne! Należy do szkolnej elity, dziewczyna Louisa Tomlinsona.- odpowiedziałam.
- Jak to jego dziewczyna?!- zapytali równo.
- No normalnie, a co?- powiedziałam zirytowana.
- Bo to on to zlecił.- odpowiedział Liam.
- Co?!?- krzyknęłam.
- A ciul z tym!- powiedział. – On ma potem przyjść.
- A jak mnie rozpozna?- przestraszałam się.
- On cię nie wyda, bo się nas w pewnym sensie boi.
Nagle odezwał się Tom, że już jesteśmy na miejscu. Założyliśmy kominiarki i niezauważeni weszliśmy na teren jej domu. Rozdzieliliśmy się tak, jak mieliśmy ustalone w planie. Zadzwoniłyśmy do drzwi. Otworzyła nam ona. Szybko zakryłyśmy jej buzię rękoma, na których były rękawiczki i wyprowadziłyśmy ją z budynku. Szybko wzięłyśmy ją do samochodu i zadzwoniłyśmy do chłopaków. Po chwili byli koło nas. Cara siedziała pomiędzy nami przestraszona. Po chwili Zayn zaproponował abyśmy zdjęli kominiarki. Wszyscy zdjęli oprócz mnie. Po chwili się odezwał Nathan:
- Rose pokaż się koleżance.- zaśmiał się. Ja również. Po chwili się jej pokazałam. Krzyknęła z przerażenia.
- Rose, to ty?- zapytała ze zdziwieniem.
- A co nie poznajesz swojej koleżanki?- spytałam z wrednym uśmieszkiem.
- Ale Rose, przecież ty nie jesteś w żadnym gangu!- powiedziała.
- Chacha!- zaśmiałam się- mylisz się, ale nie smutaj nigdy stąd nie uciekniesz!- powiedziałam milutko.
- Ale jak to??!- krzyknęła.
- Normalnie- odpowiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się w domu. Zayn trzymał Carę, żeby nie uciekła, a my weszliśmy. Zaprowadzili ją do „Pokoju dla więźniów” i zamknęli  na klucz. Poszłam do kuchni się czegoś napić, a po chwili dołączyła do mnie Lara. Zaczęłyśmy gadać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Tomlinsona i od razu zamarłam. Nagle Zayn krzyknął, że mamy iść po Carę. Pobiegłyśmy po nią i zaprowadziłyśmy do salonu. Gdy Louis mnie zobaczył zatkało go. Nie wiedział co powiedzieć. Po chwili się odezwał:
- Rose, co ty tu robisz?- zapytał zdezorientowany.
- Nie widać?! Jestem w gangu!- powiedziałam wściekła.
- Nie wierzę!- powiedział opadając na fotel.
- To uwierz!- uśmiechnęłam się do niego.- a tak w ogóle dlaczego kazałeś nam porwać Carę?- zapytałam, a on w tej chwili na nią spojrzał z nienawiścią:
- Louis, to prawda co ona mówi?- krzyknęła z żalem. – Jak mogłeś!- rozbeczała się.
- Ojj nie histeryzuj!- powiedział Louis.- I tak nigdy stąd nie wyjdziesz o ile przeżyjesz.- powiedział z chytrym uśmieszkiem. Szczerze mówiąc to go o takie coś nie podejrzewałam.
- Odprowadźcie ją z powrotem do pokoju.- powiedział i zwrócił się do mnie:
- Możemy pogadać na osobności ?
- Ta pewnie, chodź do kuchni.
( Rozmowa-  Rose czarnym, Louis pomarańczowym)
Muszę cię o coś zapytać
No o co ?
Długo jesteś w gangu?
Ta jak już wiesz, że jestem w gangu to wiedz, że jestem w nim 2 lata. Wydasz mnie ?
Nie. Bo nie chcę, ponieważ  ty powiesz o tym, że miałem coś wspólnego z porwanie Cary.
Dzięki jesteś wielki. Pamiętaj w szkole jestem aniołkiem.
Tak tak.

I tak skończyła się nasza rozmowa. Louis poszedł jeszcze do chłopaków uzgodnić sprawy związane z jego byłą dziewczyną. Ja w tym czasie szykowałam się na kolejną imprezę, tym razem i z Louisem. Wzięłam szybki prysznic i założyłam to:
Studniówka
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół. Czekali już tam wszyscy. Pojechaliśmy do kluby „Oko jak Maroko” i to tam spędziłam całą noc. Do domu wróciłam około 04:00. Byłam bardzo zmęczona, dlatego zasnęłam od razu.
                                                           ***
Kolejnego dnia obudziłam się kompletnie niewyspana. Leniwie wywlekłam się z mojego ciepłego łóżeczka i poszłam do łazienki. Zimny prysznic na ochłodę  to było to. Po tej czynności poszłam do garderoby i zaczęłam modlić się przed szafą. Po chwili zdecydowałam się na ten zestaw:
DADADADA

Włosy związałam w koka i bez śniadania wyszłam do szkoły. Gdy przekroczyłam jej mury zauważyłam pełno ulotek o Carze. Udawałam, że nie wiem o co chodzi. Louis siedział podobno „załamany” na murku. Poszłam do Megi. Była ona bardzo zmartwiona, zresztą tak jak ja. Podobno. Potem były lekcje, na których cały czas o niej trąbili. Czy ktoś jej nie widział… i takie bla bla bla. Na szczęście w końcu lekcje się skończyły, dlatego od razu poszłam do domu. Zjadłam obiad i poszłam odrabiać lekcje. Po tej czynności włączyłam telewizję i tak minął mi cały dzień.
                                                                     ***
Przez kolejne dni wiecznie trąbili o Carze. Mnie to szczerze mówiąc nie obchodziło, bo tylko ja i Louis wiedzieliśmy gdzie ona jest.
Nareszcie nadszedł piątek. Cały dzień chodziłam cała w skowronkach, ponieważ mam dziś wyścig. Mam się ścigać z nijakim Karłem Jones. Jest totalną porażką, ale pomińmy ten fakt. I tak na pewno wygram! Założyłam to :
 Blabka

Pomalowałam się i wyszłam z domu. Wsiadłam do mojego sportowego samochodu:
I pojechałam do domu chłopaków i Lary. Byłam tam po pięciu minutach. Weszłam do domu i pokierowałam się do salonu. Siedział tam cały gang razem z Carą. Przywitałam się z nimi. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na moją koleżankę ze szkoły. Była zapłakana i poobijana. Po chwili zapytałam :
- Kto ją tak pobił?
- Louis.- odpowiedział Nathan.
- Jak to on!- krzyknęłam.- nie wierze!- dopowiedziałam.
- To uwierz!- powiedział Zayn.
- Ale wy jej nie będziecie bić ?- ruszyło mnie sumienie.
- My nie! Chyba, że będzie nieposłuszna. – powiedział Liam. Wtedy odezwał się Zayn:
- Dobra Rose, skończmy ten temat. Idziemy sprawdzić twój samochód, a wy tu zostańcie z nią.- powiedział i wraz z Nathanem, Tomem i Liamem założyli kurtki i wyszli. My z Larą wygodnie rozłożyłyśmy się na kanapie. Poklepałyśmy Carze na fotelu, aby mogła usiąść. Niepewnie to zrobiła. Zaczęłyśmy gadać. Nagle odezwała się nasza porwana:
- To ty się ścigasz Rose?- zapytała.
- No i?-zapytałam.
- No nic! Po prostu nie podejrzewała bym ciebie o podejrzewała. Wypuście mnie!- pobeczała się.
- Nie!- powiedziała Lara.
- Dlaczego!- wybuchła.
- Bo mamy takie zadanie.- odpowiedziałam i wyciągnęłam telefon, ponieważ usłyszałam wibrację. Był to SMS-s od Zayna, o treści:
„Okey, zamknijcie ją i chodźcie, wyjeżdżamy!”
Nie odpisywałam, tylko zaprowadziłam Carę do pokoju i dokładnie zamknęłam. Poszłyśmy do samochodu i po kilku minutach byliśmy na miejscu. Spokojnie się rozłożyliśmy ze sprzętami i czekaliśmy na mojego przeciwnika. Zjawił się po dobrych kilkunastu minutach. Oczywiście zaczęłam na niego przeklinać. Potem zaczął się wyścig. Jak zwykle wygrałam. Następnie impreza. I tak spędziłam cały weekend. W ogóle nie wracałam do domu.


No witam! No to macie rozdział :) Widzimy się 21.04.2014r. 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ !






wtorek, 18 marca 2014

Infooo

No witam! Mam dla was informację :P Każdy rozdział dodawany będzie 21 dnia każdego miesiąca :) Czyli widzimy się w piątek :D POZDRAWIAM!!!


                                           

piątek, 7 marca 2014

piątek, 21 lutego 2014

Rozdział I

                       
Oczami Rose…
            Z piskiem opon ruszyłam w kierunku mety. Zostawiłam po sobie tylko kurz. Już po chwili byłam na celu mojego wyścigu. Wyszłam z samochodu i podeszłam do mojego gangu. Zaczęli mi gratulować:
- Kurwa, Rose ty masz talent!- Powiedział Zayn.
- No raczej!- Odpowiedziałam dumnie.
- Chacha! Zobacz jaki twój przeciwnik jest wkurzony.-Zakpiła Lara.
- I dobrze mu tak.- Powiedziałam zarozumiale.- To co, może jakaś impreza?- Zaproponowałam.
- Ze zwycięzcą zawsze!- Powiedział Tom.
- Może wyrwę jakieś nowe laski?- Powiedział zacierając ręce Nathan. Wszyscy się zaśmiali i wsiedliśmy do samochodów. Ja razem z Larą wsiadłam do mojego super wypasionego autka, Tom i Nathan pojechali motorami, a Zayn i Liam samochodem. Pojechaliśmy na imprezę do Rocka, czyli naszego starego, dobrego znajomego. Przywitaliśmy się z nim buziakiem, a chłopacy męskim uściskiem. Podeszliśmy do baru, aby nalać sobie drinka. Dostałam takiego niebieskiego. Był zajebiście pyszny. Zobaczyłam, że do Lary zarywa jakiś chłopak. Zaśmiałam się kpiąco, widząc jak fatalnie ją podrywa. Moja przyjaciółka patrzyła na niego jak na idiotę. Nagle ruszyli w kierunku parkietu. Zaczęli tańczyć.
Oczami Lary…
Siedziałam sobie na jednej z kanap, aż w pewnej chwili podszedł do mnie jakiś facet. Zaczął rozmowę:
- Hej piękna! Czemu siedzisz tutaj sama?- zaczął tą tradycyjnie nudną gadką.
- No wiesz…-zaczęłam znudzonym głosem.- Próbuję rozkoszować się tym zajebistym drinkiem w samotności.- Odpowiedziałam chamsko.
- A może ze mną zatańczysz?- Zapytał.- Jestem doskonałym tancerzem.- Powiedział.
- Mówisz, że doskonałym?- Zakpiłam.- Chacha! Nie rób z siebie siary!- Powiedziałam chamsko.
- O i jaka zadziorna! Lubię takie!- Powiedział z cwaniackim uśmieszkiem.
- No dobra! Rusz dupę i idziemy tańczyć!- Powiedziałam ożywiona.
- Dobra!- Chwycił moją dłoń i pociągnął w stronę parkietu. Leciała akurat szybka piosenka, dlatego doskonale się bawiłam. Tak było również przy kolejnych kawałkach. Niestety, kiedyś musiała zacząć lecieć wolna, dlatego oplotłam rękami jego szyje, a on położył swoje obleśne łapska na moje szczupłe biodra. Po pewnym czasie zjechały na mój tyłek. Tego było za wiele. Miałam tipsy, dlatego mocno go uszczypałam i kopnęłam w jego przyjaciela. Gdy on zgiął się wpół ja podeszłam do rozbawionej Rose. Uśmiechnęłam się do niej:
- Z czego się tak chichrasz?- Zapytałam.
- Z tego jak potraktowałaś tego skurwisyna!-  Powiedziała dalej się śmiejąc.
- Chacha tak!- Zaśmiałam się.- A ciebie, czemu nikt nie wyrywa?- Zapytałam zaciekawiona.
- Chacha! Po dzisiejszym wyścigu każdy wie, kim jestem i się mnie boją!- Powiedziała zwycięsko. Nagle zaproponowałam żebyśmy same poszły tańczyć. Byłyśmy doskonałymi tancerkami. Po krótkiej chwili dołączył do nas Zayn, Liam i Tom. Znając Nathana to na pewno flirtował z jakąś panienką. Zaczęliśmy się wygłupiać. Zmęczeni poszliśmy napić się czegoś. Liam poszedł po drinki. Ja dostałam tego zajebistego niebieskiego, z resztą tak samo jak Rose. Chłopacy zamówili wódkę. Zaczęliśmy pić. Już po kilkunastu drinkach byliśmy tak nachlani, że ja pierdole.
Oczami Rose…
Po kilkunastu drinkach byłam nachlana w trzy dupy. Zaczęłam tańczyć i się wygłupiać. Około godziny 04: 00 zamówiliśmy taksówkę i wróciłam do domu. Od razu położyłam się spać.
                                                              ***
            Kolejnego dnia obudziłam się potwornie wyczerpana. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero 07:00. Łał… spałam trzy godziny. Dużo nie? No, ale muszę iść do szkoły, żeby nie było, że kochanej i spokojnej Rose nie było. Poszłam do łazienki. Wzięłam zimy prysznic. Och… jak ja go uwielbiam. On mnie trochę pobudził. Umyłam włosy i zawiązałam w turban. Potem poszłam wybrać jakieś ciuchy. Wybrałam to:
Do szkoły może być...
Wiem, to kompletnie nie jest w moim stylu, ale tak maskuje moją naturę. Może opowiem wam moją historię? Ach, więc…

Jestem dziewiętnastolatką, która od dwóch lat jest w gangu Malika. Poznaliśmy się na jednym z nielegalnych wyścigów, który poszłam oglądać. Tam spotkałam Larę, która potem poznała mnie z Zaynem, Liamem, Nathanem i Tomem. Potem się z nimi spotykałam, coraz bardziej wpadając w złe towarzystwo. Pewnego dnia zaproponowali mi, żebym do nich dołączyła. Naturalnie się zgodziłam. Wtedy moje życie obróciło się o 180®. Zaczęłam palić i pić. Moi rodzice nic o tym nie wiedzą, dlatego że praktycznie całymi dniami i nocami są w pracy. W szkole jesteś słodką, miłą i uprzejmą dziewczyną. Nikt nie zna mojej prawdziwej natury. Cały czas praktycznie chodzę w sukienkach i mam dobre oceny. Kumpluje się tam z taką Megi. Boże, jaka ona jest porządna. Całymi dniami tylko się uczy. Ja umiem się doskonale maskować. Do szkoły chodzę pieszo. W szkole aniołek, potem diabełek. Takie moje życie… Gdy skończę szkołę wyprowadzam się z domu.

Gdy rozczesałam włosy, wysuszyłam je. Potem zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się we wcześniej uszykowany zestaw. Spakowałam potrzebne książki i zeszłam na dół do kuchni. Jak zwykle nikogo tam nie zastałam? Zrobiłam sobie mocną kawę, aby się pobudzić i nie zasnąć na tych nudnych lekcjach. Ruszyła w stronę szkoły. Od razu zauważyłam Megi, dlatego do niej podeszłam. Przytuliłam ją na przywitanie. Zaczęłyśmy rozmawiać. Nagle zauważyłam, że przez bramę wchodzi szkolna elita. Nic sobie z tego nie robiłam, dlatego, że często z nimi gadałam, a nawet kumplowałam. Abbie i Cara były naprawdę fajne. Potem zadzwonił dzwonek na lekcje. Poszłyśmy do sali gdzie miałyśmy mieć angielski. Usiadłam razem z Megi na naszym stałym miejscu obok okna i zaczęłyśmy czytać jakieś nudne książki. Dzwonek był moi wybawieniem. Odliczałam sekundy. Nagle zabrzmiał. Zabrałam wszystkie książki i wrzuciłam do torby. Skierowałam się do mojej szafki. Wyłożyłam potrzebne książki, a niepotrzebne wrzuciłam niedbale. Podeszła do mnie Megi i skierowałyśmy się do kolejnej sali. I tak minęły mi kolejne sześciogodzinne lekcje. Po zakończonych tego dnia szkolnego wyszłam na dziedziniec . To co zobaczyłam przeszło moje najmniejsze oczekiwania. Na parkingu stała i gadała moja cała paczka. Wszyscy się na nich gapili z przerażeniem. No tak! Najgroźniejszy gang w mieście. Wyciągnęłam mój dotykowy telefon i napisałam wiadomość do Toma:
„, Co wy tu robicie?!”
Zobaczyłam, że wyciągnął telefon, pokazał to reszcie i zaczęli się rozglądać, aż w końcu mnie znaleźli. Uśmiechnęłam się do nich, a oni to odwzajemnili. Tom zaczął coś pisać na swoim telefonie. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Otworzyłam ją i przeczytałam:
„ Postanowiliśmy cię odwiedzić. Chacha.”
Odpisałam:
„chacha okey? No to ja wychodzę ze szkoły J Papa”
Już chciałam schować telefon do torby, gdy usłyszała znany mi dźwięk. Odblokowałam telefon i sprawdziłam:
„ Widzimy się o 16:00. Mamy misję”
Odpisałam krótkie „okey” i wyszłam ze szkoły uśmiechając się do Nathana, Liama, Lary, Toma i Zayna. Oni to odwzajemniali. Do domu szłam sobie powoli spacerkiem. Po około piętnastu minutach byłam już w swoim pokoju. Zeszłam potem do kuchni i odgrzałam sobie obiad, który przygotowała nasza gosposia. Po około trzydziestu minutach skończyłam. Była 15:00. Postanowiłam, ze poodrabiam lekcje. Około 15: 30 zaczęłam się szykować w strój do pracy, czyli to:
 Napad
Włosy związałam w luźną kitkę, aby potem łatwo było mi założyć kominiarkę. Po chwili usłyszałam dzwonek telefonu. Dzwonił Zayn, że już są pod moim domem.  Weszłam jeszcze do kuchni napić się soku, po czym zamknęłam dom i podeszłam w kierunku tego samochodu:
W środku siedział już cały gang. Zaczęłam rozmowę:
- Ach, więc co robiliście w mojej szkole?- Zapytałam z uśmiechem.
- Chacha… chcieliśmy zobaczyć jakim aniołkiem jesteś w szkole.- Odpowiedziała z uśmiechem Lara.
- Bardzo śmieszne.- Zakpiłam.- I jak mi to wychodzi?- Zapytałam podejrzliwie.
- No wiem jakbyśmy cię nie znali wiesz od jakiej strony, to byśmy powiedzieli, że jesteś słodką, niewinną nastolatką, która uwielbia sukienki.- Powiedział Liam z uśmiechem.
- To super!- Skomentowałam.- A teraz powiedzcie mi gdzie mamy akcję?- Zapytałam.
-No musimy zabić takiego jednego Magellana Drogera. Wisi on nam kasę i sama wiesz jak jest… Nie oddaje to musi zniknąć.- Skwitował Zayn.
- Zgadzam się!- Powiedziałam.
Już po chwili przystanęliśmy przy ogromnej willi:
- Tu mieszka?- Zapytałam.
- Yhym...-Odpowiedział Nathan. – To, co jaki plan?- Dopowiedział. Zayn zaczął mówić:
- Lara i Rose pukają do drzwi i uciszają kucharki i sprzątaczki dłonią w ręku. Ale ich nie zabijacie. Ewentualnie możecie je trzasnąć. Nathan i Liam zajmują się ochroną. Tom będzie mnie osłaniał, żeby nikt mnie nie nakrył. Ja pobiegnę do jego gabinetu i go zabiję. Potem szybko wybiegamy z willi, wsiadamy do Vana i odjeżdżamy. Rozumiecie?- Zapytał.
- Tak!- Odpowiedzieliśmy równo i założyliśmy kominiarki. Wyszliśmy z auta. Ja i Lara skierowałyśmy się w stronę drzwi wejściowych. Zadzwoniłyśmy. Poczekałyśmy chwilę, aż w końcu drzwi otworzyła nam pięćdziesięcioparoltnia, uśmiechnięta kobieta. Jej mina jednak zrzedła, gdy zobaczyła nas. Nie zdążyła nawet krzyknąć, dlatego, że już od razu miała buzię zatkaną ręką Lary. Ja w tym czasie pobiegłam po wszystkie inne kucharki. Już po chwili wszystkie były zgromadzone w salonie. Nagle i niespodziewanie ze schodów zbiegła roześmiana Megi. Nie mogłam uwierzyć. Lara widząc moją minę od razu wkroczyła do akcji:
- Chodź tu!- Krzyknęła groźnie. Megi posłusznie wykonała jej polecenie. Ja wolałam się nie odzywać, dlatego, że mogłaby mnie poznać.
- Kim jesteś dla Drogera?- Zapytała.
- Jjjaaa…- powiedziała jąkając się.- jaaa…
- No dalej mówi!- Krzyknęła Lara.
- Ja jestem jego córką.- Popłakała się.
- O cóż za cudowny zbieg okoliczności.- Zakpiła Lara.- Zobaczysz śmierć twojego tatusia.- Powiedziała i się wrednie zaśmiałam ja razem z nią.
- Ale jak to?! Nie!- Krzyknęła. W tym momencie usłyszałyśmy strzał. Szybko wybiegłyśmy z domu i pognałyśmy do Vana. W środku siedziała już cała reszta. Z piskiem opon odjechaliśmy. Ściągnęliśmy kominiarki.  Wszyscy na mnie spojrzeli. Odezwała się Lara:
- To był jej ojciec?- Zapytała.
- Yhym…- opowiedziałam.- A mam to w dupie! Jedźmy się zabawić- krzyknęłam.
-Okey! -Wszyscy przytaknęli. Pojechaliśmy do domu Lary i chłopaków. To tam miałam większość moich rzeczy z tego niebezpiecznego świata. Poszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy. W końcu wyciągnęłam to:
GOBBBBB
Poszłam do łazienki i się przebrałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone.  Zrobiłam mocny makijaż. Zeszłam do chłopaków na dół. Oglądali one jakiś program w telewizji. Nagle pojawiła się taka informacja:
Dzisiaj po godzinie 16: 00 doszło do tragedii. W willi Magellana Drogera sześcioro zamaskowanych bandytów wtargnęło do jego domu i go zabiło. Dwoje z nich przetrzymywało całą służbę oraz jego córkę.  Na szczęście nie ma więcej ofiar. Niestety nikt nic nie widział i nie słyszał. Jakichkolwiek świadków prosimy o kontakt!!!
Po przeczytaniu ten informacji wszyscy wybuchliśmy śmiechem. I tak nas nie znajdą. Jak pomyślałam, że będę musiała ją teraz wspierać to mi się rzygać chciało. Po chwili przyszła Lara ubrana tak:
Black
Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do klubu „Marco”. Nathan od razu poszedł po drinki. Wrócił po piętnastu minutach. Po wypiciu alkoholu. Poszliśmy tańczyć. Nagle podszedł do mnie przystojny brunet, poprosił do tańca. Zgodziłam się i już po chwili wirowałam na parkiecie. Był znakomitym tancerzem. Potem były odbijane. W końcu uświadomiłam sobie, że już chyba z każdym facetem na tej imprezie zatańczyłam. Byłam z siebie dumna. Około 03: 00 wróciłam do domu. Poszłam pod prysznic. Potem przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
                                                           ***
Kolejnego dnia obudziłam się nawet wyspana. No bo dzisiaj spałam cztery godziny. Łał… rekord.  Poszłam pod prysznic. Umyłam włosy i zrobiłam makijaż. Potem rozczesałam i wysuszyłam moje śliczne kudły. Ułożyłam je w koka. Poszłam do garderoby. Postanowiłam ubrać to:
macie macie
Zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie dwa tosty z nutellą. Wzięłam jeszcze jabłko na drogę i wyszłam z domu. Po dokładnym zakluczeniu willi pokierowałam się w stronę budy. Dotarłam po dziesięciu minutach. Domyśliłam się o czym wszyscy gadają. O śmierci taty Megi. Jakoś w ogóle nie było mi go żal. Niestety, trzeba było udawać. L Zobaczyłam, że w kącie na trawie siedzi w okropnym stanie Megi. Podeszłam do niej.
- Hej kochana! Tak mi przykro!- udawałam załamaną.
- Hej! Ty to rozumiesz?! Zastrzelili go!?- wybuchła płaczem.
- Tak, wiem! Mówili wczoraj o tym w telewizji… tak mi przykro!- prawie co się popłakałam.
- Chodźmy już na lekcje.- zaproponowała.
- Okey!- przytaknęłam.
Weszłyśmy do szkoły. Podeszłam jeszcze do mojej szafki i wyciągnęłam potrzebne książki. Nagle dostałam SMS-a. Brzmiał tak:
„ I jak tam ci idzie udawanie milutkiej?”- Nathan
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam:
„ A wiesz, że doskonale! Ale nie piszcie do mnie bo wiecie teraz muszę ją pocieszać :D”
Już nic nie napisali. Pewnie nie chcieli mnie wkurzać. Schowałam telefon do torby i poszłam do Megi. Miałyśmy teraz matematykę. Cały czas byłam zajęta myśleniem o kolejnym wyścigu, w którym miałam brać udział. Z tą myślą przetrwałam kolejne lekcje. Ostatni miałam WF. Pani powiedziała, że dzisiaj mamy z chłopakami. Poszłam się przebrać w to:
Na WF.

Zadzwonił dzwonek. Razem z kilkoma koleżankami poszłam na boisko. Byli już tam chłopacy między innymi Louis i Justin- najpopularniejsi chłopacy w szkole. Zaczęliśmy grać w piłkę nożną. Moja drużyna wygrywała 3:0 dzięki moim bramkom. Na koniec wygrałyśmy z tym oto wynikiem: 4:1. Poszłam się przebrać i wyszłam ze szkoły. W domu byłam po około piętnastu minutach. Wchodząc do kuchni poczułam cudownie zapachy dochodzące z kuchni. Okazało się, że Gerda, czyli nasza kucharka ugotowała spaghetti. Nałożyła mi na talerz i zaczęłam jeść. Po skończonym posiłku poszłam do mojego pokoju odrobić lekcje. Po około trzydziestu minutach skończyłam i weszłam na facebooka i twittera. Popisałam trochę ze znajomymi. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się nazwa:
„Lara :**”
Od razu odebrałam:
Rozmowa telefoniczna: (Rose kolorem czarnym, Lara zielonym)
Hejka, co tam?!!
No wszystko okey. Dzwonię do ciebie po to żeby zapytać czy dzisiaj do nas wpadniesz?
No pewnie że tak!
No to super! Przyjechać po ciebie?
Spokojnie przyjadę moim samochodem.
Okey to do zobaczenia! Uwielbiam Cię ;*
Ja ciebie też to papa !
Pa!
Kiedy skończyłyśmy rozmawiać poszłam się przebrać. Założyła to:
hmm...
Włosy zostawiłam tak jak były. Poszłam do garażu i wyprowadziłam mój samochód:

Wsiadłam auta i pojechałam do moich przyjaciół. Weszłam do domu i skierowałam się do salonu. Zastałam tam ich oglądających jakiś film.  Przywitałam się z nimi mocnym uściskiem.  Usiadłam obok nich na kanapie i zapytałam:
- To co robimy?- zapytałam.
- Oglądamy film.- powiedzieli równo.
- Okey… proponuję „ Komedia Romantyczna”- zaproponowałam,- Podobno fajny.- dodałam. Wszyscy przytaknęli i już po chwili oglądaliśmy. Prawie cały czas się śmialiśmy. Film był naprawdę zajebisty. Potem było już późno, dlatego  stwierdziłam, że jadę do domu. Może chociaż raz się wyśpię. Pożegnałam się z nimi i pojechałam do domu. Zrobiłam sobie jakąś tam kolację, którą zjadłam w moim pokoju.  Potem poszłam się umyć i ubrałam się w piżamę. Byłam naprawdę zmęczona. Zasnęłam od razu.
                                                         ***
Kolejnego dnia obudziłam się wypoczęta. Po wielu staraniach w końcu wylazłam z mojego ciepłego łóżeczka i poszłam do łazienki. Jak zwykle prysznic, mycie włosów, makijaż i szukanie ciuchów. Dzisiaj zdecydowałam się na ten strój:
GRrrrr
Z włosów zrobiłam kłosa na bok. Poszłam na śniadanie. Zrobiłam sobie czekoladowe kuleczki z mlekiem. Mm… pycha. Gdy zjadłam poszłam do szkoły. Po drodze zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się nazwa:
„Zayn :D”
Odebrałam:
Rozmowa telefoniczna… ( Rose czarnym Zayn fioletowym)
Witam szefa!-
Chacha witam! Co robisz?
No właśnie idę do szkoły, a co?
Nie nic, to nie będę ci dużo zajmował. Idziesz na pogrzeb tego skurwiela?
Yhym… niestety, a co?
Nie nic tak się pytam J Ubierz się ładnie.
Chacha tak!
Okey kończę papa!
Papa!

Tak zakończyłam moją rozmowę z Zaynem. Byłam już obok szkoły. Miałam na szczęście dzisiaj tylko cztery lekcje, dlatego, że potem mieliśmy iść do domu się przebrać, a potem na pogrzeb. Zadowolona poszłam do szkoły. Nie było dzisiaj Megi, z czego bardzo się cieszyłam, bo nie muszę wysłuchiwać jej jęków. Poszłam do szafki i wyciągnęłam książki. Poszłam pod klasę. Reszta lekcji minęła mi w miarę szybko. Gdy doszłam do domu przebrałam się w to:
 pogrzeb

Włosy zostawiłam rozpuszczone. Wzięłam jeszcze szybko suchą bułkę i wyszłam z domu. W kościele byłam po pięciu minutach. Usiadłam na chórze. Msza była nudna, potem procesja na cmentarz i nareszcie do domciu. Jak tam było nudno. Gdy weszłam do domu to ściągnęłam szpilki. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Po chwili odpoczynku pognałam do kuchni. W piekarniku znalazłam lazanię. Ogrzałam i zjadłam z apetytem. Poszłam do mojego pokoju i wzięłam laptopa na kolana. Położyłam się na łóżku i weszłam na facebooka. Dużo znajomych współczuło Megi. Ja nie. I tam przed laptopem przesiedziałam do późnych godziny. Około 24:00 poszłam się umyć i spać.
                                                           ***
Kolejnego dnia obudziłam się około 12:00. Pomyślałam, że dziś mam kolejny wyścig. Już nie mogłam się doczekać. Poszłam do łazienki. Umyłam się, zrobiłam mocny makijaż i rozczesałam włosy. Potem ubrałam się w to:
Impreze
I poszłam coś zjeść. Zrobiłam sobie kanapki z pomidorem. Potem poszłam do garażu i odjechałam tym samochodem:
Kierowałam się w stronę domu moich przyjaciół. Jadąc z prędkością 200km/h byłam tam po pięciu minutach. Wysiadłam z samochodu i poszłam do domu. Jak się okazało wszyscy byli w kuchni i gotowali obiad. Pomogłam im trochę, a potem zaczęliśmy jeść. Po obiedzie zaczęliśmy rozmawiać o wyścigach. Chłopacy poszli jeszcze dokładnie sprawdzić mój samochód, a ja poszłam się przebrać w to:
Wyścig :
Zrobiłam mocny makijaż i zeszłam na dół. Była już 16:00, dlatego pojechaliśmy na miejsce tego wydarzenia. Jeszcze nie było nikogo, dlatego mogliśmy się spokojnie rozłożyć ze wszystkimi sprzętami. Po około godzinie wszyscy zaczęli się zbierać. Siedziałam na masce mojego samochodu i czekałam na mojego przeciwnika. Miałam się ścigać z niejakim Maxem George. Byłam od niego sto razy lepsza, dlatego nie miałam co się martwić. Po chwili się pojawił. Gdy wybiła odpowiednia godzina wsiedliśmy do aut. Jakiś przystojny mężczyzna odliczał:
3…2…1… START!
Ruszyliśmy z piskiem opon. Na początku już go wyprzedziłam. Na mecie byłam oczywiście pierwsza. Mój gang od razu do mnie przybiegł i zaczął gratulować, tak jak zwykle. Po tym jak zawsze impreza. Taka nasza tradycja. Dzisiaj nie wracałam do domu, tylko zostawałam u mojej paczki.
                                                           ***
 Kolejnego dnia obudziłam się z bardzo bolącą głową. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie zimny prysznic. Potem ubrałam się w to:
Ziomalowod
Po wykonaniu tej czynności postanowiłam pójść na dół w celu poszukania jakiejś tabletki. Zastałam tam Toma, który leżał na stole z proszkami na ból głowy i butelką wody. Podeszłam do niego i mu to zabrałam, po czym usiadłam na blacie i połknęłam leki. Nagle zobaczyłam, że ze schodów schodzi jakaś dziewczyna. Tom też odwrócił się do mnie i zapytał po cichu:
- Ejj kto to jest?- ja tylko wzruszyłam ramionami i parzyłam na każdy ruch blondynki. Weszła ona do kuchni:
- Cześć!- powiedziała sztucznie. Tom jak zwykle nie owijał w bawełnę. Mówił od rzeczy:
-Kim jesteś?- zapytał.
- No… yyy… - cały czas się jąkała- dziewczyną Nathana.-odpowiedziała dumnie. Ja wyplułam wodę, którą właśnie piłam. Zobaczyłam, że po schodach schodzi zaspana Lara. Weszła do kuchni i spojrzała na „tajemniczą nieznajomą” wkurwiona.  Po chwili zapytała:
- Kto to jest i co robi w moim domu?- mówiła od rzeczy.
- To jest „ Podobno” dziewczyna Nathana.- odpowiedziałam robiąc w powietrzu cudzysłów na słowo „podobno”. Lara odpowiedziała krótkim „Acha?” i podeszła do lodówki. W tym czasie do pomieszczenia wszedł Nath. Spojrzał najpierw na blondynę, a potem na nas. Tak kilka razy. Podszedł do dziewczyny i powiedział:
- Wypierdalaj z mojego domu. To była nic nieznacząca noc!- krzyknął. Blondynka chyba naprawdę się wystraszyła, bo od razu pobiegła na górę po swoje rzeczy i już po chwili jej nie było.                                                          Gdy wszyscy wstali zjedliśmy śniadanie. Oznajmiłam im, że muszę już wracać do domu, ponieważ umówiłam się z rodzicami. Pobiegłam jeszcze na górę przebrać się w to:
hsgfdsn

Pojechałam do domu. Ustawiłam samochód w garażu i weszłam do salonu. Przywitałam się z rodzicami. To z nimi spędziłam cały dzień…


NO I JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ :D MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA!!

CZYTASZ=KOMENTUJESZ