Hej... :(
Mam dla was smutną wiadomość, ponieważ zawieszam. Dlaczego? Idę teraz do nowej szkoły i w wakacje mam sporo rzeczy do zrobienia. Mam sporo znajomych, z którymi spędzam bardzo dużo czasu. Do tego dochodzi to, że nie mam weny pisanie go :(
Barzo przepraszam i obiecuję, że być może po wakacjach powtórnie będę go pisać, a może nawet wcześniej <3
M.
środa, 2 lipca 2014
niedziela, 25 maja 2014
Rozdział 4
Na /początku prze/prosiny. Bardzo was przepraszam, ale w ostatnim czasie mam bardzo dużo obowiązków, konkursów i ogólnie mało czasu. Na dodatek byłam jeszcze w szpitalu. Teraz rozdziały będą niestety dodawane nieregularnie. Bardzo was przepraszam, ale niestety. Nie mogę przecież całymi dniami przed komputerem. Przecież muszę się też uczyć!
Dodaję rozdział, ale krótszy!
W
poniedziałek obudziłam się kompletnie niewyspana. No ale nie ma co się dziwić.
W końcu/wróciłam do domu około 5:00. Teraz jest 7:00. Łał spałam dwie godziny.
Najlepiej w ogóle nie poszłabym do szkoły, ale to by było podejrzane. Ja już
chcę zakończenie roku szkolnego. Nie będę się musiała wtedy ukrywać.
Zrezygnowana poszłam do łazienki i wzięłam szybciutki prysznic, przy okazji
mając włosy. Potem /wybrałam zestaw do ubrania do szkoły.- Ciekawe, kto
o tej porze postanowił mnie odwiedzić?- pomyślałam sobie i poszłam otworzyć
drzwi. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam w nich Louisa. Wpuściłam go doa domu i
zaprosiłam do kuchni. Usiadłam powtórnie i dalej jadłam. Louis w tym czasie
zaczął rozmowę:- Po co
chcesz się z nim ścigać ?- O co ci
chodzi? – odburknęłam.- Jak to o
co?! On jest niebezpieczny!- krzyknął.- No i? - o
co temu człowiekowi chodzi./- Nie
pomyślałaś, że może ci się coś stać? – odpowiedział.z wyszłam z domu i poszłam
do szkoły. Lekcje minęły w miarę szybko i nim się obejrzałam już byłam w domu.
Zjadłam coś na obiad i odrobiłam lekcje. Po tych czynnościach przebrałam się w
to: STYLIZACJA! i postanowiłam wyjść z moim psem na spacer. Włożyłam słuchawki
do uszu i chwyciłam smycz. Pobiegłam w stronę parku. Gdy tak sobie po nim
biegałam nagle potknęłam się o coś i upadłam. W tym czasie Alex uciekł. Po
chwili gdy już się podniosłam, zauważyłam, że jakiś lokowaty ktoś prowadzi
mojego psa. Podeszłam:- Część! -
powiedziałam.- Dzięki, że złapałeś Alexa.- O hej! To
twój pies? - spytał.- No raczej!
Głuchy, czy co?- Jak zawsze
milutka.- zakpił.Wzięłam od
niego smycz i chciałam odejść, ale chwycił mnie za nadgarstki. Przeklnęłam pod
nosem i odwróciłam się.- Czego? !-Pamiętasz o
wyścigu w sobotę? - zapytał.- Jak bym
mogła zapomnieć o największej porażce Harry'ego Styles.- Chyba
chciałaś powiedzieć o swojej porażce. - zakpił - ze mną nie wygrasz, kotku...- Nie
nazywaj mnie tak!- Kochanie,
złość piękności szkodzi.- Pocałował mnie w policzek, pomachał i odszedł.- Skurwiel-
powiedziałam sobie pod nosem i pobiegłam dalej. Po jakimś czasie w końcu
wróciłam do domu. Wzięłam prysznic, przy którym umyłam moje włosy. Następnie
posmarowałam moje ciało balsamem fiołkowym. Jak ja kocham ten zapach. Z
uśmiechem wysyszyłam moje blond kudły i poszłam spać./Kolejnego
dnia obudziłam się wyspana. Ożywiona wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki.
Umyłam ząbki i wybrałam ciuchy na dziś. STYLIZACJA Zrobiłam
sobie śniadanie i wyszła podbić szkołę. Och... jak ją jej nie nawidzę. Tak
minął kolejny nudny szkolny dzień. Po szkole od razu pojechałam do Lary i
chłopaków, po to aby omówić jakim autem mam jechać w wyścigu. Wybór padł na
Audi. Kocham to auto. Potem oglądaliśmy " Martwe zło" . Był zajebisty.
Zadowolona wróciłam do domu i poszłam nunu.-Środa, dziś
wracają moi rodzice.- pomyślałam tuż po przebudzeniu. Wstałam z mojego łóżka i
pognałam do garderoby. Wybrałam ten zestaw: STYLIZACJA! /I poszłam
do łazienki. Umyłam włosy i zęby. Następnie je wysuszyłam i ułożyłam w
wysokiego koka. Ubrałam się we wcześniej wybrany zestaw i poszłam zrobić
śniadanie. Dziś przygotowałam sobie sałatkę grecką. Po zjedzeniu wzięłam torbę
i wyszłam do szkoły. Na placu zauważyłam Megi. Stała z jakąś inna dziewczyną.
Postanowiłam do nich podejść.- Hej Megi!
- przywitałam się z przyjaciółką i ją przytuliłam.- Hej
kochana! Poznaj Nathalie. Jest nowa.- Hej jestem
Rose. - podałam jej rękę.- Nathalie.-
przedstawiła się i odwzajemniła gest. Zauważyłam, że Louis razem ze swoim
plastykiem, Abbie i Jamesem zmierzają w naszą stronę.- Hej
człowieki !- powiedział Lou.- Och witaj
Tomlinson! Kope lat! - zaśmiałam się.- A kto to?-
spytał szatyn patrząc na Nathalie. Postanowiłam ją przedstawić, ponieważ Megi
była zbyt zajęta rozmową z Abbie o dzisiejszej klasówce z matematyki.- To jest
Nathalie. Nowa...- przedstawiłam. Zauważyłam, że Tommo jest w nią zapatrzony
jak w obrazek.- Coś mi się
wydaje, że chłopak ma na nią "ochotę" .- pomyślałam i się zaśmiałam.
Haha ...mina plastika była bezcenna. Nagle zadzwonił dzwonek zapowiadający
lekcje, dlatego ruszyliśmy na geografię. Usiadłyśmy z Megi w pierwszym rzędzie
i wyciągnęłyśmy książki. Tak nudno minęły mi wszystkie lekcje. Gdy wracałam do
domu na podjeździe zauważyłam samochód moich rodziców. Wbiegłam do willi i
rzuciłam się w jej objęcia. Mimo, że byłam w gangu to była dla mnie nadal tak
samo ważna.- Część
córeczko!- Hej mamo!
Tęskniłam!- Ja też!
Mam coś dla ciebie!- uśmiechnęłam się. Wyciągneła i podała mi granatową
paczuszkę. Przyjęłam i otworzyłam. Była w niej śliczna sukienka.Po raz
kolejny ją przytuliłam i podeszłam do taty. Go również uściskałam. Następnie
zjedliśmy razem obiad i tak jak zwykle pojechali do szpitala. Ją poszłam
odrobić lekcje i pojechłam do Lary. Tam poszliśmy na imprezę, podczas której
dowiedziałam się, że Louis ma zamiar wykorzystać Nathalie. Do domu wróciłam
około 3:00. Poszłam spać...- Jutro
wyścig! - była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy tuż po
przebudzeniu. Zadowolona pomaszerowałam do łazienki i dokonałam porannej
toalety. Następnie wybrałam ciuchy i je założyłam. Stwierdzając, że wyglądam w
miarę przyzwoicie wyszłam do szkoły. Cały czas wiedziałam jak na szpilkach,
ponieważ chciałam już piątek. Louis cały czas flirtuje z Nathalie i muszę
przyznać, że mu się to udaje. Nowa leży mu po prostu u stóp. Do domu wróciłam
cała w skowronkach. Usiadłam przed komputer i zaczęłam oglądać filmy. Późnym
wieczorem poszłam wziąć relaksującą kąpiel w moim fiołkowym /płynie do kąpieli.
Potem nauczyłam się na kolejny dzień do szkoły i poszłam spać…/W piątek tuż
po lekcjach szybko wróciłam do domu i się przebrałam w to: Zaczęliśmy
przygotowania do wyścigu.
+przepraszam, ale dziś nie ma stylizacji, ponieważ strona , na której je układam w ogóle nie odtwarza :(
sobota, 26 kwietnia 2014
Rozdział 3
Poniedziałek,
jak ją nie lubię poniedziałków. No bo pomyśleć na ludzki rozum, to są one
niepotrzebne. Po kilku nieudanych staraniach w końcu wyszłam z mojego ciepłego
łóżka. Leniwie poszłam do łazienki. Wzięłam szybciutki i zimny prysznic oraz
załatwiłam potrzebę fizjologiczną. Umyłam jeszcze zęby i poczłapałam do mojego
pokoju. Stanęłam przed szafą i zaczęłam się modlić. W końcu wybrałam ten
zestaw.
Zadowolona z
wyboru ubrałam się w uszykowany strój oraz rozczesałam dokładnie moje blond
włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam do kuchni, w której jak zwykle nie
było żywej duszy. Zrobiłam robiłam sobie płatki z mlekiem i zaczęłam zajadać. W
między czasie zadzwonił Louis. Nie wiem czemu, ale od jakiegoś czasu zaczęłam
się z nim bardziej kumplować. Był nawet spoko. No i jako jedyny znał moją
tajemnicę. A nawiązując do Cary, to Louis ją cały czas bije, a za tydzień jej
życie się skończy. W szkole już wszyscy o niej zapomnieli, a Louis ma już nowa
dziewczynę. Haha takiego plastika z 3b. A na dodatek dołączył do gangu. Z tą
myślą wyszłam z domu i pokierowałam się w stronę szkolnego placu. Byłam tam po
kilku minutach. Zauważyłam Megi więc do niej podeszłam i dałam buziaka w
policzek na powitanie. Zaczęliśmy rozmawiać i tak nam zleciało do dzwonka na
lekcje. Jak na złość nauczycielka wzięła mnie do odpowiedzi z I Wojny
Światowej. Na szczęście coś tam umiałam więc dostałam ocenę bardzo dobrą. Byłam
z siebie dumna. I tak zleciał mi cały dzisiejszy
dzień w szkole. Wychodząc że szkoły od mojej twarzy odbiło się świeże
powietrze. Ujrzałam wystraszone miny wszystkich obecnych na placu. Skierowałem
wzrok i mnie zamurowało. Stał tam cały mój gang. Próbowałam odszukać Louisa.
Stał obok ławek i patrzył na nich. Po cichu się do nich podśmiechiwał. Nagle
dostałam SMS- a. Wyjęłam mojego białego IPhona i odczytałam wiadomość. Była ona
od Zayna:
,, No
witam! Odwieźć cię do domu? "
Ją mu
odpisałam:
,,Haha...
bardzo śmieszne! Idziemy dziś na
imprezę? "
Zauważyłam,
że szef wyciąga telefon i odczytuje wiadomość. Pokazuje ją reszcie, a oni kiwają głowami. Mruknął do
mnie i Lou po kryjomu, znak potwierdzenia i wsiedli na motory. Wszyscy
odetchnęli z ulgą i powrócili do swoich obowiązków. Ja poszłam do domu. Tam zjadłam obiad i
zrobiłam zadania domowe. Potem założyłam to:
i pojechałam
do domu moich przyjaciół. Louis już chyba tam był, ponieważ stał jego samochód.
Wyszłam do domu i usłyszałam krzyk. Dochodził on z salonu, dlatego skierowałam
się w jego stronę. Byli tam wszyscy łącznie z Carą. Miała ona pistolet
przystawiony do głowy. Zdziwiłam się tym widokiem i trochę poruszyłam. Byłam
wściekła za zachowanie moich przyjaciół. Siedzieli oni na kanapie i fotelach i
śmiali się z najlepsze. Po chwili usłyszałam strzał. Cara leżała w kałuży krwi.
Nie mogłam na to patrzeć, dlatego wybiegłam z domu i postanowiłam nie iść z
nimi na imprezę. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do mojego domu. Przebrałam
się w to:
I
postanowiłam pójść z moim psem na spacer. Byłam naprawdę przygnębiona. To
dziwne, ponieważ nigdy się takimi rzeczami nie przyjmowałam. Nagle zadzwonił
mój telefon. Była to Lara. Odrzuciłam połączenie. Po chwili inni dzwonili,
poprzez co miałam chyba sto nieodebranych połączeń. Miałam to w dupie. Gdy
wróciłam do domu wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Nauczyłam się na
kolejny dzień szkolny. Zasnęłam ...
Szłam sobie
spokojnie ulicą. Nagle się zgubiłam. Wyszłam do jakiejś nieciekawej ulicy.
Nagle ktoś włożył mi chyba worek na głowę i mnie wrzucił do jakiegoś pojazdu.
Nagle samochód się zatrzymał i zostałam z niego wyciągnięta. Nareszcie
ściągnęli mi materiał z głowy. Znajdowałam się j jakieś opuszczonej
fabryce. Dopiero teraz zobaczyłam, że
mam pistolet przystawiony do głowy. Usłyszałam strzał i upadłam na ziemię ...
***
Obudziłam
się z krzykiem. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam na szczęście w moim
czerwono-białym pokoju. Dopiero teraz sprawdziłam, która godzina. Dochodziła
7:00, dlatego postanowiłam wstać i się uszykować do szkoły. Wzięłam szybki
prysznic, umyłam zęby i włosy. Poszłam do mojego pokoju i wybrałam ubrania:
I założyłam
je na siebie. Zrobiłam tradycyjnie delikatny makijaż. Włosy wysuszyłam i
związałam w luźnego warkocza na bok. Zeszłam na śniadanie. O dziwo moi rodzice
byli. Porozmawiałam z nimi chwilę. Dowiedziałam się, że wyjeżdżają na tydzień
do Polski. Jupii... chata wolna! Z tą myślą wyszłam do szkoły. Byłam tam po
dziesięciu minutach. Zauważyłam moją ,,przyjaciółkę”, która stała razem z Louisem,
plastikiem, Abbie i Jamesem. Byłam zła z
widoku szatyna. Niby nigdy nie ruszały mnie osoby, które zostały postrzelone
przez gang, ale teraz było inaczej. Wydawałoby się, że byli idealną parą.
Kochali się, to znaczy ona go kochała, on jej nie. Moje rozmyślania skończyły
się gdy przeszłam do grupki znajomych. Przywitałam się z nimi. Zaczęliśmy
rozmawiać o wszystkim i o niczym. Gdy zadzwonił dzwonek poszliśmy na lekcje.
Dziś bardzo szybko zleciały mi lekcje i nim się obejrzałem już byłam w domu.
Zjadłam pizzę i usiadłam przed telewizorem, w między czasie włączając mojego
tableta. Oglądałam jakieś nudne serialiki i serwowałam po facebooku. Nagle ktoś
zadzwonił do drzwi. Zdziwiłam się, że ktoś postanowił mnie odwiedzić, ponieważ
z nikim się nie umawiałam. Leniwie doczłapałam się do drzwi i je otworzyłam. W
progu stała Lara. Zdziwiła mnie jej wizyta, ale przypomniało mi się, że od
wczoraj nie odbieram od nich telefonów. Zapytała mnie czy może wejść.
Naturalnie się zgodziłam i już po chwili byłyśmy w salonie. Usiadłyśmy wygodnie
na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać:
- Coś się
stało? - zapytała spoglądając na mnie niepewnie.
- Właściwie
to tak...- powiedziałam- Chodzi mi o śmierć Cary...
- No i ? -
zapytała- Co w tym dziwnego?- czasami jej bezduszność mnie dobija.
- Boże! Ty nigdy nic nie rozumiesz!
- No to o co
ci chodzi? O to jak ją zabił czy co? -
nareszcie coś zrozumiała.
- No
nareszcie coś skumałaś!
- Chodzi ci
o to, że my nic nie robiliśmy jak ona
zabijał? - w tym momencie upiła łyk soku że szklanki.
- Yhym...-
pewnie zaraz zacznie prawić mi morały, że skoro jestem w gangu to powinnam się
do tego przyzwyczaić itp.
- Muszę ci
się przyznać, że też nie chciałam, tego widzieć itp., ale Zayn powiedział, że
mam przy tym być, bo jestem bandytą i muszę być na to odporna. Więc musiałam to
wiedzieć…- wytłumaczyła, a ją się uśmiechnęłam. Postanowiłyśmy iść do parku na
lody. Tak na poprawę humorków. Pobiegłam szybko do mojego pokoju się przebrać w
coś luźnego. Wybrałam to:
I zeszłam na
dół do Lary. Wyszliśmy z domu i pokierowałyśmy
się do parku. Chodziłyśmy po nim. Potem kupiliśmy sobie lody. Ja o smaku
Kinder, a Lara czekoladowe. Jadłyśmy ze smakiem. Nagle zadzwonił Lary telefon.
Jak się okazało był, to Zayn. Miałyśmy do nich iść, ponieważ. urządzają wieczór
filmowy. Powolnym krokiem skierowałyśmy się do ich domu. Po dwudziestu minutach
w końcu dotarłyśmy. Weszłyśmy do salonu
i ujrzałyśmy chłopaków rozłożonych na fotelach i kanapach. Był też Louis.
Przywitałyśmy się z nimi i usiadłyśmy pomiędzy nimi. Postanowiliśmy oglądać ,,
Kiedy dzwoni nieznajomy". Po filmie opowiedzieli mi jak to po ostatniej
imprezie Nath wypędził jakąś panienkę z domu. Śmiechu było co niemiara. Około
23:00 wróciłam do domu i od razu zasnęłam na kanapie.
***
Kolejnego
dnia obudziłam się wyspana. Nie wierzę w to!
Żebym ja Rose Jonhns- największy śpioch jest wyspany o 7:00 rano.
Zadowolona z mojego osiągnięcia poszłam do łazienki się odświeżyć. Po wyjściu
poszłam do garderoby i wybrałam ten zestaw:
Poszłam
sobie zrobić sobie coś do zjedzenia. Zrobiłam sobie lekką, owocową sałatkę z jogurtem naturalnym. Najedzona
wzięłam torbę leżąca na stole i wyszłam z domu. Pokierowałam się w stronę
budynku szkoły. Byłam tam po piętnastu minutach. No, dzisiaj coś mi się długo
szło. Dzisiaj nie zauważyłam Megi. Myślałam, że przyjdzie na jakąś inną lekcję.
Nie pojawiła się niestety. Po siedmiu nudnych lekcjach w końcu wróciłam do
domu. Zadzwoniłam do Natha. Umówiłam się z nimi na imprezę, ale tym razem ją
pojadę od razu do klubu, a oni dojadą. Zadowolona zrobiłam
sobie naleśniki i zaczęłam jeść przed telewizorem. Po zjedzonym posiłku
odrobiłam zadania domowe. W między czasie przyszła do mnie Megi po lekcje,
ponieważ nie mogła być dziś w szkole, dlatego że wyjeżdżała gdzieś że swoją
mamą. W mgnieniu oka podałam jej je i odprowadziłam do jej domu. Po powrocie
zaczęłam się szykować na imprezę. Wzięłam szybki prysznic, podczas którego
umyłam starannie włosy. Potem zrobiłam
makijaż i wysuszyłam dokładnie moje blond kudły. Uczesałam je w
wysokiego, dużego koka. Następnie
wybrałam ten zestaw:
Po ubraniu
spojrzałam na zegarek. O kurwa, zeszło mi trochę. Jest 19:00. Pośpiesznie
wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Pojechałam do klubu "Gruszka"
. Gdy weszłam do środka zaczęłam się rozglądać za moimi znajomymi. Po chwili
odnalazłam ich wzrokiem. Siedzieli oczywiście w miejscu dla vipów. Podeszłam do
nich i przytuliłam na powitanie. Zamówili mi drinka. Gdy go spróbowałam,
stwierdziłam, że jest zajebisty. I ten cudowny pomarańczowy kolor. W pewnym
momencie podszedł do mnie jakiś szatyn. Był w miarę przystojny. Poprosił mnie
do tańca. Już pi chwili wirowałam na parkiecie z tajemniczym szatynem. Nagle
zadał mi pytanie:
- To ty
jesteś ta dziewczyną z tego niebezpiecznego gangu?
- A co ciebie
to obchodzi? - zapytałam wrednie.
- Czyli
jesteś...- odpowiedział pewnie.
- A co ty masz do tego? - wściekłam się.
- No bo
mówili, że jesteś znakomitym kierowcą i jesteś śliczna- powiedział z uśmiechem.
- Yhym...
kto ci takich rzeczy na opowiadał?- spytałam.
- Kumpel-
odpowiedział.
- Jaki?
-Nieważne,
muszę już lecieć papa!- zniknął gdzieś w tłumie. Przeklęłam tylko pod nosem i
wróciłam do stolika.
- I jak tam
twój podrywacz? - zapytał rozbawiony Tom.
-
Haha... ale śmieszne! - zaśmiałam się.
- Ejj, a tak
a propos on wiedział, że ją jestem w gangu.- powiedziałam niepewnie.
- Ale jak
to? - zapytał zdziwiony Zayn.
- No nie
wiem, ale wiedział. Jak mu się spytałam skąd wie, to powiedział, że mu kumpel
powiedział...- powiedziałam niepewnie.
- A zostawmy
tą sprawę i chodźmy tańczyć! - krzyknęła napita Lara. Zaczęliśmy tańczyć. Około
4:00 nad ranem pojechaliśmy do domu gangu, gdzie zmęczeni położyliśmy się do
swoich łóżek. Nie wiedzieliśmy o naszym "gościu", którego
przyprowadził Nathan.
***
Kolejnego
dnia, gdy spojrzałam na zegarek to mnie zamurowano. Była już prawie 11:00.
-Spóźniłam
się do szkoły!- była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy. Postanowiłam
iść się ubrać i uczesać, ponieważ na pewno wyglądam jak widmo. Poszłam do łazienki i umyłam twarz oraz zęby.
Potem załatwiłam potrzebę fizjologiczną oraz wyprostowałam włosy. Potem
pomalowałam rzęsy tuszem i ubrałam moje szare dresy oraz czarną koszulkę Toma,
którą kiedyś mi pożyczył. Zadowolona z mojego wyglądu zeszłym na dół, do
kuchni. Ujrzałam tam cały gang, łącznie z Lou i jakąś brunetką. Powiedziałam
wszystkim "hej" . Nagle Tom krzyknął.
- Osz ty
świnio, to ty masz moją koszulkę! Wiesz ile ja jej szukałem!
- Ojj
kochanie wybacz mi!- krzyknęłam i go przytuliłam. Na ucho mu szepnęłam:
- I tak jej
nie dostaniesz z powrotem. .. - odsunęłam się od niego i chytrze uśmiechnęłam.
Tom tylko pokiwał śmieszne głową i spojrzał na resztę. Chichrali się z nas
wszyscy oprócz dziewczyny. Moja ciekawość wzięła górę:
- Kto to
jest? - spytałam.
- Nowa
panienka Nathana.- odpowiedziała mi Lara.
- Acha? - zdziwiłam się, ponieważ zawsze laski z nocy
wygania z chaty.
- A ty
co, nie jesteś w szkole? - zapytał
rozbawiony Tommo.
- Miałam
ciebie o to samo zapytać! - odpowiedziałam wystawiając mu język.
- Oj
nieładnie! Chyba wam uwagi wstawię ! -
krzyknął Zayn.
- Przecież
ją jestem taka grzeczna!- zrobiłam smutną minkę. Nagle usłyszałam głos
brunetki:
- Kochanie,
odwieziesz mnie do domu? - zapytała, a ją nie wytrzymałam, wybuchłam
śmiechem. Wszyscy się na mnie spojrzeli
i też zaczęli się śmiać. Damulka była rozkojarzona całą sytuacją. Po chwili
odezwał się Nath:
- Chyba
ciebie pojebało! Wynocha z domu! Wypierdalaj! - krzyknął. Dziewczyna poszła do
drzwi wejściowych, otworzyła je, wyszła i mocno nimi trzasła. Zaczęliśmy jeść
śniadanie. Po skończonym posiłku musiałam jechać do domu. Pożegnałam się że
wszystkimi i odjechałam. W domu odrobinkę posprzątałam. Potem wyruszyłam do
domu Megi po lekcje. Gdy mi je podała chwilkę porozmawiałyśmy i wróciłam do
domu. Spakowałam torbę z książkami na jutro i zaczęłam oglądać ,,Titanica",
który akurat leciał w telewizji. Gdy się skończył poszłam do łazienki, a potem
spać!
***
Piątek, jak
ja kocham piątek. Po pierwsze, moje wyścigi, po drugie, weekend, po trzecie
imprezy i wszystko co najlepsze. Zadowolona wyskoczyłam z mojego cieplutkiego łóżeczka
i pomaszerowałam do łazienki. Szybki i zimny prysznic to było to. Potem umyłam
starannie moje zęby i poszłam wybrać strój na dzisiejszy dzień. Po długiej modlitwie przed szafą w końcu
zdecydowałam się na to:
Zjadłam
szybko banana i poszłam do szkoły.
Lekcje minęły w miarę szybko. Do domu wróciłam po 12:00, dlatego że nie było
nauczycielki od matematyki. Zjadłam zrobioną przeze mnie sałatkę grecką. Potem
zrobiłam zadania domowe i wyszłam na facebooka, twittera i sama. Popisałam
chwilkę że znajomymi i zaczęłam przygotowywać się do wyścigu. Wybrałam to:
Zrobiłam
mocny makijaż, a wpisy wyprostowałam. Wyszłam z domu i pokierowałam się w
stronę mojego czerwonego lamborghini. Wsiadłam do niego i pojechałam do domu.
Chłopacy poszli sprawdzić mój samochód, a ja w tym czasie razem z Larą
oglądałyśmy filmy w telewizji. Po godzinie przyszli i powiedzieli, że możemy
już jechać. Wsiedliśmy do aut i pojechaliśmy na miejsce wyścigu. Gdy wysiadłam
z auta wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. No tak, przecież jestem królową wyścigów. Podpisałam kilka autografów i ruszyłam w
stronę mojego przeciwnika. Był nim James McGuoned czyli człowiek, który jest
zwykłym gównem w porównaniu do mnie. Po chwili sędzia krzyknął, abyśmy wsiedli do aut. Po chwili zaczął
obliczać... 3...2...1... START.! Nasze auta ruszyły. Na początku dałam mu fory, ale potem
przyspieszyłam, poprzez co zostawiłam po sobie tylko kurz. Na mecie byłam
oczywiście pierwsza. Zadowolona z tego, że wygrałam pobiegłam do mojego gangu.
Zaczęli mi składać gratulacje. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie cały czas
obserwował. Zaczęłam się rozglądać, aż w końcu zauważyłam wysokiego,
wytatuowanego chłopaka z burzą loków na głowie.
Zaczął kierować się w moja stronę.
Po chwili stał tuż obok mnie. Przywitał się z Louisem uściskiem
przyjacielskim, jakby się znali od lat. Po chwili podszedł bliżej mnie i się
odezwał:
- Ty, ja za
tydzień wyścig wszechczasów.
- Po pierwsze
powiedz kim jesteś! - powiedziałam wrednie.
- Harry
Styles- odezwał się, a mi kopara opadła. Przecież to jest znakomity kierowca i
niebezpieczniejszy chłopak w Londynie.
- No
nareszcie ktoś z kim mogę się zmierzyć- odpowiedziałam z uśmiechem.
- No to
nara! - powiedział i puścił m oczko. Ja przewróciłam teatralnie oczami. W tym
czasie Styles powiedział do Tomlinsona ,, To co niedługo się widzimy" .
Szatyn odrzekł mu krótkie ,,tak" i
tak skończyła się ich rozmowa. Potem była impreza. I tak cały weekend.
No i jest rozdział. Sory za opóźnienie, ale problemy techniczne :)
Pozdrawiam!
M.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
wtorek, 22 kwietnia 2014
Przepraszam!
HEJ MISIE!
Mam dla was smutną informację... rozdział pojawi się dopiero pod koniec tygodnia, ponieważ mam małe problemy techniczne :( Rozdziały piszę na moim telefonie, a to bardzo wolno wychodzi. Mam nadzieję, że nie będziecie mi tego mieli za złe i zrozumiecie. Wczoraj tak mnie goniły terminy rozdziałów, że pisałam do 4:00 nad ranem :) + jeszcze szkoła!
Pozdrawiam!
M.
piątek, 21 marca 2014
Rozdział 2
Kolejnego
dnia obudziłam się wściekła. Nie ma to jak wstać lewą nogą. Wściekła, że dziś
będzie Megi i będzie jej cholerne biadolenie mnie przytłacza. Kompletnie
załamana poszłam do łazienki. Wzięłam szybki i zimny prysznic, na złagodzenie
mojego humorku, żeby nie palnąć czegoś. Wydałaby się wtedy moja prawdziwa
natura. Szybko wysuszyłam włosy i poszłam do mojego pokoju. Zajrzałam do szafy
i wyciągnęłam to:
Zrobiłam
lekki makijaż a włosy związałam w wysokiego kucyka. Zeszłam na śniadanie.
Zjadłam dwa tosty z nutellą i wzięłam jabłko na drogę. Wyszłam z domu. Na
parkingu szkolnym byłam po piętnastu minutach. Weszłam przez bramę i ujrzałam
Megi. Zadowolona (na niby) podeszłam do niej i dałam jej całusa na powitanie i
zaczęłyśmy gadać. Nagle temat zszedł na temat
mojego gangu. Megi zaczęła:
- Słyszałaś
o tym najgroźniejszym gangu w mieście?- zapytała.
- No coś mi
się o uszy obiło.-odpowiedziałam bez emocji.- coś się stało?- zapytała.
- No nie
nic, ale słyszałam, że mają jakąś dziewczynę, która wygrywa wszystkie wyścigi.-
powiedziała zaaferowana.
- Acha?-
powiedziałam ze znakiem zapytania.- Po co się nimi interesujesz?- zapytałam ni
stąd, ni zowąd.
- No nie
wiem! Tak sobie…- powiedziała.- Idziemy na lekcję?- zapytała.
- Pewnie
-powiedziałam zdezorientowana i pokierowałyśmy
się w stronę klasy. Usiadłyśmy na naszym stałym miejscu i zaczęłyśmy jeszcze
chwilę rozmawiać. Po chwili weszła
nauczycielka do klasy i zaczęła się lekcja. Po 45 minutach udręki się
skończyła. Wyszłyśmy z pomieszczenia i podeszłyśmy do naszych szafek.
Włożyłyśmy książki i pokierowałyśmy się pod inną klasę. I tak minęły kolejne
lekcję. Do domu wróciłam około
czternastej. Postanowiłam zadzwonić do Lary.
Rozmowa telefoniczna… ( Rose czarny, Lara
fioletowy)
Hejo!
Hejka!
Co robisz???
No
właśnie siedzimy wszyscy i się nudzimy. A ty?
Ta ja leżę i
się nudzę.
No
to wpadaj do nas!
Chacha nie
no nie chcę wam przeszkadzać!
Ty
nigdy nie przeszkadzasz!
No okey!
Będę za góra pół godziny.
Czekamy!
To papa J
Od razu
pobiegłam do łazienki. Włosy związałam w luźnego koka i zrobiłam makijaż. Potem
poszłam do garderoby i założyłam to:
Wbiegłam
jeszcze do kuchni i wzięłam banana na drogę. Tym razem wybrałam to auto:
Pojechałam
do moich przyjaciół. Stanęłam przed domem i pokierowałam się w stronę wejścia. Oczywiście
bez pukania weszłam i od razu poszłam do salonu, ponieważ słyszałam stamtąd śmiechy. Weszłam i usiadłam obok nich
na kanapie:
- Siemka!-
powiedział Zayn, a reszta za nim.
- Hejo!-Odpowiedziałam.
- I jak tam
było dzisiaj w szkole, bo nie raczyłaś do nas napisać.- odpisał ze smutną minką
Liam.
- Oj
przepraszam was.- przytuliłam go- ale nie wiem czemu, Megi gadała dziś coś o
naszym gangu, że podobno jedna z tych, która do niego należy, to jest najlepsza
i…- nie dokończyłam, bo Nathan mi przerwał.
- Ale skąd
ona mogła o nas słyszeć, Przepraszam bardzo?- zapytał się. Wszyscy wzruszyliśmy
tylko ramionami. Dzisiaj nie mieliśmy ochoty na imprezę, dlatego postanowiliśmy
urządzić sobie wieczór filmowy. Ja i Lara miałyśmy jechać do sklepu po
słodycze. Poszłyśmy się przebrać, na włazie jakby w supermarkecie był ktoś z
mojej szkoły. Pobiegłam do mojego pokoju. Wybrałam to:
Włosy
związałam w luźnego koka. Zeszłam na dół. Czekała już tam na mnie Lara ubrana
tak:
Wsiadłyśmy do mojego samochodu i pojechałyśmy
do najbliższego supermarketu. Weszłyśmy i pokierowałyśmy się w stronę półek ze
słodyczami. Gdy wybierałyśmy chipsy nagle zauważyłam Megi. Szturchnęłam Larę.
Ta się na mnie dziwnie spojrzała. Pokazywałam jej oczami, ale nie zdążyłam.
Moja rówieśniczka ze szkoły do nas podeszła:
- O hej!-
powiedziała- Nie mówiłaś, że tu będziesz.
- No wiesz
plany się zmieniają.-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
- No tak.-
odpowiedziała- to może się razem pouczymy?
- Wiesz co,
akurat już się umówiłam z koleżanką.- odpowiedziałam pospiesznie.
- A to może
mogę się razem z wami wybrać ?- zapytała. Wtedy wtrąciła się Lara:
- Sorry, że
wam przerywam, ale chyba z Rose musimy już iść, ponieważ jesteśmy
umówione.-powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Byłam jej za to wdzięczna.
Poszłyśmy jeszcze po żelki i alkohol. Przy okazji zabierając papierosy dla
Zayna i Toma. Podeszłyśmy do kasy. Zapłaciłyśmy i pojechałyśmy do domu.
Zaparkowałyśmy i weszłyśmy do domu. Pokierowałyśmy się do kuchni i wszystko
przygotowałyśmy. Potem poszłyśmy do chłopaków. Rzuciłyśmy w nich papierosami i
rozsiadłyśmy się wygodnie na fotelach. Wzięłam paczkę chipsów i zaczęliśmy
oglądać. Dzisiaj postawiliśmy na film na faktach, czyli „Mój Biegun”. Trzeba
było przyznać, że był naprawdę fajny. Gdy się skończył opowiedziałam im o
spotkaniu Megi. Wszyscy się śmiali tym, jak Lara ją spławiła. I tak długo
jeszcze rozmawialiśmy. Zasnęłam na fotelu.
***
Kolejnego
dnia obudził mnie budzik, który mam codziennie włączony. Byłam cała obolała.
Zlazłam z fotela i chyba na coś nadepnęłam, to znaczy chyba na kogoś. Jak się
okazało był to Nathan. Moją stopę postawiłam na jego uchu. On cały czas jęczał,
a ja tak się śmiałam, że po chwili wszyscy
się obudzili. Gapili się na nas jak na idiotów. Po chwili Nath się też śmiał.
Wtedy przypomniałam sobie o szkole. Wybiegłam z pokoju i pognałam do mojego
pokoju. Ubrałam się w to:
I poszłam do
łazienki. Włosy związałam w kłosa na bok i zrobiłam lekki makijaż, jaki mam w
zwyczaju szkolnym. Potem zbiegłam na dół do kuchni. Wszyscy już tam siedzieli i pili kawę. Gdy mnie zobaczyli w
tradycyjnych pastelowych kolorach wybuchli śmiechem. Nie dziwię się. Zostało mi
jeszcze 9 tygodni do pokazania mojej natury. Wzięłam jabłko na drogę z
koszyczka na stole. Pożegnałam się ze wszystkimi. Byli zawiedzeni, że już jadę,
ale przecież muszę jeszcze odstawić samochód do garażu i iść na piechotę do
szkoły. Po kilkunastu minutach byłam w domu. Wzięłam torbę z książkami i
pognałam do szkoły. Gdy weszłam na jej teren zauważyłam Megi gadającą z Louisem,
Carą, Abbe i Jamsem. Podeszłam do nich. Lou wydawał mi się dzisiaj jakiś
dziwny. Bardzo mi się przeglądał. Olałam to. Potem zadzwonił dzwonek na lekcję.
Pognałyśmy więc z Megi do klasy. Po tej lekcji, gdy stałyśmy
obok mojej szafki zaczęła mówić:
- Czemu mnie
wczoraj olałaś?- zapytała patrząc mi prosto w oczy z bólem. Ja jak to ja w
myśli musiałam do siebie gadać: „ Ale idiotka, ale idiotka”- powtarzałam sobie
w mojej jakże to mądrej główne. Wróciłam na ziemię. Zaczęłam mówić:
- Po prostu
była u mnie kuzynka, której nie widziałam od dawna i chciałyśmy trochę czasu
spędzić razem.- kłamałam jak z nut.- Ojj nie gniewaj się na mnie!- szturchnęłam
ją w żarcie.
- Acha, to
kiedy się spotkamy tak po szkole?- zapytała.
- Wiesz co…
- nie wiedziałam co odpowiedzieć- jakoś się umówimy. Chodź pod sale gdzie mamy
mieć kolejną lekcję.- powiedziałam i pociągnęłam ją w stronę klasy nr 200. Tak
minęły mi kolejne lekcję, na których marzyłam o powrocie do domu i zadzwonieniu
do Lary. Wreszcie nadszedł upragniony czas. Wyszłam ze szkoły i pokierowałam
się w stronę domu. Nagle zadzwonił mój telefon. Pokazała się nazwa „Liaś”. Odebrałam.
Rozmowa telefoniczna… (Rose czarny,
Liam fioletowy)
Halo
Siemka! Co robisz?
No wracam ze
szkoły, a co ?
No bo mamy misję… o 15:00 bądź
gotowa. Okey?
No dobra.
To papa!
Pa
Rozłączyłam
się i weszłam do domu. Szybko zjadłam obiad i poszłam do mojego pokoju. Była dopiero 14:30, dlatego postanowiłam
zrobić lekcje. Potem poszłam się szykować
w strój do pracy, czyli czarne legginsy, czarny T-shirt, czarna bluza z
kapturem i glany. Włosy jak zwykle związałam w kucyka i zbiegłam po schodach na dół. Wyciągnęłam z
lodówki sok bananowy i usiadłam na blacie. Zaczęłam pić. Spojrzałam w okno i
ujrzałam czarnego vana. Wyszłam więc z domu i wsiadłam do samochodu. Byli już
tam wszyscy. Opowiedziałam im o mojej wymówce, na co oni zaczęli się głośno
śmiać. Po chwili zapytałam:
- No więc,
jaka dziś misja?- uśmiech zagościł na mojej buźce, bo w końcu kocham wyzwania.
- Musimy
porwać taką jedną laskę.- powiedział zacierając ręce Nath. Wszyscy się
zaśmialiśmy.
- Jaki
plan?- zapytałam Zayna.
- Wjeżdżamy
na posesję. Wybiegamy. Ja, Nathan i Liam idziemy tylnym wejściem a wy z Larą
tym normalnym. I to wy porywacie. My przetrzymujemy służbę. – wytłumaczył.
- A tak w
ogóle to kogo porywamy?- spytałam.
- Cara
Jones.- powiedział bez emocji.
- Kogo?!-
zapytałam wytrzeszczając oczy.
- No Care
Jones. Znasz ją?- zapytali.
- No jasne!
Należy do szkolnej elity, dziewczyna Louisa Tomlinsona.- odpowiedziałam.
- Jak to
jego dziewczyna?!- zapytali równo.
- No
normalnie, a co?- powiedziałam zirytowana.
- Bo to on
to zlecił.- odpowiedział Liam.
- Co?!?-
krzyknęłam.
- A ciul z
tym!- powiedział. – On ma potem przyjść.
- A jak mnie
rozpozna?- przestraszałam się.
- On cię nie
wyda, bo się nas w pewnym sensie boi.
Nagle
odezwał się Tom, że już jesteśmy na miejscu. Założyliśmy kominiarki i
niezauważeni weszliśmy na teren jej domu. Rozdzieliliśmy się tak, jak mieliśmy
ustalone w planie. Zadzwoniłyśmy do drzwi. Otworzyła nam ona. Szybko zakryłyśmy
jej buzię rękoma, na których były rękawiczki i wyprowadziłyśmy ją z budynku.
Szybko wzięłyśmy ją do samochodu i zadzwoniłyśmy do chłopaków. Po chwili byli
koło nas. Cara siedziała pomiędzy nami przestraszona. Po chwili Zayn
zaproponował abyśmy zdjęli kominiarki. Wszyscy zdjęli oprócz mnie. Po chwili
się odezwał Nathan:
- Rose pokaż
się koleżance.- zaśmiał się. Ja również. Po chwili się jej pokazałam. Krzyknęła
z przerażenia.
- Rose, to
ty?- zapytała ze zdziwieniem.
- A co nie
poznajesz swojej koleżanki?- spytałam z wrednym uśmieszkiem.
- Ale Rose,
przecież ty nie jesteś w żadnym gangu!- powiedziała.
- Chacha!-
zaśmiałam się- mylisz się, ale nie smutaj nigdy stąd nie uciekniesz!-
powiedziałam milutko.
- Ale jak
to??!- krzyknęła.
- Normalnie- odpowiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się w domu. Zayn trzymał Carę, żeby nie uciekła, a my weszliśmy. Zaprowadzili ją do „Pokoju dla więźniów” i zamknęli na klucz. Poszłam do kuchni się czegoś napić, a po chwili dołączyła do mnie Lara. Zaczęłyśmy gadać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Tomlinsona i od razu zamarłam. Nagle Zayn krzyknął, że mamy iść po Carę. Pobiegłyśmy po nią i zaprowadziłyśmy do salonu. Gdy Louis mnie zobaczył zatkało go. Nie wiedział co powiedzieć. Po chwili się odezwał:
- Normalnie- odpowiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się w domu. Zayn trzymał Carę, żeby nie uciekła, a my weszliśmy. Zaprowadzili ją do „Pokoju dla więźniów” i zamknęli na klucz. Poszłam do kuchni się czegoś napić, a po chwili dołączyła do mnie Lara. Zaczęłyśmy gadać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Tomlinsona i od razu zamarłam. Nagle Zayn krzyknął, że mamy iść po Carę. Pobiegłyśmy po nią i zaprowadziłyśmy do salonu. Gdy Louis mnie zobaczył zatkało go. Nie wiedział co powiedzieć. Po chwili się odezwał:
- Rose, co
ty tu robisz?- zapytał zdezorientowany.
- Nie
widać?! Jestem w gangu!- powiedziałam wściekła.
- Nie
wierzę!- powiedział opadając na fotel.
- To
uwierz!- uśmiechnęłam się do niego.- a tak w ogóle dlaczego kazałeś nam porwać
Carę?- zapytałam, a on w tej chwili na nią spojrzał z nienawiścią:
- Louis, to
prawda co ona mówi?- krzyknęła z żalem. – Jak mogłeś!- rozbeczała się.
- Ojj nie
histeryzuj!- powiedział Louis.- I tak nigdy stąd nie wyjdziesz o ile
przeżyjesz.- powiedział z chytrym uśmieszkiem. Szczerze mówiąc to go o takie
coś nie podejrzewałam.
-
Odprowadźcie ją z powrotem do pokoju.- powiedział i zwrócił się do mnie:
- Możemy
pogadać na osobności ?
- Ta pewnie,
chodź do kuchni.
( Rozmowa- Rose czarnym, Louis pomarańczowym)
Muszę
cię o coś zapytać
No o co ?
Długo
jesteś w gangu?
Ta jak już wiesz, że jestem w gangu
to wiedz, że jestem w nim 2 lata. Wydasz mnie ?
Nie.
Bo nie chcę, ponieważ ty powiesz o tym,
że miałem coś wspólnego z porwanie Cary.
Dzięki jesteś wielki. Pamiętaj w
szkole jestem aniołkiem.
Tak
tak.
I tak
skończyła się nasza rozmowa. Louis poszedł jeszcze do chłopaków uzgodnić sprawy
związane z jego byłą dziewczyną. Ja w tym czasie szykowałam się na kolejną
imprezę, tym razem i z Louisem. Wzięłam szybki prysznic i założyłam to:
Włosy
zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół. Czekali już tam wszyscy. Pojechaliśmy
do kluby „Oko jak Maroko” i to tam spędziłam całą noc. Do domu wróciłam około
04:00. Byłam bardzo zmęczona, dlatego zasnęłam od razu.
***
Kolejnego
dnia obudziłam się kompletnie niewyspana. Leniwie wywlekłam się z mojego
ciepłego łóżeczka i poszłam do łazienki. Zimny prysznic na ochłodę to było to. Po tej czynności poszłam do
garderoby i zaczęłam modlić się przed szafą. Po chwili zdecydowałam się na ten
zestaw:
Włosy
związałam w koka i bez śniadania wyszłam do szkoły. Gdy przekroczyłam jej mury
zauważyłam pełno ulotek o Carze. Udawałam, że nie wiem o co chodzi. Louis
siedział podobno „załamany” na murku. Poszłam do Megi. Była ona bardzo
zmartwiona, zresztą tak jak ja. Podobno. Potem były lekcje, na których cały
czas o niej trąbili. Czy ktoś jej nie widział… i takie bla bla bla. Na
szczęście w końcu lekcje się skończyły, dlatego od razu poszłam do domu. Zjadłam
obiad i poszłam odrabiać lekcje. Po tej czynności włączyłam telewizję i tak
minął mi cały dzień.
***
Przez
kolejne dni wiecznie trąbili o Carze. Mnie to szczerze mówiąc nie obchodziło,
bo tylko ja i Louis wiedzieliśmy gdzie ona jest.
Nareszcie
nadszedł piątek. Cały dzień chodziłam cała w skowronkach, ponieważ mam dziś
wyścig. Mam się ścigać z nijakim Karłem Jones. Jest totalną porażką, ale
pomińmy ten fakt. I tak na pewno wygram! Założyłam to :
Pomalowałam
się i wyszłam z domu. Wsiadłam do mojego sportowego samochodu:
I pojechałam
do domu chłopaków i Lary. Byłam tam po pięciu minutach. Weszłam do domu i
pokierowałam się do salonu. Siedział tam cały gang razem z Carą. Przywitałam
się z nimi. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na moją koleżankę ze szkoły. Była
zapłakana i poobijana. Po chwili zapytałam :
- Kto ją tak
pobił?
- Louis.-
odpowiedział Nathan.
- Jak to
on!- krzyknęłam.- nie wierze!- dopowiedziałam.
- To
uwierz!- powiedział Zayn.
- Ale wy jej
nie będziecie bić ?- ruszyło mnie sumienie.
- My nie!
Chyba, że będzie nieposłuszna. – powiedział Liam. Wtedy odezwał się Zayn:
- Dobra
Rose, skończmy ten temat. Idziemy sprawdzić twój samochód, a wy tu zostańcie z
nią.- powiedział i wraz z Nathanem, Tomem i Liamem założyli kurtki i wyszli. My
z Larą wygodnie rozłożyłyśmy się na kanapie. Poklepałyśmy Carze na fotelu, aby
mogła usiąść. Niepewnie to zrobiła. Zaczęłyśmy gadać. Nagle odezwała się nasza
porwana:
- To ty się
ścigasz Rose?- zapytała.
- No
i?-zapytałam.
- No nic! Po
prostu nie podejrzewała bym ciebie o podejrzewała. Wypuście mnie!- pobeczała
się.
- Nie!-
powiedziała Lara.
- Dlaczego!-
wybuchła.
- Bo mamy
takie zadanie.- odpowiedziałam i wyciągnęłam telefon, ponieważ usłyszałam
wibrację. Był to SMS-s od Zayna, o treści:
„Okey, zamknijcie ją i chodźcie,
wyjeżdżamy!”
Nie
odpisywałam, tylko zaprowadziłam Carę do pokoju i dokładnie zamknęłam.
Poszłyśmy do samochodu i po kilku minutach byliśmy na miejscu. Spokojnie się
rozłożyliśmy ze sprzętami i czekaliśmy na mojego przeciwnika. Zjawił się po
dobrych kilkunastu minutach. Oczywiście zaczęłam na niego przeklinać. Potem
zaczął się wyścig. Jak zwykle wygrałam. Następnie impreza. I tak spędziłam cały
weekend. W ogóle nie wracałam do domu.
No witam! No to macie rozdział :) Widzimy się 21.04.2014r.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !
wtorek, 18 marca 2014
Infooo
No witam! Mam dla was informację :P Każdy rozdział dodawany będzie 21 dnia każdego miesiąca :) Czyli widzimy się w piątek :D POZDRAWIAM!!!
piątek, 7 marca 2014
piątek, 21 lutego 2014
Rozdział I
Oczami Rose…
Z piskiem
opon ruszyłam w kierunku mety. Zostawiłam po sobie tylko kurz. Już po chwili
byłam na celu mojego wyścigu. Wyszłam z samochodu i podeszłam do mojego gangu.
Zaczęli mi gratulować:
- Kurwa, Rose ty masz talent!- Powiedział Zayn.
- No raczej!- Odpowiedziałam dumnie.
- Chacha! Zobacz jaki twój przeciwnik jest wkurzony.-Zakpiła
Lara.
- I dobrze mu tak.- Powiedziałam zarozumiale.- To co, może
jakaś impreza?- Zaproponowałam.
- Ze zwycięzcą zawsze!- Powiedział Tom.
- Może wyrwę jakieś nowe laski?- Powiedział zacierając ręce
Nathan. Wszyscy się zaśmiali i wsiedliśmy do samochodów. Ja razem z Larą
wsiadłam do mojego super wypasionego autka, Tom i Nathan pojechali motorami, a
Zayn i Liam samochodem. Pojechaliśmy na imprezę do Rocka, czyli naszego
starego, dobrego znajomego. Przywitaliśmy się z nim buziakiem, a chłopacy
męskim uściskiem. Podeszliśmy do baru, aby nalać sobie drinka. Dostałam takiego
niebieskiego. Był zajebiście pyszny. Zobaczyłam, że do Lary zarywa jakiś
chłopak. Zaśmiałam się kpiąco, widząc jak fatalnie ją podrywa. Moja
przyjaciółka patrzyła na niego jak na idiotę. Nagle ruszyli w kierunku
parkietu. Zaczęli tańczyć.
Oczami Lary…
Siedziałam sobie na jednej z kanap, aż w pewnej chwili
podszedł do mnie jakiś facet. Zaczął rozmowę:
- Hej piękna! Czemu siedzisz tutaj sama?- zaczął tą
tradycyjnie nudną gadką.
- No wiesz…-zaczęłam znudzonym głosem.- Próbuję rozkoszować
się tym zajebistym drinkiem w samotności.- Odpowiedziałam chamsko.
- A może ze mną zatańczysz?- Zapytał.- Jestem doskonałym
tancerzem.- Powiedział.
- Mówisz, że doskonałym?- Zakpiłam.- Chacha! Nie rób z siebie
siary!- Powiedziałam chamsko.
- O i jaka zadziorna! Lubię takie!- Powiedział z cwaniackim
uśmieszkiem.
- No dobra! Rusz dupę i idziemy tańczyć!- Powiedziałam
ożywiona.
- Dobra!- Chwycił moją dłoń i pociągnął w stronę parkietu.
Leciała akurat szybka piosenka, dlatego doskonale się bawiłam. Tak było również
przy kolejnych kawałkach. Niestety, kiedyś musiała zacząć lecieć wolna, dlatego
oplotłam rękami jego szyje, a on położył swoje obleśne łapska na moje szczupłe
biodra. Po pewnym czasie zjechały na mój tyłek. Tego było za wiele. Miałam
tipsy, dlatego mocno go uszczypałam i kopnęłam w jego przyjaciela. Gdy on zgiął
się wpół ja podeszłam do rozbawionej Rose. Uśmiechnęłam się do niej:
- Z czego się tak chichrasz?- Zapytałam.
- Z tego jak potraktowałaś tego skurwisyna!- Powiedziała dalej się śmiejąc.
- Chacha tak!- Zaśmiałam się.- A ciebie, czemu nikt nie wyrywa?-
Zapytałam zaciekawiona.
- Chacha! Po dzisiejszym wyścigu każdy wie, kim jestem i się
mnie boją!- Powiedziała zwycięsko. Nagle zaproponowałam żebyśmy same poszły
tańczyć. Byłyśmy doskonałymi tancerkami. Po krótkiej chwili dołączył do nas
Zayn, Liam i Tom. Znając Nathana to na pewno flirtował z jakąś panienką.
Zaczęliśmy się wygłupiać. Zmęczeni poszliśmy napić się czegoś. Liam poszedł po
drinki. Ja dostałam tego zajebistego niebieskiego, z resztą tak samo jak Rose.
Chłopacy zamówili wódkę. Zaczęliśmy pić. Już po kilkunastu drinkach byliśmy tak
nachlani, że ja pierdole.
Oczami Rose…
Po kilkunastu drinkach byłam nachlana w trzy dupy. Zaczęłam
tańczyć i się wygłupiać. Około godziny 04: 00 zamówiliśmy taksówkę i wróciłam
do domu. Od razu położyłam się spać.
***
Kolejnego
dnia obudziłam się potwornie wyczerpana. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero
07:00. Łał… spałam trzy godziny. Dużo nie? No, ale muszę iść do szkoły, żeby
nie było, że kochanej i spokojnej Rose nie było. Poszłam do łazienki. Wzięłam
zimy prysznic. Och… jak ja go uwielbiam. On mnie trochę pobudził. Umyłam włosy
i zawiązałam w turban. Potem poszłam wybrać jakieś ciuchy. Wybrałam to:
Wiem, to kompletnie nie jest w moim stylu, ale tak maskuje
moją naturę. Może opowiem wam moją historię? Ach, więc…
Jestem
dziewiętnastolatką, która od dwóch lat jest w gangu Malika. Poznaliśmy się na
jednym z nielegalnych wyścigów, który poszłam oglądać. Tam spotkałam Larę,
która potem poznała mnie z Zaynem, Liamem, Nathanem i Tomem. Potem się z nimi
spotykałam, coraz bardziej wpadając w złe towarzystwo. Pewnego dnia
zaproponowali mi, żebym do nich dołączyła. Naturalnie się zgodziłam. Wtedy moje
życie obróciło się o 180®. Zaczęłam palić i pić.
Moi rodzice nic o tym nie wiedzą, dlatego że praktycznie całymi dniami i nocami
są w pracy. W szkole jesteś słodką, miłą i uprzejmą dziewczyną. Nikt nie zna
mojej prawdziwej natury. Cały czas praktycznie chodzę w sukienkach i mam dobre
oceny. Kumpluje się tam z taką Megi. Boże, jaka ona jest porządna. Całymi
dniami tylko się uczy. Ja umiem się doskonale maskować. Do szkoły chodzę
pieszo. W szkole aniołek, potem diabełek. Takie moje życie… Gdy skończę szkołę
wyprowadzam się z domu.
Gdy rozczesałam włosy, wysuszyłam je. Potem zrobiłam lekki
makijaż i ubrałam się we wcześniej uszykowany zestaw. Spakowałam potrzebne książki
i zeszłam na dół do kuchni. Jak zwykle nikogo tam nie zastałam? Zrobiłam sobie
mocną kawę, aby się pobudzić i nie zasnąć na tych nudnych lekcjach. Ruszyła w
stronę szkoły. Od razu zauważyłam Megi, dlatego do niej podeszłam. Przytuliłam
ją na przywitanie. Zaczęłyśmy rozmawiać. Nagle zauważyłam, że przez bramę wchodzi
szkolna elita. Nic sobie z tego nie robiłam, dlatego, że często z nimi gadałam,
a nawet kumplowałam. Abbie i Cara były naprawdę fajne. Potem zadzwonił dzwonek
na lekcje. Poszłyśmy do sali gdzie miałyśmy mieć angielski. Usiadłam razem z
Megi na naszym stałym miejscu obok okna i zaczęłyśmy czytać jakieś nudne
książki. Dzwonek był moi wybawieniem. Odliczałam sekundy. Nagle zabrzmiał.
Zabrałam wszystkie książki i wrzuciłam do torby. Skierowałam się do mojej
szafki. Wyłożyłam potrzebne książki, a niepotrzebne wrzuciłam niedbale.
Podeszła do mnie Megi i skierowałyśmy się do kolejnej sali. I tak minęły mi kolejne
sześciogodzinne lekcje. Po zakończonych tego dnia szkolnego wyszłam na dziedziniec
. To co zobaczyłam przeszło moje najmniejsze oczekiwania. Na parkingu stała i
gadała moja cała paczka. Wszyscy się na nich gapili z przerażeniem. No tak!
Najgroźniejszy gang w mieście. Wyciągnęłam mój dotykowy telefon i napisałam
wiadomość do Toma:
„, Co wy tu robicie?!”
Zobaczyłam, że wyciągnął telefon, pokazał to reszcie i
zaczęli się rozglądać, aż w końcu mnie znaleźli. Uśmiechnęłam się do nich, a
oni to odwzajemnili. Tom zaczął coś pisać na swoim telefonie. Nagle usłyszałam
dźwięk przychodzącej wiadomości. Otworzyłam ją i przeczytałam:
„ Postanowiliśmy cię
odwiedzić. Chacha.”
Odpisałam:
„chacha okey? No to ja
wychodzę ze szkoły J Papa”
Już chciałam schować telefon do torby, gdy usłyszała znany mi
dźwięk. Odblokowałam telefon i sprawdziłam:
„ Widzimy się o 16:00.
Mamy misję”
Odpisałam krótkie „okey” i wyszłam ze szkoły uśmiechając się
do Nathana, Liama, Lary, Toma i Zayna. Oni to odwzajemniali. Do domu szłam
sobie powoli spacerkiem. Po około piętnastu minutach byłam już w swoim pokoju.
Zeszłam potem do kuchni i odgrzałam sobie obiad, który przygotowała nasza
gosposia. Po około trzydziestu minutach skończyłam. Była 15:00. Postanowiłam,
ze poodrabiam lekcje. Około 15: 30 zaczęłam się szykować w strój do pracy,
czyli to:
Włosy związałam w luźną kitkę, aby potem łatwo było mi
założyć kominiarkę. Po chwili usłyszałam dzwonek telefonu. Dzwonił Zayn, że już
są pod moim domem. Weszłam jeszcze do
kuchni napić się soku, po czym zamknęłam dom i podeszłam w kierunku tego
samochodu:

W środku siedział już cały gang. Zaczęłam rozmowę:
- Ach, więc co robiliście w mojej szkole?- Zapytałam z
uśmiechem.
- Chacha… chcieliśmy zobaczyć jakim aniołkiem jesteś w
szkole.- Odpowiedziała z uśmiechem Lara.
- Bardzo śmieszne.- Zakpiłam.- I jak mi to wychodzi?- Zapytałam
podejrzliwie.
- No wiem jakbyśmy cię nie znali wiesz od jakiej strony, to
byśmy powiedzieli, że jesteś słodką, niewinną nastolatką, która uwielbia
sukienki.- Powiedział Liam z uśmiechem.
- To super!- Skomentowałam.- A teraz powiedzcie mi gdzie mamy
akcję?- Zapytałam.
-No musimy zabić takiego jednego Magellana Drogera. Wisi on
nam kasę i sama wiesz jak jest… Nie oddaje to musi zniknąć.- Skwitował Zayn.
- Zgadzam się!- Powiedziałam.
Już po chwili przystanęliśmy przy ogromnej willi:

- Tu mieszka?- Zapytałam.
- Yhym...-Odpowiedział Nathan. – To, co jaki plan?- Dopowiedział.
Zayn zaczął mówić:
- Lara i Rose pukają do drzwi i uciszają kucharki i sprzątaczki
dłonią w ręku. Ale ich nie zabijacie. Ewentualnie możecie je trzasnąć. Nathan i
Liam zajmują się ochroną. Tom będzie mnie osłaniał, żeby nikt mnie nie nakrył.
Ja pobiegnę do jego gabinetu i go zabiję. Potem szybko wybiegamy z willi,
wsiadamy do Vana i odjeżdżamy. Rozumiecie?- Zapytał.
- Tak!- Odpowiedzieliśmy równo i założyliśmy kominiarki.
Wyszliśmy z auta. Ja i Lara skierowałyśmy się w stronę drzwi wejściowych.
Zadzwoniłyśmy. Poczekałyśmy chwilę, aż w końcu drzwi otworzyła nam
pięćdziesięcioparoltnia, uśmiechnięta kobieta. Jej mina jednak zrzedła, gdy
zobaczyła nas. Nie zdążyła nawet krzyknąć, dlatego, że już od razu miała buzię
zatkaną ręką Lary. Ja w tym czasie pobiegłam po wszystkie inne kucharki. Już po
chwili wszystkie były zgromadzone w salonie. Nagle i niespodziewanie ze schodów
zbiegła roześmiana Megi. Nie mogłam uwierzyć. Lara widząc moją minę od razu
wkroczyła do akcji:
- Chodź tu!- Krzyknęła groźnie. Megi posłusznie wykonała jej
polecenie. Ja wolałam się nie odzywać, dlatego, że mogłaby mnie poznać.
- Kim jesteś dla Drogera?- Zapytała.
- Jjjaaa…- powiedziała jąkając się.- jaaa…
- No dalej mówi!- Krzyknęła Lara.
- Ja jestem jego córką.- Popłakała się.
- O cóż za cudowny zbieg okoliczności.- Zakpiła Lara.-
Zobaczysz śmierć twojego tatusia.- Powiedziała i się wrednie zaśmiałam ja razem
z nią.
- Ale jak to?! Nie!- Krzyknęła. W tym momencie usłyszałyśmy
strzał. Szybko wybiegłyśmy z domu i pognałyśmy do Vana. W środku siedziała już
cała reszta. Z piskiem opon odjechaliśmy. Ściągnęliśmy kominiarki. Wszyscy na mnie spojrzeli. Odezwała się Lara:
- To był jej ojciec?- Zapytała.
- Yhym…- opowiedziałam.- A mam to w dupie! Jedźmy się
zabawić- krzyknęłam.
-Okey! -Wszyscy przytaknęli. Pojechaliśmy do domu Lary i
chłopaków. To tam miałam większość moich rzeczy z tego niebezpiecznego świata.
Poszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy. W końcu wyciągnęłam to:
Poszłam do łazienki i się przebrałam. Włosy zostawiłam
rozpuszczone. Zrobiłam mocny makijaż.
Zeszłam do chłopaków na dół. Oglądali one jakiś program w telewizji. Nagle
pojawiła się taka informacja:
Dzisiaj po godzinie 16: 00 doszło do tragedii. W willi Magellana Drogera sześcioro zamaskowanych
bandytów wtargnęło do jego domu i go zabiło. Dwoje z nich przetrzymywało całą
służbę oraz jego córkę. Na szczęście nie
ma więcej ofiar. Niestety nikt nic nie widział i nie słyszał. Jakichkolwiek
świadków prosimy o kontakt!!!
Po przeczytaniu ten informacji wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
I tak nas nie znajdą. Jak pomyślałam, że będę musiała ją teraz wspierać to mi
się rzygać chciało. Po chwili przyszła Lara ubrana tak:
Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do klubu „Marco”. Nathan
od razu poszedł po drinki. Wrócił po piętnastu minutach. Po wypiciu alkoholu.
Poszliśmy tańczyć. Nagle podszedł do mnie przystojny brunet, poprosił do tańca.
Zgodziłam się i już po chwili wirowałam na parkiecie. Był znakomitym tancerzem.
Potem były odbijane. W końcu uświadomiłam sobie, że już chyba z każdym facetem
na tej imprezie zatańczyłam. Byłam z siebie dumna. Około 03: 00 wróciłam do
domu. Poszłam pod prysznic. Potem przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
***
Kolejnego dnia obudziłam się nawet wyspana. No bo dzisiaj
spałam cztery godziny. Łał… rekord.
Poszłam pod prysznic. Umyłam włosy i zrobiłam makijaż. Potem rozczesałam
i wysuszyłam moje śliczne kudły. Ułożyłam je w koka. Poszłam do garderoby.
Postanowiłam ubrać to:
Zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie dwa tosty z nutellą.
Wzięłam jeszcze jabłko na drogę i wyszłam z domu. Po dokładnym zakluczeniu
willi pokierowałam się w stronę budy. Dotarłam po dziesięciu minutach.
Domyśliłam się o czym wszyscy gadają. O śmierci taty Megi. Jakoś w ogóle nie
było mi go żal. Niestety, trzeba było udawać. L Zobaczyłam, że w kącie na trawie
siedzi w okropnym stanie Megi. Podeszłam do niej.
- Hej kochana! Tak mi przykro!- udawałam załamaną.
- Hej! Ty to rozumiesz?! Zastrzelili go!?- wybuchła płaczem.
- Tak, wiem! Mówili wczoraj o tym w telewizji… tak mi
przykro!- prawie co się popłakałam.
- Chodźmy już na lekcje.- zaproponowała.
- Okey!- przytaknęłam.
Weszłyśmy do szkoły. Podeszłam jeszcze do mojej szafki i
wyciągnęłam potrzebne książki. Nagle dostałam SMS-a. Brzmiał tak:
„ I jak tam ci idzie
udawanie milutkiej?”- Nathan
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam:
„ A wiesz, że
doskonale! Ale nie piszcie do mnie bo wiecie teraz muszę ją pocieszać :D”
Już nic nie napisali. Pewnie nie chcieli mnie wkurzać.
Schowałam telefon do torby i poszłam do Megi. Miałyśmy teraz matematykę. Cały
czas byłam zajęta myśleniem o kolejnym wyścigu, w którym miałam brać udział. Z
tą myślą przetrwałam kolejne lekcje. Ostatni miałam WF. Pani powiedziała, że
dzisiaj mamy z chłopakami. Poszłam się przebrać w to:
Zadzwonił dzwonek. Razem z kilkoma koleżankami poszłam na
boisko. Byli już tam chłopacy między innymi Louis i Justin- najpopularniejsi
chłopacy w szkole. Zaczęliśmy grać w piłkę nożną. Moja drużyna wygrywała 3:0
dzięki moim bramkom. Na koniec wygrałyśmy z tym oto wynikiem: 4:1. Poszłam się przebrać i wyszłam ze
szkoły. W domu byłam po około piętnastu minutach. Wchodząc do kuchni poczułam
cudownie zapachy dochodzące z kuchni. Okazało się, że Gerda, czyli nasza
kucharka ugotowała spaghetti. Nałożyła mi na talerz i zaczęłam jeść. Po
skończonym posiłku poszłam do mojego pokoju odrobić lekcje. Po około
trzydziestu minutach skończyłam i weszłam na facebooka i twittera. Popisałam
trochę ze znajomymi. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się nazwa:
„Lara :**”
Od razu odebrałam:
Rozmowa telefoniczna:
(Rose kolorem czarnym, Lara zielonym)
Hejka, co tam?!!
No wszystko okey. Dzwonię do ciebie po to żeby zapytać czy
dzisiaj do nas wpadniesz?
No pewnie że tak!
No to super! Przyjechać po ciebie?
Spokojnie przyjadę moim samochodem.
Okey to do zobaczenia! Uwielbiam Cię ;*
Ja ciebie też to papa !
Pa!
Kiedy
skończyłyśmy rozmawiać poszłam się przebrać. Założyła to:
Włosy
zostawiłam tak jak były. Poszłam do garażu i wyprowadziłam mój samochód:

Wsiadłam
auta i pojechałam do moich przyjaciół. Weszłam do domu i skierowałam się do
salonu. Zastałam tam ich oglądających jakiś film. Przywitałam się z nimi mocnym uściskiem. Usiadłam obok nich na kanapie i zapytałam:
-
To co robimy?- zapytałam.
-
Oglądamy film.- powiedzieli równo.
-
Okey… proponuję „ Komedia Romantyczna”- zaproponowałam,- Podobno fajny.-
dodałam. Wszyscy przytaknęli i już po chwili oglądaliśmy. Prawie cały czas się
śmialiśmy. Film był naprawdę zajebisty. Potem było już późno, dlatego stwierdziłam, że jadę do domu. Może chociaż
raz się wyśpię. Pożegnałam się z nimi i pojechałam do domu. Zrobiłam sobie
jakąś tam kolację, którą zjadłam w moim pokoju. Potem poszłam się umyć i ubrałam się w piżamę.
Byłam naprawdę zmęczona. Zasnęłam od razu.
***
Kolejnego dnia obudziłam się wypoczęta. Po
wielu staraniach w końcu wylazłam z mojego ciepłego łóżeczka i poszłam do
łazienki. Jak zwykle prysznic, mycie włosów, makijaż i szukanie ciuchów.
Dzisiaj zdecydowałam się na ten strój:
Z włosów zrobiłam kłosa na bok. Poszłam na
śniadanie. Zrobiłam sobie czekoladowe kuleczki z mlekiem. Mm… pycha. Gdy
zjadłam poszłam do szkoły. Po drodze zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się
nazwa:
„Zayn :D”
Odebrałam:
Rozmowa
telefoniczna… ( Rose czarnym Zayn fioletowym)
Witam szefa!-
Chacha
witam! Co robisz?
No właśnie idę do szkoły, a co?
Nie nic,
to nie będę ci dużo zajmował. Idziesz na pogrzeb tego skurwiela?
Yhym… niestety, a co?
Nie nic
tak się pytam J Ubierz się ładnie.
Chacha tak!
Okey
kończę papa!
Papa!
Tak zakończyłam moją rozmowę z Zaynem. Byłam
już obok szkoły. Miałam na szczęście dzisiaj tylko cztery lekcje, dlatego, że
potem mieliśmy iść do domu się przebrać, a potem na pogrzeb. Zadowolona poszłam
do szkoły. Nie było dzisiaj Megi, z czego bardzo się cieszyłam, bo nie muszę
wysłuchiwać jej jęków. Poszłam do szafki i wyciągnęłam książki. Poszłam pod
klasę. Reszta lekcji minęła mi w miarę szybko. Gdy doszłam do domu przebrałam
się w to:
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Wzięłam jeszcze
szybko suchą bułkę i wyszłam z domu. W kościele byłam po pięciu minutach.
Usiadłam na chórze. Msza była nudna, potem procesja na cmentarz i nareszcie do
domciu. Jak tam było nudno. Gdy weszłam do domu to ściągnęłam szpilki. Poszłam
do salonu i usiadłam na kanapie. Po chwili odpoczynku pognałam do kuchni. W
piekarniku znalazłam lazanię. Ogrzałam i zjadłam z apetytem. Poszłam do mojego
pokoju i wzięłam laptopa na kolana. Położyłam się na łóżku i weszłam na
facebooka. Dużo znajomych współczuło Megi. Ja nie. I tam przed laptopem
przesiedziałam do późnych godziny. Około 24:00 poszłam się umyć i spać.
***
Kolejnego dnia obudziłam się około 12:00.
Pomyślałam, że dziś mam kolejny wyścig. Już nie mogłam się doczekać. Poszłam do
łazienki. Umyłam się, zrobiłam mocny makijaż i rozczesałam włosy. Potem ubrałam
się w to:
I poszłam coś zjeść. Zrobiłam sobie kanapki z
pomidorem. Potem poszłam do garażu i odjechałam tym samochodem:

Kierowałam się w stronę domu moich przyjaciół.
Jadąc z prędkością 200km/h byłam tam po pięciu minutach. Wysiadłam z samochodu
i poszłam do domu. Jak się okazało wszyscy byli w kuchni i gotowali obiad.
Pomogłam im trochę, a potem zaczęliśmy jeść. Po obiedzie zaczęliśmy rozmawiać o
wyścigach. Chłopacy poszli jeszcze dokładnie sprawdzić mój samochód, a ja
poszłam się przebrać w to:
Zrobiłam mocny makijaż i zeszłam na dół. Była
już 16:00, dlatego pojechaliśmy na miejsce tego wydarzenia. Jeszcze nie było
nikogo, dlatego mogliśmy się spokojnie rozłożyć ze wszystkimi sprzętami. Po
około godzinie wszyscy zaczęli się zbierać. Siedziałam na masce mojego
samochodu i czekałam na mojego przeciwnika. Miałam się ścigać z niejakim Maxem
George. Byłam od niego sto razy lepsza, dlatego nie miałam co się martwić. Po
chwili się pojawił. Gdy wybiła odpowiednia godzina wsiedliśmy do aut. Jakiś
przystojny mężczyzna odliczał:
3…2…1…
START!
Ruszyliśmy z piskiem opon. Na początku już go
wyprzedziłam. Na mecie byłam oczywiście pierwsza. Mój gang od razu do mnie przybiegł
i zaczął gratulować, tak jak zwykle. Po tym jak zawsze impreza. Taka nasza
tradycja. Dzisiaj nie wracałam do domu, tylko zostawałam u mojej paczki.
***
Kolejnego dnia obudziłam się z bardzo bolącą
głową. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie zimny prysznic. Potem ubrałam się w
to:
Po wykonaniu tej czynności postanowiłam pójść
na dół w celu poszukania jakiejś tabletki. Zastałam tam Toma, który leżał na
stole z proszkami na ból głowy i butelką wody. Podeszłam do niego i mu to
zabrałam, po czym usiadłam na blacie i połknęłam leki. Nagle zobaczyłam, że ze
schodów schodzi jakaś dziewczyna. Tom też odwrócił się do mnie i zapytał po
cichu:
- Ejj kto to jest?- ja tylko wzruszyłam
ramionami i parzyłam na każdy ruch blondynki. Weszła ona do kuchni:
- Cześć!- powiedziała sztucznie. Tom jak
zwykle nie owijał w bawełnę. Mówił od rzeczy:
-Kim jesteś?- zapytał.
- No… yyy… - cały czas się jąkała- dziewczyną
Nathana.-odpowiedziała dumnie. Ja wyplułam wodę, którą właśnie piłam.
Zobaczyłam, że po schodach schodzi zaspana Lara. Weszła do kuchni i spojrzała
na „tajemniczą nieznajomą” wkurwiona. Po
chwili zapytała:
- Kto to jest i co robi w moim domu?- mówiła
od rzeczy.
- To jest „ Podobno” dziewczyna Nathana.-
odpowiedziałam robiąc w powietrzu cudzysłów na słowo „podobno”. Lara
odpowiedziała krótkim „Acha?” i podeszła do lodówki. W tym czasie do
pomieszczenia wszedł Nath. Spojrzał najpierw na blondynę, a potem na nas. Tak
kilka razy. Podszedł do dziewczyny i powiedział:
- Wypierdalaj z mojego domu. To była nic
nieznacząca noc!- krzyknął. Blondynka chyba naprawdę się wystraszyła, bo od
razu pobiegła na górę po swoje rzeczy i już po chwili jej nie było. Gdy
wszyscy wstali zjedliśmy śniadanie. Oznajmiłam im, że muszę już wracać do domu,
ponieważ umówiłam się z rodzicami. Pobiegłam jeszcze na górę przebrać się w to:
Pojechałam do domu. Ustawiłam samochód w
garażu i weszłam do salonu. Przywitałam się z rodzicami. To z nimi spędziłam
cały dzień…
NO I JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ :D MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA!!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

