piątek, 21 lutego 2014

Rozdział I

                       
Oczami Rose…
            Z piskiem opon ruszyłam w kierunku mety. Zostawiłam po sobie tylko kurz. Już po chwili byłam na celu mojego wyścigu. Wyszłam z samochodu i podeszłam do mojego gangu. Zaczęli mi gratulować:
- Kurwa, Rose ty masz talent!- Powiedział Zayn.
- No raczej!- Odpowiedziałam dumnie.
- Chacha! Zobacz jaki twój przeciwnik jest wkurzony.-Zakpiła Lara.
- I dobrze mu tak.- Powiedziałam zarozumiale.- To co, może jakaś impreza?- Zaproponowałam.
- Ze zwycięzcą zawsze!- Powiedział Tom.
- Może wyrwę jakieś nowe laski?- Powiedział zacierając ręce Nathan. Wszyscy się zaśmiali i wsiedliśmy do samochodów. Ja razem z Larą wsiadłam do mojego super wypasionego autka, Tom i Nathan pojechali motorami, a Zayn i Liam samochodem. Pojechaliśmy na imprezę do Rocka, czyli naszego starego, dobrego znajomego. Przywitaliśmy się z nim buziakiem, a chłopacy męskim uściskiem. Podeszliśmy do baru, aby nalać sobie drinka. Dostałam takiego niebieskiego. Był zajebiście pyszny. Zobaczyłam, że do Lary zarywa jakiś chłopak. Zaśmiałam się kpiąco, widząc jak fatalnie ją podrywa. Moja przyjaciółka patrzyła na niego jak na idiotę. Nagle ruszyli w kierunku parkietu. Zaczęli tańczyć.
Oczami Lary…
Siedziałam sobie na jednej z kanap, aż w pewnej chwili podszedł do mnie jakiś facet. Zaczął rozmowę:
- Hej piękna! Czemu siedzisz tutaj sama?- zaczął tą tradycyjnie nudną gadką.
- No wiesz…-zaczęłam znudzonym głosem.- Próbuję rozkoszować się tym zajebistym drinkiem w samotności.- Odpowiedziałam chamsko.
- A może ze mną zatańczysz?- Zapytał.- Jestem doskonałym tancerzem.- Powiedział.
- Mówisz, że doskonałym?- Zakpiłam.- Chacha! Nie rób z siebie siary!- Powiedziałam chamsko.
- O i jaka zadziorna! Lubię takie!- Powiedział z cwaniackim uśmieszkiem.
- No dobra! Rusz dupę i idziemy tańczyć!- Powiedziałam ożywiona.
- Dobra!- Chwycił moją dłoń i pociągnął w stronę parkietu. Leciała akurat szybka piosenka, dlatego doskonale się bawiłam. Tak było również przy kolejnych kawałkach. Niestety, kiedyś musiała zacząć lecieć wolna, dlatego oplotłam rękami jego szyje, a on położył swoje obleśne łapska na moje szczupłe biodra. Po pewnym czasie zjechały na mój tyłek. Tego było za wiele. Miałam tipsy, dlatego mocno go uszczypałam i kopnęłam w jego przyjaciela. Gdy on zgiął się wpół ja podeszłam do rozbawionej Rose. Uśmiechnęłam się do niej:
- Z czego się tak chichrasz?- Zapytałam.
- Z tego jak potraktowałaś tego skurwisyna!-  Powiedziała dalej się śmiejąc.
- Chacha tak!- Zaśmiałam się.- A ciebie, czemu nikt nie wyrywa?- Zapytałam zaciekawiona.
- Chacha! Po dzisiejszym wyścigu każdy wie, kim jestem i się mnie boją!- Powiedziała zwycięsko. Nagle zaproponowałam żebyśmy same poszły tańczyć. Byłyśmy doskonałymi tancerkami. Po krótkiej chwili dołączył do nas Zayn, Liam i Tom. Znając Nathana to na pewno flirtował z jakąś panienką. Zaczęliśmy się wygłupiać. Zmęczeni poszliśmy napić się czegoś. Liam poszedł po drinki. Ja dostałam tego zajebistego niebieskiego, z resztą tak samo jak Rose. Chłopacy zamówili wódkę. Zaczęliśmy pić. Już po kilkunastu drinkach byliśmy tak nachlani, że ja pierdole.
Oczami Rose…
Po kilkunastu drinkach byłam nachlana w trzy dupy. Zaczęłam tańczyć i się wygłupiać. Około godziny 04: 00 zamówiliśmy taksówkę i wróciłam do domu. Od razu położyłam się spać.
                                                              ***
            Kolejnego dnia obudziłam się potwornie wyczerpana. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero 07:00. Łał… spałam trzy godziny. Dużo nie? No, ale muszę iść do szkoły, żeby nie było, że kochanej i spokojnej Rose nie było. Poszłam do łazienki. Wzięłam zimy prysznic. Och… jak ja go uwielbiam. On mnie trochę pobudził. Umyłam włosy i zawiązałam w turban. Potem poszłam wybrać jakieś ciuchy. Wybrałam to:
Do szkoły może być...
Wiem, to kompletnie nie jest w moim stylu, ale tak maskuje moją naturę. Może opowiem wam moją historię? Ach, więc…

Jestem dziewiętnastolatką, która od dwóch lat jest w gangu Malika. Poznaliśmy się na jednym z nielegalnych wyścigów, który poszłam oglądać. Tam spotkałam Larę, która potem poznała mnie z Zaynem, Liamem, Nathanem i Tomem. Potem się z nimi spotykałam, coraz bardziej wpadając w złe towarzystwo. Pewnego dnia zaproponowali mi, żebym do nich dołączyła. Naturalnie się zgodziłam. Wtedy moje życie obróciło się o 180®. Zaczęłam palić i pić. Moi rodzice nic o tym nie wiedzą, dlatego że praktycznie całymi dniami i nocami są w pracy. W szkole jesteś słodką, miłą i uprzejmą dziewczyną. Nikt nie zna mojej prawdziwej natury. Cały czas praktycznie chodzę w sukienkach i mam dobre oceny. Kumpluje się tam z taką Megi. Boże, jaka ona jest porządna. Całymi dniami tylko się uczy. Ja umiem się doskonale maskować. Do szkoły chodzę pieszo. W szkole aniołek, potem diabełek. Takie moje życie… Gdy skończę szkołę wyprowadzam się z domu.

Gdy rozczesałam włosy, wysuszyłam je. Potem zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się we wcześniej uszykowany zestaw. Spakowałam potrzebne książki i zeszłam na dół do kuchni. Jak zwykle nikogo tam nie zastałam? Zrobiłam sobie mocną kawę, aby się pobudzić i nie zasnąć na tych nudnych lekcjach. Ruszyła w stronę szkoły. Od razu zauważyłam Megi, dlatego do niej podeszłam. Przytuliłam ją na przywitanie. Zaczęłyśmy rozmawiać. Nagle zauważyłam, że przez bramę wchodzi szkolna elita. Nic sobie z tego nie robiłam, dlatego, że często z nimi gadałam, a nawet kumplowałam. Abbie i Cara były naprawdę fajne. Potem zadzwonił dzwonek na lekcje. Poszłyśmy do sali gdzie miałyśmy mieć angielski. Usiadłam razem z Megi na naszym stałym miejscu obok okna i zaczęłyśmy czytać jakieś nudne książki. Dzwonek był moi wybawieniem. Odliczałam sekundy. Nagle zabrzmiał. Zabrałam wszystkie książki i wrzuciłam do torby. Skierowałam się do mojej szafki. Wyłożyłam potrzebne książki, a niepotrzebne wrzuciłam niedbale. Podeszła do mnie Megi i skierowałyśmy się do kolejnej sali. I tak minęły mi kolejne sześciogodzinne lekcje. Po zakończonych tego dnia szkolnego wyszłam na dziedziniec . To co zobaczyłam przeszło moje najmniejsze oczekiwania. Na parkingu stała i gadała moja cała paczka. Wszyscy się na nich gapili z przerażeniem. No tak! Najgroźniejszy gang w mieście. Wyciągnęłam mój dotykowy telefon i napisałam wiadomość do Toma:
„, Co wy tu robicie?!”
Zobaczyłam, że wyciągnął telefon, pokazał to reszcie i zaczęli się rozglądać, aż w końcu mnie znaleźli. Uśmiechnęłam się do nich, a oni to odwzajemnili. Tom zaczął coś pisać na swoim telefonie. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Otworzyłam ją i przeczytałam:
„ Postanowiliśmy cię odwiedzić. Chacha.”
Odpisałam:
„chacha okey? No to ja wychodzę ze szkoły J Papa”
Już chciałam schować telefon do torby, gdy usłyszała znany mi dźwięk. Odblokowałam telefon i sprawdziłam:
„ Widzimy się o 16:00. Mamy misję”
Odpisałam krótkie „okey” i wyszłam ze szkoły uśmiechając się do Nathana, Liama, Lary, Toma i Zayna. Oni to odwzajemniali. Do domu szłam sobie powoli spacerkiem. Po około piętnastu minutach byłam już w swoim pokoju. Zeszłam potem do kuchni i odgrzałam sobie obiad, który przygotowała nasza gosposia. Po około trzydziestu minutach skończyłam. Była 15:00. Postanowiłam, ze poodrabiam lekcje. Około 15: 30 zaczęłam się szykować w strój do pracy, czyli to:
 Napad
Włosy związałam w luźną kitkę, aby potem łatwo było mi założyć kominiarkę. Po chwili usłyszałam dzwonek telefonu. Dzwonił Zayn, że już są pod moim domem.  Weszłam jeszcze do kuchni napić się soku, po czym zamknęłam dom i podeszłam w kierunku tego samochodu:
W środku siedział już cały gang. Zaczęłam rozmowę:
- Ach, więc co robiliście w mojej szkole?- Zapytałam z uśmiechem.
- Chacha… chcieliśmy zobaczyć jakim aniołkiem jesteś w szkole.- Odpowiedziała z uśmiechem Lara.
- Bardzo śmieszne.- Zakpiłam.- I jak mi to wychodzi?- Zapytałam podejrzliwie.
- No wiem jakbyśmy cię nie znali wiesz od jakiej strony, to byśmy powiedzieli, że jesteś słodką, niewinną nastolatką, która uwielbia sukienki.- Powiedział Liam z uśmiechem.
- To super!- Skomentowałam.- A teraz powiedzcie mi gdzie mamy akcję?- Zapytałam.
-No musimy zabić takiego jednego Magellana Drogera. Wisi on nam kasę i sama wiesz jak jest… Nie oddaje to musi zniknąć.- Skwitował Zayn.
- Zgadzam się!- Powiedziałam.
Już po chwili przystanęliśmy przy ogromnej willi:
- Tu mieszka?- Zapytałam.
- Yhym...-Odpowiedział Nathan. – To, co jaki plan?- Dopowiedział. Zayn zaczął mówić:
- Lara i Rose pukają do drzwi i uciszają kucharki i sprzątaczki dłonią w ręku. Ale ich nie zabijacie. Ewentualnie możecie je trzasnąć. Nathan i Liam zajmują się ochroną. Tom będzie mnie osłaniał, żeby nikt mnie nie nakrył. Ja pobiegnę do jego gabinetu i go zabiję. Potem szybko wybiegamy z willi, wsiadamy do Vana i odjeżdżamy. Rozumiecie?- Zapytał.
- Tak!- Odpowiedzieliśmy równo i założyliśmy kominiarki. Wyszliśmy z auta. Ja i Lara skierowałyśmy się w stronę drzwi wejściowych. Zadzwoniłyśmy. Poczekałyśmy chwilę, aż w końcu drzwi otworzyła nam pięćdziesięcioparoltnia, uśmiechnięta kobieta. Jej mina jednak zrzedła, gdy zobaczyła nas. Nie zdążyła nawet krzyknąć, dlatego, że już od razu miała buzię zatkaną ręką Lary. Ja w tym czasie pobiegłam po wszystkie inne kucharki. Już po chwili wszystkie były zgromadzone w salonie. Nagle i niespodziewanie ze schodów zbiegła roześmiana Megi. Nie mogłam uwierzyć. Lara widząc moją minę od razu wkroczyła do akcji:
- Chodź tu!- Krzyknęła groźnie. Megi posłusznie wykonała jej polecenie. Ja wolałam się nie odzywać, dlatego, że mogłaby mnie poznać.
- Kim jesteś dla Drogera?- Zapytała.
- Jjjaaa…- powiedziała jąkając się.- jaaa…
- No dalej mówi!- Krzyknęła Lara.
- Ja jestem jego córką.- Popłakała się.
- O cóż za cudowny zbieg okoliczności.- Zakpiła Lara.- Zobaczysz śmierć twojego tatusia.- Powiedziała i się wrednie zaśmiałam ja razem z nią.
- Ale jak to?! Nie!- Krzyknęła. W tym momencie usłyszałyśmy strzał. Szybko wybiegłyśmy z domu i pognałyśmy do Vana. W środku siedziała już cała reszta. Z piskiem opon odjechaliśmy. Ściągnęliśmy kominiarki.  Wszyscy na mnie spojrzeli. Odezwała się Lara:
- To był jej ojciec?- Zapytała.
- Yhym…- opowiedziałam.- A mam to w dupie! Jedźmy się zabawić- krzyknęłam.
-Okey! -Wszyscy przytaknęli. Pojechaliśmy do domu Lary i chłopaków. To tam miałam większość moich rzeczy z tego niebezpiecznego świata. Poszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy. W końcu wyciągnęłam to:
GOBBBBB
Poszłam do łazienki i się przebrałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone.  Zrobiłam mocny makijaż. Zeszłam do chłopaków na dół. Oglądali one jakiś program w telewizji. Nagle pojawiła się taka informacja:
Dzisiaj po godzinie 16: 00 doszło do tragedii. W willi Magellana Drogera sześcioro zamaskowanych bandytów wtargnęło do jego domu i go zabiło. Dwoje z nich przetrzymywało całą służbę oraz jego córkę.  Na szczęście nie ma więcej ofiar. Niestety nikt nic nie widział i nie słyszał. Jakichkolwiek świadków prosimy o kontakt!!!
Po przeczytaniu ten informacji wszyscy wybuchliśmy śmiechem. I tak nas nie znajdą. Jak pomyślałam, że będę musiała ją teraz wspierać to mi się rzygać chciało. Po chwili przyszła Lara ubrana tak:
Black
Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do klubu „Marco”. Nathan od razu poszedł po drinki. Wrócił po piętnastu minutach. Po wypiciu alkoholu. Poszliśmy tańczyć. Nagle podszedł do mnie przystojny brunet, poprosił do tańca. Zgodziłam się i już po chwili wirowałam na parkiecie. Był znakomitym tancerzem. Potem były odbijane. W końcu uświadomiłam sobie, że już chyba z każdym facetem na tej imprezie zatańczyłam. Byłam z siebie dumna. Około 03: 00 wróciłam do domu. Poszłam pod prysznic. Potem przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
                                                           ***
Kolejnego dnia obudziłam się nawet wyspana. No bo dzisiaj spałam cztery godziny. Łał… rekord.  Poszłam pod prysznic. Umyłam włosy i zrobiłam makijaż. Potem rozczesałam i wysuszyłam moje śliczne kudły. Ułożyłam je w koka. Poszłam do garderoby. Postanowiłam ubrać to:
macie macie
Zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie dwa tosty z nutellą. Wzięłam jeszcze jabłko na drogę i wyszłam z domu. Po dokładnym zakluczeniu willi pokierowałam się w stronę budy. Dotarłam po dziesięciu minutach. Domyśliłam się o czym wszyscy gadają. O śmierci taty Megi. Jakoś w ogóle nie było mi go żal. Niestety, trzeba było udawać. L Zobaczyłam, że w kącie na trawie siedzi w okropnym stanie Megi. Podeszłam do niej.
- Hej kochana! Tak mi przykro!- udawałam załamaną.
- Hej! Ty to rozumiesz?! Zastrzelili go!?- wybuchła płaczem.
- Tak, wiem! Mówili wczoraj o tym w telewizji… tak mi przykro!- prawie co się popłakałam.
- Chodźmy już na lekcje.- zaproponowała.
- Okey!- przytaknęłam.
Weszłyśmy do szkoły. Podeszłam jeszcze do mojej szafki i wyciągnęłam potrzebne książki. Nagle dostałam SMS-a. Brzmiał tak:
„ I jak tam ci idzie udawanie milutkiej?”- Nathan
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam:
„ A wiesz, że doskonale! Ale nie piszcie do mnie bo wiecie teraz muszę ją pocieszać :D”
Już nic nie napisali. Pewnie nie chcieli mnie wkurzać. Schowałam telefon do torby i poszłam do Megi. Miałyśmy teraz matematykę. Cały czas byłam zajęta myśleniem o kolejnym wyścigu, w którym miałam brać udział. Z tą myślą przetrwałam kolejne lekcje. Ostatni miałam WF. Pani powiedziała, że dzisiaj mamy z chłopakami. Poszłam się przebrać w to:
Na WF.

Zadzwonił dzwonek. Razem z kilkoma koleżankami poszłam na boisko. Byli już tam chłopacy między innymi Louis i Justin- najpopularniejsi chłopacy w szkole. Zaczęliśmy grać w piłkę nożną. Moja drużyna wygrywała 3:0 dzięki moim bramkom. Na koniec wygrałyśmy z tym oto wynikiem: 4:1. Poszłam się przebrać i wyszłam ze szkoły. W domu byłam po około piętnastu minutach. Wchodząc do kuchni poczułam cudownie zapachy dochodzące z kuchni. Okazało się, że Gerda, czyli nasza kucharka ugotowała spaghetti. Nałożyła mi na talerz i zaczęłam jeść. Po skończonym posiłku poszłam do mojego pokoju odrobić lekcje. Po około trzydziestu minutach skończyłam i weszłam na facebooka i twittera. Popisałam trochę ze znajomymi. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się nazwa:
„Lara :**”
Od razu odebrałam:
Rozmowa telefoniczna: (Rose kolorem czarnym, Lara zielonym)
Hejka, co tam?!!
No wszystko okey. Dzwonię do ciebie po to żeby zapytać czy dzisiaj do nas wpadniesz?
No pewnie że tak!
No to super! Przyjechać po ciebie?
Spokojnie przyjadę moim samochodem.
Okey to do zobaczenia! Uwielbiam Cię ;*
Ja ciebie też to papa !
Pa!
Kiedy skończyłyśmy rozmawiać poszłam się przebrać. Założyła to:
hmm...
Włosy zostawiłam tak jak były. Poszłam do garażu i wyprowadziłam mój samochód:

Wsiadłam auta i pojechałam do moich przyjaciół. Weszłam do domu i skierowałam się do salonu. Zastałam tam ich oglądających jakiś film.  Przywitałam się z nimi mocnym uściskiem.  Usiadłam obok nich na kanapie i zapytałam:
- To co robimy?- zapytałam.
- Oglądamy film.- powiedzieli równo.
- Okey… proponuję „ Komedia Romantyczna”- zaproponowałam,- Podobno fajny.- dodałam. Wszyscy przytaknęli i już po chwili oglądaliśmy. Prawie cały czas się śmialiśmy. Film był naprawdę zajebisty. Potem było już późno, dlatego  stwierdziłam, że jadę do domu. Może chociaż raz się wyśpię. Pożegnałam się z nimi i pojechałam do domu. Zrobiłam sobie jakąś tam kolację, którą zjadłam w moim pokoju.  Potem poszłam się umyć i ubrałam się w piżamę. Byłam naprawdę zmęczona. Zasnęłam od razu.
                                                         ***
Kolejnego dnia obudziłam się wypoczęta. Po wielu staraniach w końcu wylazłam z mojego ciepłego łóżeczka i poszłam do łazienki. Jak zwykle prysznic, mycie włosów, makijaż i szukanie ciuchów. Dzisiaj zdecydowałam się na ten strój:
GRrrrr
Z włosów zrobiłam kłosa na bok. Poszłam na śniadanie. Zrobiłam sobie czekoladowe kuleczki z mlekiem. Mm… pycha. Gdy zjadłam poszłam do szkoły. Po drodze zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się nazwa:
„Zayn :D”
Odebrałam:
Rozmowa telefoniczna… ( Rose czarnym Zayn fioletowym)
Witam szefa!-
Chacha witam! Co robisz?
No właśnie idę do szkoły, a co?
Nie nic, to nie będę ci dużo zajmował. Idziesz na pogrzeb tego skurwiela?
Yhym… niestety, a co?
Nie nic tak się pytam J Ubierz się ładnie.
Chacha tak!
Okey kończę papa!
Papa!

Tak zakończyłam moją rozmowę z Zaynem. Byłam już obok szkoły. Miałam na szczęście dzisiaj tylko cztery lekcje, dlatego, że potem mieliśmy iść do domu się przebrać, a potem na pogrzeb. Zadowolona poszłam do szkoły. Nie było dzisiaj Megi, z czego bardzo się cieszyłam, bo nie muszę wysłuchiwać jej jęków. Poszłam do szafki i wyciągnęłam książki. Poszłam pod klasę. Reszta lekcji minęła mi w miarę szybko. Gdy doszłam do domu przebrałam się w to:
 pogrzeb

Włosy zostawiłam rozpuszczone. Wzięłam jeszcze szybko suchą bułkę i wyszłam z domu. W kościele byłam po pięciu minutach. Usiadłam na chórze. Msza była nudna, potem procesja na cmentarz i nareszcie do domciu. Jak tam było nudno. Gdy weszłam do domu to ściągnęłam szpilki. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Po chwili odpoczynku pognałam do kuchni. W piekarniku znalazłam lazanię. Ogrzałam i zjadłam z apetytem. Poszłam do mojego pokoju i wzięłam laptopa na kolana. Położyłam się na łóżku i weszłam na facebooka. Dużo znajomych współczuło Megi. Ja nie. I tam przed laptopem przesiedziałam do późnych godziny. Około 24:00 poszłam się umyć i spać.
                                                           ***
Kolejnego dnia obudziłam się około 12:00. Pomyślałam, że dziś mam kolejny wyścig. Już nie mogłam się doczekać. Poszłam do łazienki. Umyłam się, zrobiłam mocny makijaż i rozczesałam włosy. Potem ubrałam się w to:
Impreze
I poszłam coś zjeść. Zrobiłam sobie kanapki z pomidorem. Potem poszłam do garażu i odjechałam tym samochodem:
Kierowałam się w stronę domu moich przyjaciół. Jadąc z prędkością 200km/h byłam tam po pięciu minutach. Wysiadłam z samochodu i poszłam do domu. Jak się okazało wszyscy byli w kuchni i gotowali obiad. Pomogłam im trochę, a potem zaczęliśmy jeść. Po obiedzie zaczęliśmy rozmawiać o wyścigach. Chłopacy poszli jeszcze dokładnie sprawdzić mój samochód, a ja poszłam się przebrać w to:
Wyścig :
Zrobiłam mocny makijaż i zeszłam na dół. Była już 16:00, dlatego pojechaliśmy na miejsce tego wydarzenia. Jeszcze nie było nikogo, dlatego mogliśmy się spokojnie rozłożyć ze wszystkimi sprzętami. Po około godzinie wszyscy zaczęli się zbierać. Siedziałam na masce mojego samochodu i czekałam na mojego przeciwnika. Miałam się ścigać z niejakim Maxem George. Byłam od niego sto razy lepsza, dlatego nie miałam co się martwić. Po chwili się pojawił. Gdy wybiła odpowiednia godzina wsiedliśmy do aut. Jakiś przystojny mężczyzna odliczał:
3…2…1… START!
Ruszyliśmy z piskiem opon. Na początku już go wyprzedziłam. Na mecie byłam oczywiście pierwsza. Mój gang od razu do mnie przybiegł i zaczął gratulować, tak jak zwykle. Po tym jak zawsze impreza. Taka nasza tradycja. Dzisiaj nie wracałam do domu, tylko zostawałam u mojej paczki.
                                                           ***
 Kolejnego dnia obudziłam się z bardzo bolącą głową. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie zimny prysznic. Potem ubrałam się w to:
Ziomalowod
Po wykonaniu tej czynności postanowiłam pójść na dół w celu poszukania jakiejś tabletki. Zastałam tam Toma, który leżał na stole z proszkami na ból głowy i butelką wody. Podeszłam do niego i mu to zabrałam, po czym usiadłam na blacie i połknęłam leki. Nagle zobaczyłam, że ze schodów schodzi jakaś dziewczyna. Tom też odwrócił się do mnie i zapytał po cichu:
- Ejj kto to jest?- ja tylko wzruszyłam ramionami i parzyłam na każdy ruch blondynki. Weszła ona do kuchni:
- Cześć!- powiedziała sztucznie. Tom jak zwykle nie owijał w bawełnę. Mówił od rzeczy:
-Kim jesteś?- zapytał.
- No… yyy… - cały czas się jąkała- dziewczyną Nathana.-odpowiedziała dumnie. Ja wyplułam wodę, którą właśnie piłam. Zobaczyłam, że po schodach schodzi zaspana Lara. Weszła do kuchni i spojrzała na „tajemniczą nieznajomą” wkurwiona.  Po chwili zapytała:
- Kto to jest i co robi w moim domu?- mówiła od rzeczy.
- To jest „ Podobno” dziewczyna Nathana.- odpowiedziałam robiąc w powietrzu cudzysłów na słowo „podobno”. Lara odpowiedziała krótkim „Acha?” i podeszła do lodówki. W tym czasie do pomieszczenia wszedł Nath. Spojrzał najpierw na blondynę, a potem na nas. Tak kilka razy. Podszedł do dziewczyny i powiedział:
- Wypierdalaj z mojego domu. To była nic nieznacząca noc!- krzyknął. Blondynka chyba naprawdę się wystraszyła, bo od razu pobiegła na górę po swoje rzeczy i już po chwili jej nie było.                                                          Gdy wszyscy wstali zjedliśmy śniadanie. Oznajmiłam im, że muszę już wracać do domu, ponieważ umówiłam się z rodzicami. Pobiegłam jeszcze na górę przebrać się w to:
hsgfdsn

Pojechałam do domu. Ustawiłam samochód w garażu i weszłam do salonu. Przywitałam się z rodzicami. To z nimi spędziłam cały dzień…


NO I JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ :D MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBA!!

CZYTASZ=KOMENTUJESZ






1 komentarz:

  1. Zapowiada się ciekawe opowiadanie :))) Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń