piątek, 21 marca 2014

Rozdział 2

Kolejnego dnia obudziłam się wściekła. Nie ma to jak wstać lewą nogą. Wściekła, że dziś będzie Megi i będzie jej cholerne biadolenie mnie przytłacza. Kompletnie załamana poszłam do łazienki. Wzięłam szybki i zimny prysznic, na złagodzenie mojego humorku, żeby nie palnąć czegoś. Wydałaby się wtedy moja prawdziwa natura. Szybko wysuszyłam włosy i poszłam do mojego pokoju. Zajrzałam do szafy i wyciągnęłam to:
Sweeet
Zrobiłam lekki makijaż a włosy związałam w wysokiego kucyka. Zeszłam na śniadanie. Zjadłam dwa tosty z nutellą i wzięłam jabłko na drogę. Wyszłam z domu. Na parkingu szkolnym byłam po piętnastu minutach. Weszłam przez bramę i ujrzałam Megi. Zadowolona (na niby) podeszłam do niej i dałam jej całusa na powitanie i zaczęłyśmy gadać.  Nagle temat zszedł na temat mojego gangu. Megi zaczęła:
- Słyszałaś o tym najgroźniejszym gangu w mieście?- zapytała.
- No coś mi się o uszy obiło.-odpowiedziałam bez emocji.- coś się stało?- zapytała.
- No nie nic, ale słyszałam, że mają jakąś dziewczynę, która wygrywa wszystkie wyścigi.- powiedziała zaaferowana.
- Acha?- powiedziałam ze znakiem zapytania.- Po co się nimi interesujesz?- zapytałam ni stąd, ni zowąd.
- No nie wiem! Tak sobie…- powiedziała.- Idziemy na lekcję?- zapytała.
- Pewnie -powiedziałam zdezorientowana  i pokierowałyśmy się w stronę klasy. Usiadłyśmy na naszym stałym miejscu i zaczęłyśmy jeszcze chwilę rozmawiać.  Po chwili weszła nauczycielka do klasy i zaczęła się lekcja. Po 45 minutach udręki się skończyła. Wyszłyśmy z pomieszczenia i podeszłyśmy do naszych szafek. Włożyłyśmy książki i pokierowałyśmy się pod inną klasę. I tak minęły kolejne lekcję.  Do domu wróciłam około czternastej. Postanowiłam zadzwonić do Lary.
 Rozmowa telefoniczna… ( Rose czarny, Lara fioletowy)
Hejo!
Hejka!
Co robisz???
No właśnie siedzimy wszyscy i się nudzimy. A ty?
Ta ja leżę i się nudzę.
No to wpadaj do nas!
Chacha nie no nie chcę wam przeszkadzać!
Ty nigdy nie przeszkadzasz!
No okey! Będę za góra pół godziny.
Czekamy! To papa J
Od razu pobiegłam do łazienki. Włosy związałam w luźnego koka i zrobiłam makijaż. Potem poszłam do garderoby i założyłam to:Spotkaććć

Wbiegłam jeszcze do kuchni i wzięłam banana na drogę. Tym razem wybrałam to auto:
Pojechałam do moich przyjaciół. Stanęłam przed domem i pokierowałam się w stronę wejścia. Oczywiście bez pukania weszłam i od razu poszłam do salonu, ponieważ słyszałam  stamtąd śmiechy. Weszłam i usiadłam obok nich na kanapie:
- Siemka!- powiedział Zayn, a reszta za nim.
- Hejo!-Odpowiedziałam.
- I jak tam było dzisiaj w szkole, bo nie raczyłaś do nas napisać.- odpisał ze smutną minką Liam.
- Oj przepraszam was.- przytuliłam go- ale nie wiem czemu, Megi gadała dziś coś o naszym gangu, że podobno jedna z tych, która do niego należy, to jest najlepsza i…- nie dokończyłam, bo Nathan mi przerwał.
- Ale skąd ona mogła o nas słyszeć, Przepraszam bardzo?- zapytał się. Wszyscy wzruszyliśmy tylko ramionami. Dzisiaj nie mieliśmy ochoty na imprezę, dlatego postanowiliśmy urządzić sobie wieczór filmowy. Ja i Lara miałyśmy jechać do sklepu po słodycze. Poszłyśmy się przebrać, na włazie jakby w supermarkecie był ktoś z mojej szkoły. Pobiegłam do mojego pokoju. Wybrałam to:
na szybko
Włosy związałam w luźnego koka. Zeszłam na dół. Czekała już tam na mnie Lara ubrana tak:
grugru
 Wsiadłyśmy do mojego samochodu i pojechałyśmy do najbliższego supermarketu. Weszłyśmy i pokierowałyśmy się w stronę półek ze słodyczami. Gdy wybierałyśmy chipsy nagle zauważyłam Megi. Szturchnęłam Larę. Ta się na mnie dziwnie spojrzała. Pokazywałam jej oczami, ale nie zdążyłam. Moja rówieśniczka ze szkoły do nas podeszła:
- O hej!- powiedziała- Nie mówiłaś, że tu będziesz.
- No wiesz plany się zmieniają.-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
- No tak.- odpowiedziała- to może się razem pouczymy?
- Wiesz co, akurat już się umówiłam z koleżanką.- odpowiedziałam pospiesznie.
- A to może mogę się razem z wami wybrać ?- zapytała. Wtedy wtrąciła się Lara:
- Sorry, że wam przerywam, ale chyba z Rose musimy już iść, ponieważ jesteśmy umówione.-powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Byłam jej za to wdzięczna. Poszłyśmy jeszcze po żelki i alkohol. Przy okazji zabierając papierosy dla Zayna i Toma. Podeszłyśmy do kasy. Zapłaciłyśmy i pojechałyśmy do domu. Zaparkowałyśmy i weszłyśmy do domu. Pokierowałyśmy się do kuchni i wszystko przygotowałyśmy. Potem poszłyśmy do chłopaków. Rzuciłyśmy w nich papierosami i rozsiadłyśmy się wygodnie na fotelach. Wzięłam paczkę chipsów i zaczęliśmy oglądać. Dzisiaj postawiliśmy na film na faktach, czyli „Mój Biegun”. Trzeba było przyznać, że był naprawdę fajny. Gdy się skończył opowiedziałam im o spotkaniu Megi. Wszyscy się śmiali tym, jak Lara ją spławiła. I tak długo jeszcze rozmawialiśmy. Zasnęłam na fotelu.
                                                                  ***
Kolejnego dnia obudził mnie budzik, który mam codziennie włączony. Byłam cała obolała. Zlazłam z fotela i chyba na coś nadepnęłam, to znaczy chyba na kogoś. Jak się okazało był to Nathan. Moją stopę postawiłam na jego uchu. On cały czas jęczał, a ja tak się śmiałam, że  po chwili wszyscy się obudzili. Gapili się na nas jak na idiotów. Po chwili Nath się też śmiał. Wtedy przypomniałam sobie o szkole. Wybiegłam z pokoju i pognałam do mojego pokoju. Ubrałam się w to:
Yellow
I poszłam do łazienki. Włosy związałam w kłosa na bok i zrobiłam lekki makijaż, jaki mam w zwyczaju szkolnym. Potem zbiegłam na dół do kuchni. Wszyscy już tam  siedzieli i pili kawę. Gdy mnie zobaczyli w tradycyjnych pastelowych kolorach wybuchli śmiechem. Nie dziwię się. Zostało mi jeszcze 9 tygodni do pokazania mojej natury. Wzięłam jabłko na drogę z koszyczka na stole. Pożegnałam się ze wszystkimi. Byli zawiedzeni, że już jadę, ale przecież muszę jeszcze odstawić samochód do garażu i iść na piechotę do szkoły. Po kilkunastu minutach byłam w domu. Wzięłam torbę z książkami i pognałam do szkoły. Gdy weszłam na jej teren zauważyłam Megi gadającą z Louisem, Carą, Abbe i Jamsem. Podeszłam do nich. Lou wydawał mi się dzisiaj jakiś dziwny. Bardzo mi się przeglądał. Olałam to. Potem zadzwonił dzwonek na lekcję. Pognałyśmy więc  z  Megi do klasy. Po tej lekcji, gdy stałyśmy obok mojej szafki zaczęła mówić:
- Czemu mnie wczoraj olałaś?- zapytała patrząc mi prosto w oczy z bólem. Ja jak to ja w myśli musiałam do siebie gadać: „ Ale idiotka, ale idiotka”- powtarzałam sobie w mojej jakże to mądrej główne. Wróciłam na ziemię. Zaczęłam mówić:
- Po prostu była u mnie kuzynka, której nie widziałam od dawna i chciałyśmy trochę czasu spędzić razem.- kłamałam jak z nut.- Ojj nie gniewaj się na mnie!- szturchnęłam ją w żarcie.
- Acha, to kiedy się spotkamy tak po szkole?- zapytała.
- Wiesz co… - nie wiedziałam co odpowiedzieć- jakoś się umówimy. Chodź pod sale gdzie mamy mieć kolejną lekcję.- powiedziałam i pociągnęłam ją w stronę klasy nr 200. Tak minęły mi kolejne lekcję, na których marzyłam o powrocie do domu i zadzwonieniu do Lary. Wreszcie nadszedł upragniony czas. Wyszłam ze szkoły i pokierowałam się w stronę domu. Nagle zadzwonił mój telefon. Pokazała się nazwa „Liaś”. Odebrałam.
Rozmowa telefoniczna… (Rose czarny, Liam fioletowy)
Halo
Siemka! Co robisz?
No wracam ze szkoły, a co ?
No bo mamy misję… o 15:00 bądź gotowa. Okey?
No dobra.
To papa!
Pa
Rozłączyłam się i weszłam do domu. Szybko zjadłam obiad i poszłam do mojego pokoju.  Była dopiero 14:30, dlatego postanowiłam zrobić lekcje. Potem poszłam się szykować  w strój do pracy, czyli czarne legginsy, czarny T-shirt, czarna bluza z kapturem i glany. Włosy jak zwykle związałam w kucyka i  zbiegłam po schodach na dół. Wyciągnęłam z lodówki sok bananowy i usiadłam na blacie. Zaczęłam pić. Spojrzałam w okno i ujrzałam czarnego vana. Wyszłam więc z domu i wsiadłam do samochodu. Byli już tam wszyscy. Opowiedziałam im o mojej wymówce, na co oni zaczęli się głośno śmiać. Po chwili zapytałam:
- No więc, jaka dziś misja?- uśmiech zagościł na mojej buźce, bo w końcu kocham wyzwania.
- Musimy porwać taką jedną laskę.- powiedział zacierając ręce Nath. Wszyscy się zaśmialiśmy.
- Jaki plan?- zapytałam Zayna.
- Wjeżdżamy na posesję. Wybiegamy. Ja, Nathan i Liam idziemy tylnym wejściem a wy z Larą tym normalnym. I to wy porywacie. My przetrzymujemy służbę. – wytłumaczył.
- A tak w ogóle to kogo porywamy?- spytałam.
- Cara Jones.- powiedział bez emocji.
- Kogo?!- zapytałam wytrzeszczając oczy.
- No Care Jones. Znasz ją?- zapytali.
- No jasne! Należy do szkolnej elity, dziewczyna Louisa Tomlinsona.- odpowiedziałam.
- Jak to jego dziewczyna?!- zapytali równo.
- No normalnie, a co?- powiedziałam zirytowana.
- Bo to on to zlecił.- odpowiedział Liam.
- Co?!?- krzyknęłam.
- A ciul z tym!- powiedział. – On ma potem przyjść.
- A jak mnie rozpozna?- przestraszałam się.
- On cię nie wyda, bo się nas w pewnym sensie boi.
Nagle odezwał się Tom, że już jesteśmy na miejscu. Założyliśmy kominiarki i niezauważeni weszliśmy na teren jej domu. Rozdzieliliśmy się tak, jak mieliśmy ustalone w planie. Zadzwoniłyśmy do drzwi. Otworzyła nam ona. Szybko zakryłyśmy jej buzię rękoma, na których były rękawiczki i wyprowadziłyśmy ją z budynku. Szybko wzięłyśmy ją do samochodu i zadzwoniłyśmy do chłopaków. Po chwili byli koło nas. Cara siedziała pomiędzy nami przestraszona. Po chwili Zayn zaproponował abyśmy zdjęli kominiarki. Wszyscy zdjęli oprócz mnie. Po chwili się odezwał Nathan:
- Rose pokaż się koleżance.- zaśmiał się. Ja również. Po chwili się jej pokazałam. Krzyknęła z przerażenia.
- Rose, to ty?- zapytała ze zdziwieniem.
- A co nie poznajesz swojej koleżanki?- spytałam z wrednym uśmieszkiem.
- Ale Rose, przecież ty nie jesteś w żadnym gangu!- powiedziała.
- Chacha!- zaśmiałam się- mylisz się, ale nie smutaj nigdy stąd nie uciekniesz!- powiedziałam milutko.
- Ale jak to??!- krzyknęła.
- Normalnie- odpowiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się w domu. Zayn trzymał Carę, żeby nie uciekła, a my weszliśmy. Zaprowadzili ją do „Pokoju dla więźniów” i zamknęli  na klucz. Poszłam do kuchni się czegoś napić, a po chwili dołączyła do mnie Lara. Zaczęłyśmy gadać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Tomlinsona i od razu zamarłam. Nagle Zayn krzyknął, że mamy iść po Carę. Pobiegłyśmy po nią i zaprowadziłyśmy do salonu. Gdy Louis mnie zobaczył zatkało go. Nie wiedział co powiedzieć. Po chwili się odezwał:
- Rose, co ty tu robisz?- zapytał zdezorientowany.
- Nie widać?! Jestem w gangu!- powiedziałam wściekła.
- Nie wierzę!- powiedział opadając na fotel.
- To uwierz!- uśmiechnęłam się do niego.- a tak w ogóle dlaczego kazałeś nam porwać Carę?- zapytałam, a on w tej chwili na nią spojrzał z nienawiścią:
- Louis, to prawda co ona mówi?- krzyknęła z żalem. – Jak mogłeś!- rozbeczała się.
- Ojj nie histeryzuj!- powiedział Louis.- I tak nigdy stąd nie wyjdziesz o ile przeżyjesz.- powiedział z chytrym uśmieszkiem. Szczerze mówiąc to go o takie coś nie podejrzewałam.
- Odprowadźcie ją z powrotem do pokoju.- powiedział i zwrócił się do mnie:
- Możemy pogadać na osobności ?
- Ta pewnie, chodź do kuchni.
( Rozmowa-  Rose czarnym, Louis pomarańczowym)
Muszę cię o coś zapytać
No o co ?
Długo jesteś w gangu?
Ta jak już wiesz, że jestem w gangu to wiedz, że jestem w nim 2 lata. Wydasz mnie ?
Nie. Bo nie chcę, ponieważ  ty powiesz o tym, że miałem coś wspólnego z porwanie Cary.
Dzięki jesteś wielki. Pamiętaj w szkole jestem aniołkiem.
Tak tak.

I tak skończyła się nasza rozmowa. Louis poszedł jeszcze do chłopaków uzgodnić sprawy związane z jego byłą dziewczyną. Ja w tym czasie szykowałam się na kolejną imprezę, tym razem i z Louisem. Wzięłam szybki prysznic i założyłam to:
Studniówka
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół. Czekali już tam wszyscy. Pojechaliśmy do kluby „Oko jak Maroko” i to tam spędziłam całą noc. Do domu wróciłam około 04:00. Byłam bardzo zmęczona, dlatego zasnęłam od razu.
                                                           ***
Kolejnego dnia obudziłam się kompletnie niewyspana. Leniwie wywlekłam się z mojego ciepłego łóżeczka i poszłam do łazienki. Zimny prysznic na ochłodę  to było to. Po tej czynności poszłam do garderoby i zaczęłam modlić się przed szafą. Po chwili zdecydowałam się na ten zestaw:
DADADADA

Włosy związałam w koka i bez śniadania wyszłam do szkoły. Gdy przekroczyłam jej mury zauważyłam pełno ulotek o Carze. Udawałam, że nie wiem o co chodzi. Louis siedział podobno „załamany” na murku. Poszłam do Megi. Była ona bardzo zmartwiona, zresztą tak jak ja. Podobno. Potem były lekcje, na których cały czas o niej trąbili. Czy ktoś jej nie widział… i takie bla bla bla. Na szczęście w końcu lekcje się skończyły, dlatego od razu poszłam do domu. Zjadłam obiad i poszłam odrabiać lekcje. Po tej czynności włączyłam telewizję i tak minął mi cały dzień.
                                                                     ***
Przez kolejne dni wiecznie trąbili o Carze. Mnie to szczerze mówiąc nie obchodziło, bo tylko ja i Louis wiedzieliśmy gdzie ona jest.
Nareszcie nadszedł piątek. Cały dzień chodziłam cała w skowronkach, ponieważ mam dziś wyścig. Mam się ścigać z nijakim Karłem Jones. Jest totalną porażką, ale pomińmy ten fakt. I tak na pewno wygram! Założyłam to :
 Blabka

Pomalowałam się i wyszłam z domu. Wsiadłam do mojego sportowego samochodu:
I pojechałam do domu chłopaków i Lary. Byłam tam po pięciu minutach. Weszłam do domu i pokierowałam się do salonu. Siedział tam cały gang razem z Carą. Przywitałam się z nimi. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na moją koleżankę ze szkoły. Była zapłakana i poobijana. Po chwili zapytałam :
- Kto ją tak pobił?
- Louis.- odpowiedział Nathan.
- Jak to on!- krzyknęłam.- nie wierze!- dopowiedziałam.
- To uwierz!- powiedział Zayn.
- Ale wy jej nie będziecie bić ?- ruszyło mnie sumienie.
- My nie! Chyba, że będzie nieposłuszna. – powiedział Liam. Wtedy odezwał się Zayn:
- Dobra Rose, skończmy ten temat. Idziemy sprawdzić twój samochód, a wy tu zostańcie z nią.- powiedział i wraz z Nathanem, Tomem i Liamem założyli kurtki i wyszli. My z Larą wygodnie rozłożyłyśmy się na kanapie. Poklepałyśmy Carze na fotelu, aby mogła usiąść. Niepewnie to zrobiła. Zaczęłyśmy gadać. Nagle odezwała się nasza porwana:
- To ty się ścigasz Rose?- zapytała.
- No i?-zapytałam.
- No nic! Po prostu nie podejrzewała bym ciebie o podejrzewała. Wypuście mnie!- pobeczała się.
- Nie!- powiedziała Lara.
- Dlaczego!- wybuchła.
- Bo mamy takie zadanie.- odpowiedziałam i wyciągnęłam telefon, ponieważ usłyszałam wibrację. Był to SMS-s od Zayna, o treści:
„Okey, zamknijcie ją i chodźcie, wyjeżdżamy!”
Nie odpisywałam, tylko zaprowadziłam Carę do pokoju i dokładnie zamknęłam. Poszłyśmy do samochodu i po kilku minutach byliśmy na miejscu. Spokojnie się rozłożyliśmy ze sprzętami i czekaliśmy na mojego przeciwnika. Zjawił się po dobrych kilkunastu minutach. Oczywiście zaczęłam na niego przeklinać. Potem zaczął się wyścig. Jak zwykle wygrałam. Następnie impreza. I tak spędziłam cały weekend. W ogóle nie wracałam do domu.


No witam! No to macie rozdział :) Widzimy się 21.04.2014r. 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ !






7 komentarzy:

  1. jakie fajne :) A kiedy pojawi się Harry ? Masz talent!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry pojawi się być może w 3 lub 4 rozdziale :P Cieszę się, że komentujecie! :** Mari

      Usuń
  2. Najlepsza! To sie nazywa talent!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chcę nowy rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero zaczęłam czytać, ale jest zajebisty! Pisszzz kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam od niedawna, ale super!

    OdpowiedzUsuń