Kolejnego
dnia obudziłam się wściekła. Nie ma to jak wstać lewą nogą. Wściekła, że dziś
będzie Megi i będzie jej cholerne biadolenie mnie przytłacza. Kompletnie
załamana poszłam do łazienki. Wzięłam szybki i zimny prysznic, na złagodzenie
mojego humorku, żeby nie palnąć czegoś. Wydałaby się wtedy moja prawdziwa
natura. Szybko wysuszyłam włosy i poszłam do mojego pokoju. Zajrzałam do szafy
i wyciągnęłam to:
Zrobiłam
lekki makijaż a włosy związałam w wysokiego kucyka. Zeszłam na śniadanie.
Zjadłam dwa tosty z nutellą i wzięłam jabłko na drogę. Wyszłam z domu. Na
parkingu szkolnym byłam po piętnastu minutach. Weszłam przez bramę i ujrzałam
Megi. Zadowolona (na niby) podeszłam do niej i dałam jej całusa na powitanie i
zaczęłyśmy gadać. Nagle temat zszedł na temat
mojego gangu. Megi zaczęła:
- Słyszałaś
o tym najgroźniejszym gangu w mieście?- zapytała.
- No coś mi
się o uszy obiło.-odpowiedziałam bez emocji.- coś się stało?- zapytała.
- No nie
nic, ale słyszałam, że mają jakąś dziewczynę, która wygrywa wszystkie wyścigi.-
powiedziała zaaferowana.
- Acha?-
powiedziałam ze znakiem zapytania.- Po co się nimi interesujesz?- zapytałam ni
stąd, ni zowąd.
- No nie
wiem! Tak sobie…- powiedziała.- Idziemy na lekcję?- zapytała.
- Pewnie
-powiedziałam zdezorientowana i pokierowałyśmy
się w stronę klasy. Usiadłyśmy na naszym stałym miejscu i zaczęłyśmy jeszcze
chwilę rozmawiać. Po chwili weszła
nauczycielka do klasy i zaczęła się lekcja. Po 45 minutach udręki się
skończyła. Wyszłyśmy z pomieszczenia i podeszłyśmy do naszych szafek.
Włożyłyśmy książki i pokierowałyśmy się pod inną klasę. I tak minęły kolejne
lekcję. Do domu wróciłam około
czternastej. Postanowiłam zadzwonić do Lary.
Rozmowa telefoniczna… ( Rose czarny, Lara
fioletowy)
Hejo!
Hejka!
Co robisz???
No
właśnie siedzimy wszyscy i się nudzimy. A ty?
Ta ja leżę i
się nudzę.
No
to wpadaj do nas!
Chacha nie
no nie chcę wam przeszkadzać!
Ty
nigdy nie przeszkadzasz!
No okey!
Będę za góra pół godziny.
Czekamy!
To papa J
Od razu
pobiegłam do łazienki. Włosy związałam w luźnego koka i zrobiłam makijaż. Potem
poszłam do garderoby i założyłam to:
Wbiegłam
jeszcze do kuchni i wzięłam banana na drogę. Tym razem wybrałam to auto:
Pojechałam
do moich przyjaciół. Stanęłam przed domem i pokierowałam się w stronę wejścia. Oczywiście
bez pukania weszłam i od razu poszłam do salonu, ponieważ słyszałam stamtąd śmiechy. Weszłam i usiadłam obok nich
na kanapie:
- Siemka!-
powiedział Zayn, a reszta za nim.
- Hejo!-Odpowiedziałam.
- I jak tam
było dzisiaj w szkole, bo nie raczyłaś do nas napisać.- odpisał ze smutną minką
Liam.
- Oj
przepraszam was.- przytuliłam go- ale nie wiem czemu, Megi gadała dziś coś o
naszym gangu, że podobno jedna z tych, która do niego należy, to jest najlepsza
i…- nie dokończyłam, bo Nathan mi przerwał.
- Ale skąd
ona mogła o nas słyszeć, Przepraszam bardzo?- zapytał się. Wszyscy wzruszyliśmy
tylko ramionami. Dzisiaj nie mieliśmy ochoty na imprezę, dlatego postanowiliśmy
urządzić sobie wieczór filmowy. Ja i Lara miałyśmy jechać do sklepu po
słodycze. Poszłyśmy się przebrać, na włazie jakby w supermarkecie był ktoś z
mojej szkoły. Pobiegłam do mojego pokoju. Wybrałam to:
Włosy
związałam w luźnego koka. Zeszłam na dół. Czekała już tam na mnie Lara ubrana
tak:
Wsiadłyśmy do mojego samochodu i pojechałyśmy
do najbliższego supermarketu. Weszłyśmy i pokierowałyśmy się w stronę półek ze
słodyczami. Gdy wybierałyśmy chipsy nagle zauważyłam Megi. Szturchnęłam Larę.
Ta się na mnie dziwnie spojrzała. Pokazywałam jej oczami, ale nie zdążyłam.
Moja rówieśniczka ze szkoły do nas podeszła:
- O hej!-
powiedziała- Nie mówiłaś, że tu będziesz.
- No wiesz
plany się zmieniają.-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
- No tak.-
odpowiedziała- to może się razem pouczymy?
- Wiesz co,
akurat już się umówiłam z koleżanką.- odpowiedziałam pospiesznie.
- A to może
mogę się razem z wami wybrać ?- zapytała. Wtedy wtrąciła się Lara:
- Sorry, że
wam przerywam, ale chyba z Rose musimy już iść, ponieważ jesteśmy
umówione.-powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Byłam jej za to wdzięczna.
Poszłyśmy jeszcze po żelki i alkohol. Przy okazji zabierając papierosy dla
Zayna i Toma. Podeszłyśmy do kasy. Zapłaciłyśmy i pojechałyśmy do domu.
Zaparkowałyśmy i weszłyśmy do domu. Pokierowałyśmy się do kuchni i wszystko
przygotowałyśmy. Potem poszłyśmy do chłopaków. Rzuciłyśmy w nich papierosami i
rozsiadłyśmy się wygodnie na fotelach. Wzięłam paczkę chipsów i zaczęliśmy
oglądać. Dzisiaj postawiliśmy na film na faktach, czyli „Mój Biegun”. Trzeba
było przyznać, że był naprawdę fajny. Gdy się skończył opowiedziałam im o
spotkaniu Megi. Wszyscy się śmiali tym, jak Lara ją spławiła. I tak długo
jeszcze rozmawialiśmy. Zasnęłam na fotelu.
***
Kolejnego
dnia obudził mnie budzik, który mam codziennie włączony. Byłam cała obolała.
Zlazłam z fotela i chyba na coś nadepnęłam, to znaczy chyba na kogoś. Jak się
okazało był to Nathan. Moją stopę postawiłam na jego uchu. On cały czas jęczał,
a ja tak się śmiałam, że po chwili wszyscy
się obudzili. Gapili się na nas jak na idiotów. Po chwili Nath się też śmiał.
Wtedy przypomniałam sobie o szkole. Wybiegłam z pokoju i pognałam do mojego
pokoju. Ubrałam się w to:
I poszłam do
łazienki. Włosy związałam w kłosa na bok i zrobiłam lekki makijaż, jaki mam w
zwyczaju szkolnym. Potem zbiegłam na dół do kuchni. Wszyscy już tam siedzieli i pili kawę. Gdy mnie zobaczyli w
tradycyjnych pastelowych kolorach wybuchli śmiechem. Nie dziwię się. Zostało mi
jeszcze 9 tygodni do pokazania mojej natury. Wzięłam jabłko na drogę z
koszyczka na stole. Pożegnałam się ze wszystkimi. Byli zawiedzeni, że już jadę,
ale przecież muszę jeszcze odstawić samochód do garażu i iść na piechotę do
szkoły. Po kilkunastu minutach byłam w domu. Wzięłam torbę z książkami i
pognałam do szkoły. Gdy weszłam na jej teren zauważyłam Megi gadającą z Louisem,
Carą, Abbe i Jamsem. Podeszłam do nich. Lou wydawał mi się dzisiaj jakiś
dziwny. Bardzo mi się przeglądał. Olałam to. Potem zadzwonił dzwonek na lekcję.
Pognałyśmy więc z Megi do klasy. Po tej lekcji, gdy stałyśmy
obok mojej szafki zaczęła mówić:
- Czemu mnie
wczoraj olałaś?- zapytała patrząc mi prosto w oczy z bólem. Ja jak to ja w
myśli musiałam do siebie gadać: „ Ale idiotka, ale idiotka”- powtarzałam sobie
w mojej jakże to mądrej główne. Wróciłam na ziemię. Zaczęłam mówić:
- Po prostu
była u mnie kuzynka, której nie widziałam od dawna i chciałyśmy trochę czasu
spędzić razem.- kłamałam jak z nut.- Ojj nie gniewaj się na mnie!- szturchnęłam
ją w żarcie.
- Acha, to
kiedy się spotkamy tak po szkole?- zapytała.
- Wiesz co…
- nie wiedziałam co odpowiedzieć- jakoś się umówimy. Chodź pod sale gdzie mamy
mieć kolejną lekcję.- powiedziałam i pociągnęłam ją w stronę klasy nr 200. Tak
minęły mi kolejne lekcję, na których marzyłam o powrocie do domu i zadzwonieniu
do Lary. Wreszcie nadszedł upragniony czas. Wyszłam ze szkoły i pokierowałam
się w stronę domu. Nagle zadzwonił mój telefon. Pokazała się nazwa „Liaś”. Odebrałam.
Rozmowa telefoniczna… (Rose czarny,
Liam fioletowy)
Halo
Siemka! Co robisz?
No wracam ze
szkoły, a co ?
No bo mamy misję… o 15:00 bądź
gotowa. Okey?
No dobra.
To papa!
Pa
Rozłączyłam
się i weszłam do domu. Szybko zjadłam obiad i poszłam do mojego pokoju. Była dopiero 14:30, dlatego postanowiłam
zrobić lekcje. Potem poszłam się szykować
w strój do pracy, czyli czarne legginsy, czarny T-shirt, czarna bluza z
kapturem i glany. Włosy jak zwykle związałam w kucyka i zbiegłam po schodach na dół. Wyciągnęłam z
lodówki sok bananowy i usiadłam na blacie. Zaczęłam pić. Spojrzałam w okno i
ujrzałam czarnego vana. Wyszłam więc z domu i wsiadłam do samochodu. Byli już
tam wszyscy. Opowiedziałam im o mojej wymówce, na co oni zaczęli się głośno
śmiać. Po chwili zapytałam:
- No więc,
jaka dziś misja?- uśmiech zagościł na mojej buźce, bo w końcu kocham wyzwania.
- Musimy
porwać taką jedną laskę.- powiedział zacierając ręce Nath. Wszyscy się
zaśmialiśmy.
- Jaki
plan?- zapytałam Zayna.
- Wjeżdżamy
na posesję. Wybiegamy. Ja, Nathan i Liam idziemy tylnym wejściem a wy z Larą
tym normalnym. I to wy porywacie. My przetrzymujemy służbę. – wytłumaczył.
- A tak w
ogóle to kogo porywamy?- spytałam.
- Cara
Jones.- powiedział bez emocji.
- Kogo?!-
zapytałam wytrzeszczając oczy.
- No Care
Jones. Znasz ją?- zapytali.
- No jasne!
Należy do szkolnej elity, dziewczyna Louisa Tomlinsona.- odpowiedziałam.
- Jak to
jego dziewczyna?!- zapytali równo.
- No
normalnie, a co?- powiedziałam zirytowana.
- Bo to on
to zlecił.- odpowiedział Liam.
- Co?!?-
krzyknęłam.
- A ciul z
tym!- powiedział. – On ma potem przyjść.
- A jak mnie
rozpozna?- przestraszałam się.
- On cię nie
wyda, bo się nas w pewnym sensie boi.
Nagle
odezwał się Tom, że już jesteśmy na miejscu. Założyliśmy kominiarki i
niezauważeni weszliśmy na teren jej domu. Rozdzieliliśmy się tak, jak mieliśmy
ustalone w planie. Zadzwoniłyśmy do drzwi. Otworzyła nam ona. Szybko zakryłyśmy
jej buzię rękoma, na których były rękawiczki i wyprowadziłyśmy ją z budynku.
Szybko wzięłyśmy ją do samochodu i zadzwoniłyśmy do chłopaków. Po chwili byli
koło nas. Cara siedziała pomiędzy nami przestraszona. Po chwili Zayn
zaproponował abyśmy zdjęli kominiarki. Wszyscy zdjęli oprócz mnie. Po chwili
się odezwał Nathan:
- Rose pokaż
się koleżance.- zaśmiał się. Ja również. Po chwili się jej pokazałam. Krzyknęła
z przerażenia.
- Rose, to
ty?- zapytała ze zdziwieniem.
- A co nie
poznajesz swojej koleżanki?- spytałam z wrednym uśmieszkiem.
- Ale Rose,
przecież ty nie jesteś w żadnym gangu!- powiedziała.
- Chacha!-
zaśmiałam się- mylisz się, ale nie smutaj nigdy stąd nie uciekniesz!-
powiedziałam milutko.
- Ale jak
to??!- krzyknęła.
- Normalnie- odpowiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się w domu. Zayn trzymał Carę, żeby nie uciekła, a my weszliśmy. Zaprowadzili ją do „Pokoju dla więźniów” i zamknęli na klucz. Poszłam do kuchni się czegoś napić, a po chwili dołączyła do mnie Lara. Zaczęłyśmy gadać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Tomlinsona i od razu zamarłam. Nagle Zayn krzyknął, że mamy iść po Carę. Pobiegłyśmy po nią i zaprowadziłyśmy do salonu. Gdy Louis mnie zobaczył zatkało go. Nie wiedział co powiedzieć. Po chwili się odezwał:
- Normalnie- odpowiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się w domu. Zayn trzymał Carę, żeby nie uciekła, a my weszliśmy. Zaprowadzili ją do „Pokoju dla więźniów” i zamknęli na klucz. Poszłam do kuchni się czegoś napić, a po chwili dołączyła do mnie Lara. Zaczęłyśmy gadać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć. Usłyszałam głos Tomlinsona i od razu zamarłam. Nagle Zayn krzyknął, że mamy iść po Carę. Pobiegłyśmy po nią i zaprowadziłyśmy do salonu. Gdy Louis mnie zobaczył zatkało go. Nie wiedział co powiedzieć. Po chwili się odezwał:
- Rose, co
ty tu robisz?- zapytał zdezorientowany.
- Nie
widać?! Jestem w gangu!- powiedziałam wściekła.
- Nie
wierzę!- powiedział opadając na fotel.
- To
uwierz!- uśmiechnęłam się do niego.- a tak w ogóle dlaczego kazałeś nam porwać
Carę?- zapytałam, a on w tej chwili na nią spojrzał z nienawiścią:
- Louis, to
prawda co ona mówi?- krzyknęła z żalem. – Jak mogłeś!- rozbeczała się.
- Ojj nie
histeryzuj!- powiedział Louis.- I tak nigdy stąd nie wyjdziesz o ile
przeżyjesz.- powiedział z chytrym uśmieszkiem. Szczerze mówiąc to go o takie
coś nie podejrzewałam.
-
Odprowadźcie ją z powrotem do pokoju.- powiedział i zwrócił się do mnie:
- Możemy
pogadać na osobności ?
- Ta pewnie,
chodź do kuchni.
( Rozmowa- Rose czarnym, Louis pomarańczowym)
Muszę
cię o coś zapytać
No o co ?
Długo
jesteś w gangu?
Ta jak już wiesz, że jestem w gangu
to wiedz, że jestem w nim 2 lata. Wydasz mnie ?
Nie.
Bo nie chcę, ponieważ ty powiesz o tym,
że miałem coś wspólnego z porwanie Cary.
Dzięki jesteś wielki. Pamiętaj w
szkole jestem aniołkiem.
Tak
tak.
I tak
skończyła się nasza rozmowa. Louis poszedł jeszcze do chłopaków uzgodnić sprawy
związane z jego byłą dziewczyną. Ja w tym czasie szykowałam się na kolejną
imprezę, tym razem i z Louisem. Wzięłam szybki prysznic i założyłam to:
Włosy
zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół. Czekali już tam wszyscy. Pojechaliśmy
do kluby „Oko jak Maroko” i to tam spędziłam całą noc. Do domu wróciłam około
04:00. Byłam bardzo zmęczona, dlatego zasnęłam od razu.
***
Kolejnego
dnia obudziłam się kompletnie niewyspana. Leniwie wywlekłam się z mojego
ciepłego łóżeczka i poszłam do łazienki. Zimny prysznic na ochłodę to było to. Po tej czynności poszłam do
garderoby i zaczęłam modlić się przed szafą. Po chwili zdecydowałam się na ten
zestaw:
Włosy
związałam w koka i bez śniadania wyszłam do szkoły. Gdy przekroczyłam jej mury
zauważyłam pełno ulotek o Carze. Udawałam, że nie wiem o co chodzi. Louis
siedział podobno „załamany” na murku. Poszłam do Megi. Była ona bardzo
zmartwiona, zresztą tak jak ja. Podobno. Potem były lekcje, na których cały
czas o niej trąbili. Czy ktoś jej nie widział… i takie bla bla bla. Na
szczęście w końcu lekcje się skończyły, dlatego od razu poszłam do domu. Zjadłam
obiad i poszłam odrabiać lekcje. Po tej czynności włączyłam telewizję i tak
minął mi cały dzień.
***
Przez
kolejne dni wiecznie trąbili o Carze. Mnie to szczerze mówiąc nie obchodziło,
bo tylko ja i Louis wiedzieliśmy gdzie ona jest.
Nareszcie
nadszedł piątek. Cały dzień chodziłam cała w skowronkach, ponieważ mam dziś
wyścig. Mam się ścigać z nijakim Karłem Jones. Jest totalną porażką, ale
pomińmy ten fakt. I tak na pewno wygram! Założyłam to :
Pomalowałam
się i wyszłam z domu. Wsiadłam do mojego sportowego samochodu:
I pojechałam
do domu chłopaków i Lary. Byłam tam po pięciu minutach. Weszłam do domu i
pokierowałam się do salonu. Siedział tam cały gang razem z Carą. Przywitałam
się z nimi. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na moją koleżankę ze szkoły. Była
zapłakana i poobijana. Po chwili zapytałam :
- Kto ją tak
pobił?
- Louis.-
odpowiedział Nathan.
- Jak to
on!- krzyknęłam.- nie wierze!- dopowiedziałam.
- To
uwierz!- powiedział Zayn.
- Ale wy jej
nie będziecie bić ?- ruszyło mnie sumienie.
- My nie!
Chyba, że będzie nieposłuszna. – powiedział Liam. Wtedy odezwał się Zayn:
- Dobra
Rose, skończmy ten temat. Idziemy sprawdzić twój samochód, a wy tu zostańcie z
nią.- powiedział i wraz z Nathanem, Tomem i Liamem założyli kurtki i wyszli. My
z Larą wygodnie rozłożyłyśmy się na kanapie. Poklepałyśmy Carze na fotelu, aby
mogła usiąść. Niepewnie to zrobiła. Zaczęłyśmy gadać. Nagle odezwała się nasza
porwana:
- To ty się
ścigasz Rose?- zapytała.
- No
i?-zapytałam.
- No nic! Po
prostu nie podejrzewała bym ciebie o podejrzewała. Wypuście mnie!- pobeczała
się.
- Nie!-
powiedziała Lara.
- Dlaczego!-
wybuchła.
- Bo mamy
takie zadanie.- odpowiedziałam i wyciągnęłam telefon, ponieważ usłyszałam
wibrację. Był to SMS-s od Zayna, o treści:
„Okey, zamknijcie ją i chodźcie,
wyjeżdżamy!”
Nie
odpisywałam, tylko zaprowadziłam Carę do pokoju i dokładnie zamknęłam.
Poszłyśmy do samochodu i po kilku minutach byliśmy na miejscu. Spokojnie się
rozłożyliśmy ze sprzętami i czekaliśmy na mojego przeciwnika. Zjawił się po
dobrych kilkunastu minutach. Oczywiście zaczęłam na niego przeklinać. Potem
zaczął się wyścig. Jak zwykle wygrałam. Następnie impreza. I tak spędziłam cały
weekend. W ogóle nie wracałam do domu.
No witam! No to macie rozdział :) Widzimy się 21.04.2014r.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !
jakie fajne :) A kiedy pojawi się Harry ? Masz talent!
OdpowiedzUsuńHarry pojawi się być może w 3 lub 4 rozdziale :P Cieszę się, że komentujecie! :** Mari
UsuńNajlepsza! To sie nazywa talent!
OdpowiedzUsuńJa chcę nowy rozdział!!!
OdpowiedzUsuńSupcio <3
OdpowiedzUsuńDopiero zaczęłam czytać, ale jest zajebisty! Pisszzz kolejny :*
OdpowiedzUsuńCzytam od niedawna, ale super!
OdpowiedzUsuń